Logo
Recenzje

Total Eclipse of the Lear. O dwóch teatrach Silviu Purcărete

5.08.2026, 10:30 Wersja do druku
„Król Lear” Williama Shakespeare'a w reż. Silviu Purcărete z Teatru Narodowego im. Marina Sorescu w Krajowej (Rumunia) na 30. Festiwalu Szekspirowskim. Pisze Tomasz Domagała na blogu festiwalowym.

fot. Albert Dobrin/mat. prasowe

Gloucester: „Te ostatnie zaćmienia słońca i księżyca nie rokują nam nic dobrego. Choć świadomi słońce, księżyc rzeczy przyrodzonych mogą je tak lub owak tłumaczyć, to przecie ich następstwa mącą przyrodzony porządek. Miłość stygnie, przyjaźń się zrywa, rozłączają się bracia; po miastach bunty, między narodami niezgoda, w pałacach zdrada; węzły między synem a ojcem rozcięte (…)”

Edmund: „Zabawne ludzkie szaleństwo! Gdy nasza fortuna omdlewa, najczęściej przez własne nasze błędy, składamy winę naszej niedoli na słońce, księżyc i gwiazdy, niby że zostaliśmy łotrami z konieczności, głupcami przez niebieskie zrządzenie, hultajami, złodziejami i oszustami przez sfer przewagę, pijakami, kłamcami i cudzołożnikami przez wymuszone posłuszeństwo wpływom planetarnym; słowem, że wszystkie nasze występki są tylko bożym zrządzeniem. Doskonały wykręt wszetecznika zwalić swoje koźle pociągi na gwiazdy!”

– W. Shakespeare, Król Lear, akt I sc. 2, tłum. Leon Ulrich

Jednym z najbardziej intrygujących motywów spektaklu Silviu Purcărete jest żarówka. Warto uważnie prześledzić budowaną za jej pomocą narrację, bo wydaje się ona jednym z kluczy do odczytania całego przedstawienia. Po raz pierwszy pojawia się na początku drugiego aktu, już po wygnaniu Leara, i od tej chwili powraca w kilku starannie wybranych scenach. Jej pozycja i funkcja nie są jednak stałe. Czasami żarówka pozostaje wysoko nad sceną, stając się jedynym źródłem światła. Innym razem zjeżdża w dół i zaczyna uczestniczyć w akcji, wchodząc w relacje z bohaterami. Co ciekawe, każdy z nich traktuje ją inaczej. Edmund („zły brat”, bękart Gloucestera, Ovidiu Cârstea) dostrzega żarówkę, wskakuje na stół i z bliska się jej przygląda, a wyjątkowo jasno świecąca żarówka odpowiada na ten gest, zjeżdżając jeszcze niżej. Edgar („dobry brat”, George Albert Costea) wygłasza przy niej monolog przemiany w Biednego Tomka, czyniąc z niej niemego partnera narodzin swojej nowej postaci. Kent (Angel Rababoc) korzysta z jej światła, odczytując list od Kordelii (Costinela Ungureanu), natomiast Lear (Claudiu Bleonț) ma z nią do czynienia dopiero w lesie. Tam początkowo funkcjonuje ona jako księżyc, by po chwili zjechać i wydobyć z ciemności postać Biednego Tomka, choć sam Lear zdaje się jej nie dostrzegać. Żarówka staje się więc jawnym znakiem teatralności, wprowadzając do spektaklu motyw teatru w teatrze. Nieprzypadkowo pojawia się właśnie w scenie, w której Purcărete po raz pierwszy odsłania przed widzami drugi, ukryty dotąd porządek przedstawienia. Grana przez Ralucę Păun bohaterka podaje wówczas Edmundowi miecz – rekwizyt, a od tego momentu świat „Króla Leara” i świat teatru zaczynają funkcjonować równolegle, coraz silniej wzajemnie się przenikając.

Postać, którą na własny użytek nazywam Inspicjentką, jest zresztą niezwykle interesująca. Towarzyszy widzom i aktorom od pierwszej do ostatniej sceny, niezmiennie ubrana w elegancki kelnerski uniform z muchą. Ponieważ spektakl rozpoczyna się obrazem zakończonej właśnie uroczystej uczty, po której Lear – podczas deseru – dokonuje podziału królestwa, początkowo przypomina szambelana kierującego dworską służbą, reprezentowaną tu przez grupę postaci ubranych w szare, robocze uniformy, przywodzące na myśl pracowników technicznych teatru. Dopiero w scenie z Edmundem otrzymuje w świecie Leara konkretne imię, wcielając się w dworzanina Kurana. Wręczając Edmundowi miecz, po raz pierwszy ostentacyjnie przekracza granicę między dwoma porządkami spektaklu. Nawet dla kogoś takiego jak ja, kto z początku nie dostrzegł inspicjenckiego stolika stojącego z boku sceny, od tej chwili nie ulega już wątpliwości, że postać grana przez Ralucę Păun należy jednocześnie do świata Leara i świata teatru. Od tej chwili nie jest już tylko bohaterką ani inspicjentką, lecz kimś, kto swobodnie porusza się między obiema rzeczywistościami, pilnując ich wzajemnych relacji.

