22.02.2021, 09:03 Wersja do druku

Trzy kolory przyjaźni

"Sztuka" Yasminy Rezy w reż. Adama Orzechowskiego w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Pisze Edward Jakiel w portalu Teatrologia.info.

fot. Dominik Werner/mat. teatru

14 lutego 2021 na Scenie Malarnia gdańskiego Teatru Wybrzeże miała miejsce premiera dramatu współczesnej francuskiej pisarki Yasminy Rezy, zatytułowanego Sztuka. Utwór ten doczekał się po prapremierze wielu realizacji, również w Polsce. Jeszcze większy rozgłos zapewnił Rezie Bóg zemsty, zekranizowany przez Romana Polańskiego jako Rzeź. W 2018 w Teatrze Wybrzeże zaś został wystawiony przez Grzegorza Wiśniewskiego kolejny dramat Rezy, Bella figura.

W Sztuce bohaterowie nie rozmawiają bynajmniej o sztuce, ale co najwyżej wspominają o swoich upodobaniach. Obraz zakupiony przez jednego z przyjaciół mógłby prowokować do dyskusji na temat istoty sztuki, artyzmu lub też ontologii dzieła artystycznego. Tak się jednak nie dzieje. Trzej przyjaciele co najwyżej ujawniają swoje gusta, preferencje estetyczne, mniej lub bardziej otwarcie mówią o nich. Dzieło sztuki, zwłaszcza tak prowokacyjne, jak zakupiony przez jednego z nich obraz współczesnego malarza, jest tylko pretekstem do – jak się wydaje – od dawna potrzebnej szczerej rozmowy. Wbrew tytułowi dramat Rezy nie tylko o sztuce stanowi, ale o przyjaźni w jej ważnym momencie rozwoju i trwania. Iskrą zapalną zaciekłej dysputy, pełnej niewyrażanych dotąd emocji, stał się obraz zakupiony za horrendalnie wysoką kwotę. Kwota ta, w pewnym zakresie definiująca wartość dzieła, jest przyczyną sporu przyjaciół. Dopiero w jego trakcie odkrywane są wszystkie odcienie ich przyjaźni, szczególnie jej deficytów emocjonalnych.

W największym skrócie można powiedzieć, że pod wpływem impulsu, jakim był zakup drogiego obrazu przez jednego z nich – Serge’a, dokonuje się gwałtowna weryfikacja ich przyjaźni w trzech przynajmniej wymiarach. Podczas burzliwej rozmowy starają się sami sobie i sobie nawzajem wyjaśnić, czym jest ich relacja. Zdefiniowanie jej może wszak pozwolić na ożywienie jej, nadanie intensywności emocjonalnej ich przyjaźni. Trzeba przyznać, że ten temat został bardzo dobrze zaakcentowany. Przy okazji wszyscy trzej dokonują oceny własnej roli w tym przyjacielskim trio. To odnajdywanie siebie w splocie wzajemnych relacji szczególnie dobrze wypada dzięki przemyślanej koncepcji aktorskiej ekspresji. Samodefiniowanie się bohaterów przebiega, zwłaszcza gdy chodzi o jednego z nich – Yvana – w kontekście jego rodziny i narzeczonej. Po trzecie wreszcie następuje uświadomienie sobie rodzaju relacji między mężczyznami. Każdy z nich zdaje się odkrywać, co naprawdę go łączy z przyjaciółmi. Próbują odpowiedzieć sobie na ważne pytania, jak choćby o partnerstwo, szacunek dla siebie, czy akceptację odmienności w pojmowaniu rzeczywistości. Burzliwa, momentami bardzo gwałtowna, mająca bardzo szybkie tempo „dyskusja” przyjaciół została tu wyrażona, co powtórzę, przemyślaną strategią aktorskiej ekspresji.

