„BłyskŁawica” w reż. Igora Fijałkowskiego z Teatru Gili Gili i „Manuela” w reż. Magdaleny Siwik w reż. Olsztyńskiego Teatru Ulicznego na XXI Międzynarodowym Festiwalu Wyobraźni i Możliwości Teatru Lalek „Anima” w Olsztynie. Pisze Marcelina Widz.
Przestrzeń sceniczną „BłyskŁawicy” Teatru Gili Gili (reżyseria Igor Fijałkowski, obsada Zuzanna Łuczak-Wiśniewska, Ewa Rurarz, Igor Fijałkowski) wyznacza ocean zamknięty od góry błękitnymi parawanami a od tyłu – przezroczystą taflą, w której migoczą odbicia rybich bohaterów. Wąski horyzont oglądania przypomina akwarium i odsłania tyle tylko z podwodnego imaginarium, ile wymaga rozwijająca się stopniowo opowieść. Zmechanizowane marionetki ryby, animowane z góry przy pomocy pojedynczego pręta, poruszają się jedynie w pionie i poziomie, ale to ograniczenie okazuje się być ich największym atutem. Płyną z zadziwiającą lekkością, a ich pyszczki otwierają się przy każdej wypowiedzi i wspólnie śpiewanej piosence.
Meduzy Marianna i Tadeusz rozbłyskują czerwienią i zielenią niczym sygnalizatory wyścigu, wodorosty zamieniają się w dzwonek do drzwi, a każdy kolejny element scenografii udowadnia, że wodny mikrokosmos można zbudować z prostych teatralnych skojarzeń, nie tracąc przy tym ani odrobiny jego magii.
Historia małej rybki Fernando i kijanki Marcela rozwija się jak klasyczna opowieść drogi wzbogacona o chwytliwe piosenki, gagi sytuacyjne i zabawy językowe.
Największym marzeniem Fernando jest zostać najszybszą rybą w oceanie. Wytrwale trenuje, ćwiczy oddech pod wodą i smaruje płetwy. Gdy spotyka żądnego przygód Marcela, po raz pierwszy odważa się wypłynąć poza dobrze znany mu fragment świata. Wspólna wędrówka staje się dla bohaterów okazją do poszukiwania mamy Fernando, która została uprowadzona w tajemniczych okolicznościach. Podwodni bohaterowie spotykają po drodze dżdżownicę kuszącą do połknięcia przynęty, a niczym refren powraca przestroga ojca: „Ryby, które połykają haczyk, nigdy nie wracają”. Marcel opowiada także o świecie ponad taflą wody, gdzie żyją ptaki, rosną drzewa i gdzie pojawia się tajemnicza BłyskŁawica – błyskawica i wymarzona ławica jednocześnie, symbol wszystkiego, co odległe i nieznane. W tle tej przygody nieustannie dryfują pozostawione przez ludzi śmieci – skórka od banana, gumowa rękawica, plastikowe odpady. Nie dominują jednak opowieści, lecz dyskretnie przypominają, że nawet najpiękniejszy ocean nie pozostaje wolny od ingerencji człowieka.
„BłyskŁawica” najciekawiej wybrzmiewa tam, gdzie marzenie o byciu kimś innym ustępuje miejsca odkrywaniu własnej drogi. Fernando nie musi przecież zostać błyskawicą, by doświadczyć wymarzonej wolności – wystarczy, że odnajdzie swoją ławicę, w której zostanie doceniony, zaopiekowany i zaakceptowany.
Spektakl z równą lekkością opowiada zarówno o przyjaźni i rodzinie, jak i stracie oraz odpowiedzialności za świat, unikając przy tym przesadnego moralizowania, które zbyt często towarzyszy przedstawieniom dla dzieci. Zamiast więc pouczać, Teatr Gili Gili zaprasza najmłodszych do podwodnego akwarium pełnego teatralnych pomysłów, w którym każda rozśpiewana lalka i każdy błysk oceanicznego światła przypominają, że najpiękniejsze przygody przeżywa się wtedy, gdy płynie się razem.