Nieprzypadkowo żarówka gaśnie właśnie po scenie z Edmundem. Żeby zrozumieć ten gest, trzeba wrócić do Shakespeare’a. Chwilę wcześniej zakończył się właśnie na scenie przepisany nieco pierwszy akt tragedii. Oto król Lear doznał pierwszego upokorzenia, które rozpocznie proces jego społecznego upadku i bolesnej przemiany jako człowieka. Nie możemy jednak pominąć okoliczności towarzyszących scenie podziału królestwa, w której dziedziczenie kolejnych jego części uzależnione zostało od sposobu, w jaki córki wyznają ojcu miłość. Gdy przyjrzeć się tej scenie na chłodno, nie sposób nie zauważyć, że Lear oczekiwał od córek performance’u na zadany temat – nawet źle zagranego, byle prowadził do z góry założonej puenty. Kordelia zaś była jedyną, która nie zrobiła z siebie przedstawienia, ofiarowując ojcu po prostu swoją miłość. Purcărete – jako znakomity reżyser i człowiek teatru – postanawia więc zabawić się w fatum. Lear, który jeszcze przed chwilą próbował wyreżyserować performance’y swoich córek, sam staje się bohaterem spektaklu, którego przebiegu nie jest już w stanie kontrolować. Niczym Everyman z moralitetu zostaje poddany próbie. Trafia do rzeczywistości, w której stopniowo traci wszystko, co dotąd określało jego miejsce: władzę, godność, status i poczucie bezpieczeństwa. Spadając coraz niżej, spotyka Biednego Tomka, człowieka, jak sądzi, pozbawionego wszystkiego, czym sam jeszcze był przed chwilą. Od tej chwili ich losy zaczynają się splatać. Lear stopniowo przejmuje gesty Tomka, coraz mocniej utożsamiając się z jego figurą, aż w końcu sam zaczyna istnieć na granicy obu postaci i ich rzeczywistości.

Żeby jednak ta teatralna próba mogła się rozpocząć, ktoś musi przejąć kontrolę nad biegiem tragedii. Drugi spektakl więc nieprzypadkowo zaczyna się od sceny z Edmundem. Purcărete nie przedstawia jednak tej postaci jako jednoznacznego uosobienia zła, lecz jako bękarta od początku wykluczonego z obowiązującego porządku. Jego pragnienie zmiany własnego losu wydaje się zrozumiałe; tragiczny okazuje się dopiero wybór środków, za pomocą których próbuje je urzeczywistnić. Być może dlatego żarówka – aktorka teatru w teatrze – nie pozostaje wobec niego obojętna. Nie osądza go, lecz zbliża się do niego, jakby z pewną czułością i współczuciem witała aktora, który za chwilę będzie musiał odegrać rolę złoczyńcy. Od tej chwili drogi obu synów Gloucestera (Sorin Leoveanu) rozchodzą się: Edmund przejmuje bieg tragedii, Edgar – los Leara.

Purcărete przedstawia „dobrego brata” jako baletmistrza, ubierając go w trykot i tiarę kojarzącą się z księżniczkami z klasycznych baletów, co od początku sygnalizuje niejednoznaczny gender tej postaci. Edgar jako pierwszy świadomie wchodzi w rolę, stając się Biednym Tomkiem. W tej postaci prowadzi Leara przez kolejne etapy jego przemiany, później za pomocą teatralnej fikcji pozwala swojemu ojcu Gloucesterowi doświadczyć własnego samobójstwa, w finale zaś papierowym mieczem pokonuje Edmunda uzbrojonego w prawdziwą broń. Obaj bracia są zresztą swoimi lustrzanymi odbiciami. Edmund – ubrany na czarno bękart, uosobienie męskości, techniczny w teatrze, uzbrojony w prawdziwy miecz, wierzący wyłącznie w siłę; Edgar – ubrany na jasno prawowity syn, o płynnej tożsamości, aktor, artysta, walczący papierowym mieczem, umiejący słabość zamienić w siłę. Purcărete, podążając za Shakespearem, nie pozostawia wątpliwości, który z nich ostatecznie zwycięża.