Sztuka Rezy nie kończy się jednak pozytywnie. Z pozoru wydaje się, że troje przyjaciół powiedziało sobie wszystko o swej przyjaźni, po burzy nastał czas stabilizacji, a relacje między nimi zostały na tyle unormowane, by mogły wrócić do czasu, gdy ich przyjaźń się ugruntowywała. Na przeszkodzie jednak stoi najwyraźniej największy wróg przyjaźni – kłamstwo. Kiedy przewartościowanie tej relacji dochodzi do zenitu, kiedy ostatecznie ma się rozstrzygnąć, czy ich przyjaźń ma sens i jest wartością – Serge bierze od Yvana flamaster, którym można pisać po wszystkich niemal materiałach. Wręcza go przyjacielowi, który rysuje (kolorem niebieskim!) na obrazie zabawną postać narciarza zjeżdżającego ze stoku, symetrycznie poruszającego się po widocznych na dziele sztuki malarskiej ukośnych smugach o innym niż tło odcieniu bieli.

fot. Dominik Werner/mat. teatru

Można domniemywać, że Serge zezwala, by Marc sprofanował, zniszczył i w rezultacie bezpowrotnie pozbawił obraz wartości rynkowej. Tak jednak się nie stało. W szczerym wyznaniu, ale tylko do siebie i publiczności, pod nieobecność przyjaciół (czy są nimi nadal?), przyznaje, że doskonale wiedział, iż flamaster da się zmyć bez szkody dla obrazu. Niczym więc nie ryzykował, a dramatyczna w swym przebiegu próba nie była próbą przyjaźni, ale podszytym absolutnym tchórzostwem udawaniem, grą pozorów.

Żeby powiedzieć wiele, potrzeba czasem bardzo mało, dodajmy – bardzo mało – środków wyrazu. I tę właściwość gdańskiej premiery należy uznać za wyróżniającą ją cechę. Nośny znaczeniowo jest pomysł realizatorów Sztuki (reżysera Adama Orzechowskiego, ale myślę tu szczególnie o Magdalenie Gajewskiej jako scenografie), którzy wkomponowali dynamiczne, pełne emocji dialogi trojga przyjaciół w prosto zaaranżowaną, minimalistyczną przestrzeń, która w ten sposób nawiązuje do stylu w sztuce, którego kulminacją jest obraz Serge’a. Twórcy spektaklu z wykorzystaniem zaledwie kilku rekwizytów zdefiniowali przestrzeń dialogu i poddanych swoistej ewaluacji relacji między przyjaciółmi.

Minimalizmowi towarzyszy jednak dziedzictwo kapistów, którzy operowali kolorami, by ukształtować formę. Perfekcyjna kompozycja kolorów wydaje się być na scenie Wybrzeża jak chór w antycznej tragedii. Grają owe trzy kolory swoją znaczącą rolę. Są echem, tłem, ale też zwizualizowaną ekspozycją semantycznie nasyconych symboli. Tak więc mamy „biały” obraz, który oprócz swego kontrowersyjnego artyzmu wnosi jako sumariusz kolorów sugestie ładu, czystości, niewinności. Ze swoimi ledwo dostrzegalnymi odcieniami może kierować uwagę ku ideałowi. Może to w nim właśnie, w jego wieloodcieniowej bieli kryje się niedostrzegany przez wszystkich przyjaciół ideał. Ideał właśnie ich przyjaźni jako relacji międzyludzkiej. Z kolei fotel, na którym siadają w różnych momentach wszyscy trzej bohaterowie Sztuki, jest zielony, a ta intensywna, ciemna zieleń może sugerować niestabilność ich relacji przyjacielskiej, ale też (a może przede wszystkim) nadzieję jej przetrwania. Autorka scenografii posłużyła się też „kolorem przyjaźni, wierności i lojalności” – niebieskim. Ma on tu swoje trzy odcienie, odnoszące się do trzech przyjaciół, spośród których każdy inaczej ją pojmuje, przeżywa i wyraża.

Sztuka na pewno należy do udanych premier Teatru Wybrzeże. Reżyseria i sztuka aktorska, szczególnie Cezarego Rybińskiego grającego rolę Yvana, niewidoczna ręka dramaturga, semantyka światła i kolorów, prostota scenografii, uzupełniająca wrażenia warstwa muzyczna – wszystko to składa się na sukces tej inscenizacji.

Tytuł oryginalny

Trzy kolory przyjaźni

Źródło:

www.teatrologia.pl

Link do źródła

Autor:

Edward Jakiel