Ja – ciało / ja – człekokształtna
„Manuela” Olsztyńskiego Teatru Ulicznego (reżyseria Magdalena Siwik) wyraźnie dzieli się na dwie części, które łączy pytanie o kobiecą tożsamość i relację z własnym, poturbowanym ciałem. Pierwsza część monodramu należy wyłącznie do grającej w nim Beaty Kulgajuk. Aktorka-tancerka za pomocą choreografii, ekspresyjnej mimiki i precyzyjnie zaplanowanych gestów opowiada o funkcjonowaniu w świecie nieustannej oceny, oczekiwań i narzucanych przez społeczeństwo ról. Wśród internetowych póz, przymusowych uśmiechów i brutalnych komunikatów dochodzących z offu – przypominających instrukcje wydawane przez reżysera czy anonimowy głos sprawujący władzę – bohaterka stopniowo traci poczucie własnej podmiotowości.
Jej ciało staje się narzędziem, które trzeba odpowiednio ustawić, wyeksponować i podporządkować spojrzeniu innych. Spektakl buduje ten obraz konsekwentnie, choć niemal każdy gest i emocja zostają w nim podkreślone z taką emfazą i intensywnością, że z czasem trudno odnaleźć w nich miejsce na subtelność czy niedopowiedzenie.
Druga część przynosi zmianę środków wyrazu. Na scenie pojawia się wykonana przez Karolinę Martin lalka – biały, człekokształtny upiór o dużej głowie; alter ego bohaterki i jej sceniczna partnerka jednocześnie. Aktorka-tancerka uczy animanta chodzić i poruszać kończynami, stopniowo przekazując mu swoją energię oraz sprawczość. Z czasem role zaczynają się odwracać. Kulgajuk zdejmuje lalce głowę, przymierza jej korpus i próbuje dopasować własne ciało do lalkowej formy, jakby szukała nowej tożsamości albo próbowała odzyskać tę utraconą. Granica między animatorką a lalką zaciera się, a pytanie o to, kto kogo ożywia, staje się najciekawszym wątkiem przedstawienia. Szkoda jedynie, że również tutaj spektakl częściej dopowiada znaczenia, niż pozwala widzowi samodzielnie je odkrywać.
Nawet jeśli przedstawienie pozostawia niedosyt (albo przesyt) interpretacyjny, trudno nie docenić imponującej świadomości ciała Beaty Kulgajuk. Jej precyzyjna mimika, dyscyplina ruchu i umiejętność budowania znaczeń wyłącznie za pomocą gestu przywodzą na myśl tradycję teatru fizycznego Jacques'a Lecoqa. Jak pisał Witold Mrozek, opisując jego metodę na łamach Dwutygodnika, „stałych, pierwotnych punktów odniesienia Lecoq szuka nie w samym ciele [...]. Prymarny względem cielesności jest tutaj ruch”; ruch analizowany poprzez obserwację natury oraz motorycznych schematów zachowań ludzi, roślin i zwierząt. To właśnie w tej uważności na ruch i jego pierwotne, niemal instynktowne znaczenia najpełniej ujawnia się kunszt Beaty Kulgajuk, która potrafi opowiadać ciałem wszędzie tam, gdzie inscenizacja zbyt często próbuje mówić za nią.
Ona – Manuela. Imię, etykietka, ciężar, tożsamość. Ona – Manuela, złożona z cudzych spojrzeń, lęków i oczekiwań wpisanych w kobiece ciało.
W recenzji odnoszę się do cytatu Witolda Mrozka z jego tekstu „Ciało poetyckie” Jacques’a Lecoqa, Dwutygodnik.com / https://www.dwutygodnik.com/artykul/2493-cialo-poetyckie-jacquesa-lecoqa.html
Fot. Kornelia Głowacka-Wolf
***
Organizator festiwalu:
Olsztyński Teatr Lalek
Miasto Olsztyn
Finansowanie:
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Partner CSR: Energa SA z Grupy ORLEN
Sponsor otwarcia festiwalu: MPEC Olsztyn- Bezpieczeństwo Ekologia Komfort
Patronaty honorowe:
Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Marta Cienkowska
Wojewoda Warmińsko-Mazurski, Radosław Król
Marcin Kuchciński - Marszałek Woj. Warmińsko-Mazurskiego
Robert Szewczyk Prezydent Olsztyna
Patronaty:
Polunima Polski Ośrodek Lalkarski
Związek Artystów Scen Polskich
“Teatr Lalek”
teatralny.pl
e-teatr.pl
Polskie Radio Dzieciom
Partnerzy:
Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Olsztynie
MOK Olsztyn
Azyl cocktail & coffee bar