Wróćmy jednak do Leara. Dopiero finał pokazuje, jaką cenę płaci on za tę teatralną lekcję. Tuż przed ostatecznym pojedynkiem wyczerpany Edmund pozostaje na scenie sam, a żarówka po raz ostatni zjeżdża ku niemu, zatrzymując się nad jego głową z wyraźnym współczuciem, jakby żegnała ulubionego aktora, który za chwilę będzie musiał odegrać swoją ostatnią scenę. Po wygranym przez Edgara pojedynku na scenę wjeżdża stół, wyznaczając granicę między dwoma porządkami przedstawienia. Edmund, choć śmiertelnie ranny, zajmuje przy nim miejsce. Umrze tam, a jego ciało stanie się odtąd częścią właściwego spektaklu. Oglądamy następnie śmierć Kordelii, która u Purcăretego okazuje się zarazem sceną śmierci Błazna (Costinela Ungureanu). Tytułowy bohater nie rozpacza już tak, jak pamiętamy z tragedii Shakespeare’a. Jest wycofany, trochę nieobecny, jakby doświadczenie wewnętrznego teatru odebrało mu pewność rzeczywistości. Purcărete nie kończy jednak jego historii zgodnie z oryginałem. Kiedy scena dobiega końca, Lear nie umiera, lecz siada przy stole obok pozostałych aktorów i coś tam zajada – jak aktor, który właśnie skończył spektakl. To jest właśnie odpowiedź Purcăretego na pierwszą scenę tragedii. Człowiek, który próbował wyreżyserować performance swoich córek, sam stał się bohaterem teatru, nad którym przez upór i głupotę utracił wszelką władzę. Paradoks polega na tym, że przechodząc tę próbę, nie zrozumiał natury teatru, lecz zagubił się w nim do tego stopnia, że nie potrafi już teraz oddzielić roli od rzeczywistości.

Dlatego tak przejmujący wydaje się finał spektaklu. Gospodarzem ostatniej uczty staje się Edgar – aktor wcielający się w postać, która przez całe przedstawienie posługuje się teatrem nie po to, by manipulować innymi i osiągać własne cele, lecz by towarzyszyć współbohaterom – Learowi i Gloucesterowi – w ich dramatycznej drodze, dając im – a ostatecznie także samemu sobie – wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Przy biesiadnym stole ponownie zasiadają ci sami ludzie, których oglądaliśmy na początku przedstawienia. Nie jest to jednak ta sama uczta. Większość bohaterów tej opowieści już nie żyje. Znajdują się więc przy stole nie oni, lecz ich ciała, które w drugim, zewnętrznym teatrze są odgrywane teraz przez aktorów.

Purcărete zamyka w ten sposób swoją opowieść gorzką refleksją nad historią. Nieprzypadkowo punktem wyjścia całego przedstawienia uczynił słowa Gloucestera o zaćmieniu słońca i księżyca, wypowiedziane w rozmowie z Edmundem. Dla Gloucestera zaćmienie jest znakiem nadciągającej katastrofy, dla Edmunda – wygodnym przesądem, którym ludzie usprawiedliwiają własne błędy i zbrodnie. Purcărete przyznaje rację obu, ale tylko częściowo. Katastrofa rzeczywiście nadchodzi, nie zostaje jednak zesłana z nieba, lecz rodzi się z ludzkich decyzji. Zarazem nie kończy się ona jak prawdziwe zaćmienie, po którym świat wraca do poprzedniego stanu. W świecie „Króla Leara” nic już nie wraca na swoje miejsce. Po wojnie domowej i tragedii niemal wszystkich bohaterów tej opowieści, przy tym samym stole mogą usiąść ci sami ludzie, ale nie są już tymi samymi ludźmi, tak samo jak świat, do którego próbują wrócić, nie jest już tym samym światem.

O samym wykonaniu postanowiłem napisać ni mniej ni więcej, tylko tyle, że jest znakomite. Wszystkie elementy przedstawienia podporządkowane są jednej koncepcji, dlatego zamiast dopisywać do niej recenzencką listę zachwytów, postanowiłem – jak Kordelia – po prostu powiedzieć, co zobaczyłem i jak to wszystko sobie poskładałem. Nie było to zadanie łatwe, ale możliwość ponownego zanurzenia się w tym świecie okazała się nagrodą samą w sobie.

Tytuł oryginalny

Total Eclipse of the Lear. O dwóch teatrach Silviu Purcărete – „Król Lear” z Teatru Narodowego im. Marina Sorescu w Krajowej

Źródło:

www.festiwalszekspirowski.pl
Link do źródła

Autor:

Tomasz Domagała

Data publikacji oryginału:

02.08.2026

Sprawdź także