29.03.2021, 13:37 Wersja do druku

Trzy miniatury sceniczne

1. Dobra

Postaci:

Reżyser

Aktorka

– Panie reżyserze…

– Dzień dobry, pani Doroto. Bardzo się cieszę, że będziemy pracować razem… Zapraszam na próbę.

– Chciałam z panem porozmawiać z panem chwilę sam na sam, bez obecności reszty zespołu.

– O co chodzi?

– O egzemplarz sztuki. Chyba wkradł się błąd w tekście. O tutaj… Kiedy Nikołaj proponuje Annie partę szachów, ona odpowiada mu: Dobra…

– No i?

– Nie razi to pana? Dobra może być droga albo szarlotka. Na pytanie Nikołaja Anna powinna odpowiedzieć: Dobrze lub Zgoda. Albo nic nie mówić i przysiąść się do stolika.

– Mnie to nie razi. Dzisiaj tak się mówi. Język stale ewoluuje.

– Tak, ale sztuka nie dzieje się tu i teraz. Mam napisane w didaskaliach, że w salonie stoi fortepian, a na ścianach wiszą obrazy w złotych ramach…

– W moim przestawieniu tego nie będzie. Uwspółcześnię Płatonowa. Na próbach przedstawię państwu swoją koncepcję. Tłumaczenie jest nowoczesne, autor jest chwalony i nagradzany, cieszy się popularnością w środowisku. Obaj myślimy tak samo – chcemy przyciągnąć do teatru młodych widzów, dlatego musimy używać ich języka. Ja mam jeszcze bardziej rewolucyjne pomysły. Ale o tym wszystkim opowiem na próbach.

– Dobrze, a ja jednak nie wypowiem na scenie jako Anna słowa „dobra”. Przepraszam, ale to nie jest ta postać.

– Chce pani poprawiać tłumacza?

– A nie mogę? Skoro on mógł poprawić autora. I pan jak słyszę też ma na to apetyt…

– Słyszałem, że z panią się ciężko pracuje, że jest pani czepialska… Czy może mi pani udowodnić, że to nieprawda. Że nie słowa się liczą, ale emocje jakie ze sobą niosą. Anna myśli w tym momencie o Platonowie, mogła się przejęzyczyć. Pani Doroto?

Długa pauza.

– Dobra… Przekonał mnie pan!

Kurtyna opada.

__________________________________________________________________

2. Przepaska Hipolity

Postaci:

Aktor#1

Aktor#2

Reżyser

Aktorka

Aktorzy stoją pod drzwiami do sali prób i nasłuchują.

– Są tam. Słyszę. Ktoś biega…

Aktor#1 szarpie za klamkę, drzwi są zamknięte. Przykłada oko do dziurki od klucza.

– Nic nie widać, chyba klucz jest w drzwiach.

W tym momencie słychać zgrzyt klucza w zamku, drzwi się otwierają, wybiega przez nie zapłakana Aktorka, w poszarpanych trykotach.

– Ania… Co się stało?

Aktorka nie reaguje. Znika. Aktorzy wahają się, co robić, kiedy w drzwiach staje Reżyser.

– O co chodzi?

– O nasze role.

– Dziewczyny już od dawna próbują. A my…

– To będzie przedstawienie o Amazonkach i to one są najważniejsze.

– Premiera za tydzień, a my z kolegą nic nie wiemy o pana koncepcji.

– I bardzo dobrze. Wchodzicie na nieznany sobie teren, jesteście tu obcy.

– Ale co mamy zagrać?

Reżyser przygląda się Aktorom. Najpierw zwraca się do Drugiego, potem do Pierwszego.

– Ty jesteś gejem i świat kobiet cię nie interesuje… A tobie nie staje. I dlatego boisz się kobiet.

– To po co tu przyjeżdżamy?

– Po przepaskę Hipolity. Żeby odebrać jej moc. Proszę…

Reżyser wyciąga z kieszeni sztucznego penisa przyczepionego do gumowego pasa.

– To jest właśnie ta przepaska.

Aktorzy patrzą zaskoczeni.

– Co mamy z tym zrobić?

– Użyć.

Kurtyna opada.

___________________________________________________________________

3. Pani D.

Postaci:

Dyrektor

Aktor

Dyrektorowa

___________________________________________________________________

Podstarzały Dyrektor siedzi za biurkiem, trzyma w dłoni CV. Aktor, typ amanta, siedzi naprzeciwko patrzy na Dyrektora w napięciu.

– Bogate ma pan CV.

– Po studiach postawiłem tylko na teatr no i uzbierało się…

Dyrektor marszczy brwi. Czyta z lekką ironią.

– Zwiotczały Penis w Niech żyje masturbacja...

– To na motywach Snu nocy letniej. W sumie można powiedzieć grałem Heraklesa.

– Gucio w Duchach?

– Luźna adaptacja Dziadów.

Dyrektor spogląda na aktora z ciekawością.

– Zagrał pan też ojca Grety Thunberg w A

– A. jak Antygona. Inspirowaliśmy się w pracy Sofoklesem.

– Żałuję, że tego wszystkiego nie widziałem… Znam za to pana jako Zbyszka Niewinnego z Najgorszych lat naszego życia.

– W końcu zdecydowałem się na serial…

Pukanie do drzwi. Po chwili do gabinetu wchodzi Dyrektorowa. Dużo młodsza od Dyrektora.

– Kiciu, pamiętałeś o leku na wątrobę?

– Zaraz, kochanie. Mam gościa.

Dyrektorowa żwawo podchodzi do Aktora i wyciąga rękę na powitanie.

– Jestem Anka. Bardzo się cieszę, że będzie pan pracował w naszym zespole.

Aktor z niedowierzaniem patrzy na Dyrektora, który jest lekko zmieszany.

– Czy to znaczy…

– Tak, ma pan angaż. Witamy na pokładzie. Na początek weźmie pan zastępstwo za Orcia w Nie-boskiej komedii, bo kolega się nie sprawdził.

Dyrektor wstaje i ściska dłoń Aktora.

– Formalności załatwi pan z moim zastępcą.

Aktor kłania się zadowolony i wychodzi. Dyrektorowa uśmiecha się kokieteryjnie, po czym sięga po CV aktora i wstukuje do komórki numer telefonu Aktora. Dyrektor wzdycha i wyjmuje blister z lekami.

Kurtyna opada.

Tytuł oryginalny

Trzy miniatury sceniczne

Źródło:

www.teatrologia.pl

Link do źródła

Autor:

Paweł Jurek

Data:

29.03.2021