EN
26.01.2022, 11:13 Wersja do druku

Szczątkowe archiwum

"Resztki" Jarosława Murawskiego w reż. Eweliny Marciniak w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Pisze Katarzyna Lemańska, członkini 28. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

fot. Natalia Kabanow/mat. teatru

W Malarni Teatru Wybrzeże widownia ustawiona jest wzdłuż dłuższej ściany. Po bokach znajdują się ostrosłupy, a nad sceną wisi wielobarwnie podświetlana instalacja z rurek. Na białej podłodze na środku stoi okrągły stolik kawowy z ozdobną nogą, a przy nim biały, okrągły zydelek i krzesło, na którym siedzi Dorota Kolak (Róża Stramer) – pełna magnetyzmu pali papierosa i obserwuje publiczność. W białej ścianie w głębi zainstalowano okrągły przesuwny właz, zza którego pojawi się Katarzyna Dałek (Rena Stramer) i zaśpiewa piosenkę Glory Box Portishead („Give me a reason to love you/ Give me a reason to be/ A woman/ I just wanna be a woman”). W głębi po lewej stronie stoi za konsolą Wacław Zimpel, który nie tylko odtwarza muzykę i gra na żywo, lecz także z dużą swobodą występuje w roli Paula Bereytera i hitlerowca. Abstrakcyjną, estetycznie oszczędną, utrzymaną w bieli scenografię Grzegorza Layera i reżyserki Eweliny Marciniak dopełniają kostiumy Natalii Mleczak – stroje i peruki są w intensywnych, wręcz fosforyzujących kolorach (limonkowym, kobaltowym, fioletowym, pomarańczowym). Mężczyźni mają eleganckie białe lakierowane buty. Wyróżnia się minimalistyczny strój Doroty Kolak – w czarnych spodniach i eleganckiej czarnej koszuli z białym szalem.

Spektakl Resztki poświęcony jest tematowi pamięci – jak konstruowane są wspomnienia, jak i co zapamiętujemy, co umysł uznaje za istotne, a co zapomina? Jak budowane jest osobiste archiwum pamięci? Pamięci o wojnie? Archiwum tych, którzy nie przeżyli? Jarosław Murawski napisał scenariusz Resztek na podstawie powieści Stramer Mikołaja Łozińskiego, a także wątków z dwóch rozdziałów Wyjechali W.G. Sebalda oraz odniesień do tekstów Susan Sontag. Akcja spektaklu w reżyserii Eweliny Marciniak osnuta jest wokół historii żydowskiej rodziny Stramerów z Tarnowa prowadzonej przez narratorkę – siedmioletnią Różę. Poznajemy tylko fragmenty wojennych losów jej ojca Rudka, dziadków Nathana i Rywki oraz ciotki Reny – te historie pozbawione są zakończenia. Z prozy Sebalda pojawiają się trzy postaci – Paul Bereyter, Botwina (Jacek Labijak) i Max Ferber (Krzysztof Matuszewski), których na różnych etapach życia spotyka Róża. Egzystencjalne refleksje niemiecko-żydowskich „wygnańców” Sebalda, będące wynikiem traumatycznych doświadczeń, skontrastowane są z przyziemnymi losami bohaterów Łozińskiego, na tle których niepozornie rozgrywa się Wielka Historia. Nathan tęskni za Nowym Jorkiem, Rywka marzy o podróżach nad morze albo chociaż do Lwowa, Rudek tęskni za kochanką, a Rena wiąże się z żonatym mężczyzną. Wielką nieobecną jest matka Róży, Ruth, którą cytuje Kolak, przywołując kłótnie rodziców.

Dla rodziny Stramerów istotnym dokumentem są fotografie. Nawet w czasie wojny robią sobie w pobliskim zakładzie fotograficznym rodzinne zdjęcie – aktorzy ustawiają się do portretu w kłębach dymu i teatralnie wpatrują się w coś w dali. Twórcy Resztek idą tropem Sebalda, który rekonstruował w Wyjechali życiorysy zachodnioeuropejskich Żydów na podstawie zdjęć, pamiętników, rysunków. Na nagraniu wyświetlanym na ścianie Dorota Kolak ogląda fotografie, o których rozmawiają postaci na scenie (w większości to ilustracje z Wyjechali). Są to zdjęcia ludzi (Ferbera, Paula, Helen, którą kochał Paul), obrazu Apollo i Marsjasz Tycjana, miejsc (Nowego Jorku, Lwowa) i wydarzeń historycznych. Postaci cytują fragmenty z Widoku cudzego cierpienia i O fotografii Susan Sontag. Jedno ze zdjęć przedstawia palenie książek na würzburskim Residenzplatz. Ferber komentuje, że jego wuj uważał, że dokument jest sfałszowany, bo palenie miało miejsce wieczorem w maju, a o tej porze nie można było zrobić tak wyraźnego zdjęcia. Parafrazując Sontag, bohater Sebalda podsumowuje: „skoro fotografia jest fałszerstwem, (…) to wszystko od początku jest fałszerstwem”.

