Logo
Recenzje

W głąb oceanu, ku ciemności i światłu

28.05.2026, 10:11 Wersja do druku

„Opowieść Złotej Rybki” Jolanty Fainstein w reż. Przemysława Jaszczaka w Śląskim Teatrze Lalki i Aktora Ateneum w Katowicach. Pisze Weronika Górska w miesięczniku „Śląsk”.

fot. HaWa

Sztuka Jolanty Fainstein zaczyna się nietypowo - od zamanifestowania przez aktorów znudzenia klasyczną baśnią braci Grimm O rybaku i złotej rybce. Zamiast snuć moralizującą historyjkę o nienasyconej chciwości, żądzy władzy i snobizmie żony rybaka, w której rybka zostaje sprowadzona do roli „maszynki do spełniania życzeń", i to niezbyt mądrych, trupa postanawia przybliżyć publiczności znacznie ciekawszą, morską opowieść. Jej główną bohaterką jest rybka Złota (świetnie zagrana przez Aleksandrę Klocek, najmłodszą aktorkę Teatru Ateneum, która kilka tygodni wcześniej wcieliła się w także pierwszoplanową rolę Szarówy w Kompani Kompletnej Klęski). Złota pod troskliwą opieką rodziców i dziadków poznaje uroki, ale również niebezpieczeństwa oceanu. Jak to bywa w inicjacyjnych historiach - od Czerwonego Kapturka i Pinokia, poprzez Harry'ego Pottera i Labirynt Fauna, aż po Meridę Waleczną i Coco - warunkiem uzyskania pełnego rozwoju, samodzielności oraz wiary we własne siły okazuje się jednak nieposłuszeństwo, implikujące wyruszenie w drogę i zdobywanie doświadczeń na własną rękę. Zarazem to właśnie oddzielenie od rodziny, samotność i tęsknota pozwalają w pełni docenić oferowane przez nią wsparcie oraz bezpieczeństwo. Złota, która w poszukiwaniu wrażeń zgubiła się pośród podwodnych skał, wodorostów i raf koralowych, spotyka istoty złośliwe (koniki morskie), przyjazne (rybki, z którymi bawi się w chowanego), a także takie, które sprytnie obłaskawia, wymieniając się z nimi przysługami, wiedzą i spostrzeżeniami (wieloryb, ośmiornica, człowiek). Okazuje się, że bohaterka posiada moc spełniania życzeń, tyle że nie trzech, jak w bajkach, a wyłącznie jednego przypadającego na jedną istotę. Nie może jednak spełnić własnego życzenia, lecz musi zapracować na jego urzeczywistnienie.

Ta fabuła - posługująca się utartymi schematami i niestroniąca od nauk wyrażanych momentami aż zanadto wprost, a także pod wieloma względami przypominająca animację Gdzie jest Nemo? - może wydać się atrakcyjna kilkuletnim dzieciom. Natomiast tym, co sprawia, że również rodzice i opiekunowie zanurzą się z przyjemnością w świat przedstawiony w spektaklu w reżyserii Przemysława Jaszczaka, są oprawa plastyczna i muzyczna. Za tę pierwszą gratulacje należą się scenografce, Klaudii Laszczyk oraz reżyserowi światła, Piotrowi Jarnuszkiewiczowi.

fot. HaWa

Opowieść Złotej Rybki w wielu scenach nawiązuje do tradycji praskiego czarnego teatru. Dzięki całkowitemu zaciemnieniu widowni, czarnemu tłu oraz kostiumom aktorów (wraz z czarnymi, siateczkowymi maskami, kryjącymi twarze i oczy), fluorescencyjne, błyszczące lalki (ryby i inne podwodne stworzenia) oraz elementy scenografii (rafy koralowe, wodorosty i inne morskie rośliny), jarzące się niesamowitym światłem, zdawały się płynąć w scenicznej przestrzeni niczym w oceanicznych odmętach, tworząc nierealną, baśniową atmosferę. Najmłodsi widzowie w pierwszym momencie reagowali instynktownym strachem, później jednak podwodny świat - zarazem mroczny i tętniący różnobarwnym życiem, fascynująco tajemniczy - zaczynał ich urzekać. Wśród piosenek, do których muzykę napisał Miłosz Sienkiewicz, a które aktorzy i aktorki wykonali po przygotowaniu wokalnym przez Dorotę Daszkiewicz, znalazły się zarówno pogodne i familijne, jak też przesycone niepokojącą atmosferą niezmierzonego i pełnego niebezpieczeństw morskiego dna.

Bogata gama emocji, jakie obrazują plastyczna i muzyczna oprawa spektaklu - poczucie bezpieczeństwa i strach, radość i smutek, potrzeba indywidualności, a zarazem przynależności, jak również ekscytacja tym, co nieznane czy satysfakcja z rozwiązania problemu - sprawiają, że młoda publiczność może wczuć się w główną bohaterkę, wspólnie z nią przemierzać oceaniczne głębiny, poznawać różnorodne postacie, wchodzić z nimi w relacje, uczyć je czegoś oraz uczyć się czegoś od nich, a przede wszystkim - poznawać własne wnętrze, pełne zarówno światła, jak też mroku. Właśnie ten szeroki wachlarz wrażeń, pragnień oraz lęków, wyrażony oryginalnymi obrazami i dźwiękami, a także odwołanie do utrwalonej w kulturze symboliki morza, uważam za największe bogactwo tkwiące w spektaklu Opowieść Złotej Rybki.

Morze posiada przeogromny ładunek symboliczny - odnosi się między innymi do czasu, nieskończoności, tajemnicy, dzikości, buntu, wolności, samotności, podróży oraz podświadomości - a każde z tych znaczeń można znaleźć w najnowszym spektaklu Teatru Ateneum. Jak zauważa Clarissa Pinkola Estes: „Czym jest owo wołanie z morza? Ten głos niesiony przez wiatr, który wyrywa dziecko ze snu i wiedzie je w ciemną noc, przypomina nocny koszmar, który śniąca pamięta jako odcieleśniony głos. To jeden z najpotężniejszych snów, jakie mogą się przyśnić. W mojej tradycji kulturowej wszystko, co powie ten głos, trzeba uważać za bezpośredni przekaz od duszy. (...) Baśnie i mity dodają odwagi, by iść za wołaniem, nawet jeśli nie ma się pojęcia dokąd, w jakim kierunku ani na jak długo" (Clarissa Pinkola Estes, Biegnąca z wilkami, przekład: Agnieszka Cioch, Wydawnictwo Zysk i Spółka, Poznań 2012, s. 365-367).

Złota również instynktownie odpowiada na zew morza, wyrusza w drogę samotnie, by móc w pełni skoncentrować się na poznawanych w podróży zjawiskach i osobach, a przede wszystkim - na sobie, na odkrywaniu i tworzeniu własnej tożsamości. Podróż w głąb morza jest w istocie podróżą w głąb siebie.

Tytuł oryginalny

W głąb oceanu, ku ciemności i światłu

Źródło:

„Śląsk” nr 6

Sprawdź także