fot. Natalia Kabanow/mat. teatru

Obok pamięci ważnym tematem jest cielesność. W spektaklu jedna ze scen, Wyjeżdżamy, wyreżyserowana została jako niema sekwencja ruchowa (choreografia Dominika Knapik). Aktorzy za pomocą wyrazistych, mocnych gestów, repetycji ruchów, pamięci ciała, które turla się, chodzi, potyka się, kładzie, tańczy, przedstawiają moment wyprowadzki z Tarnowa. Znamienny jest czas niedokonany w tytule tej sceny – bohaterowie Łozińskiego ostatecznie nie docierają do Lwowa i wracają do domu. Ciało to nie tylko archiwum pamięci, ale także fetysz – kiedy Rudek (Piotr Biedroń) opowiada o romansie z Zuzanną, na ścianie wyświetlane jest nagranie aktu miłosnego mężczyzny z jego kochanką (Magdalena Boć). Przeciwstawienie zbliżeń na nagie ciała z estetyką samego obrazu tworzy w filmie duże napięcie (reżyseria Nastazja Gonera, zdjęcia Tomasz Gajewski). Krzysztof Matuszewski/Feber skomentuje to w późniejszej scenie: „[…] lubimy patrzeć na obrazy umęczonych ciał prawie tak jak na wizerunki ciał nagich”.

Resztki Murawskiego i Marciniak to interesujące zestawienie historii zachodnioeuropejskich inteligentów-Żydów z małomiasteczkową polsko-żydowską rodziną. Autor scenariusza wybrał tylko niektóre wątki z powieści Łozińskiego, a całość połączył pierwszoosobową narracją prowadzoną jednocześnie z perspektywy dziecka, jak i dorosłej już kobiety wspominającej wojnę. Jednak już w pierwszej scenie Murawski stawia pytanie o funkcję „pamięci dziecka”, jaką pielęgnują w sobie dorośli. Kolak nie wciela się w siedmioletnią dziewczynkę, ale nasyca swoją zdystansowaną grę dozą niezaspokojonej ciekawości i jak sama mówi niepokoju („istotą bycia siedmioletnią dziewczynką jest ustawiczny niepokój, że to co się z nas ostatecznie wykluje może nas zupełnie nie przypominać”). Ten dziecięce zaniepokojenie (czy nawet rodzaj nieustępliwości, aby zrozumieć świat) ujawnia się w drobnych zmianach w ciele: niecierpliwości w sposobie siadania, stąpaniu na palcach, zaciekawieniu w głowie i oczach. Z dystansem do postaci gra także reszta gdańskiego zespołu, prezentując najwyższą formę. Aktorzy często wychodzą z roli, aby zastanowić się nad losami swoich bohaterów – co nimi motywowało, jak skończyły się ich historie (tego nie wiemy) – czy skomentować własną pracę. Magdalena Gorzelańczyk/Rywka mówi: „ja zawsze umieram albo jestem gwałcona… czy ja mam, wiesz, warunki, że mnie tak obsadzają”, a Dałek dowcipnie streszcza pandemiczny repertuar Wybrzeża, wspominając jako Rena rozrywki w czasie wojny: „chcę iść do teatru, patrzę na repertuar, Ruscy – o wojnie, Broniewski – o wojnie, Lilla Weneda – o wojnie; Więzi – o wojnie; Trojanki – o wojnie; Fedra – w sumie też o wojnie...”. „Resztki” pamięci o innych gdańskich przedstawieniach oraz cielesność samych aktorów (podkreślona najmocniej na nagraniach czy w sekwencjach choreograficznych) pojawiają się w spektaklu zarówno na poziomie fabularno-tekstowym, jak i jako metakomentarz Marciniak do teatralnego archiwum, które rozpada się na tytułowe szczątki.

„Będąc procesem ciągłego pojawiania się i znikania, zachodzenia i przemieszczenia, [spektakl] nie podlega żadnej archiwizacji poza ciągłym nieprzerwanym trwaniem – w ciałach, przedmiotach, pamięci, obrazach, tekstach” – pisała Dorota Sosnowska w szkicu Dokumentacja w teatrze i performansie – tekst, zapis, medium. W zakończeniu Resztek aktorzy powtarzają sytuację z pierwszej sceny – zakładają kostiumy, układają rekwizyty, stają na swoich miejscach. Przedstawienie ma zacząć się od nowa, zostać powtórzone po raz kolejny zgodnie z tym, co w scenariuszu, gdy Kolak krzyczy do inspicjentki: „A gdzie drożdżówka?”. Jest jednak za późno na poprawki, spektakl musi trwać, nigdy nie będzie dwóch identycznych.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne