„Śpiąca Królewna” wg scenar. i w reż. Pawła Paszty w Teatrze Baj Pomorski w Toruniu. Pisze Aram Stern w Teatrze dla Wszystkich.
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry
Scenariusz najnowszego przedstawienia Śpiąca Królewna w Teatrze Baj Pomorski jego reżyser i scenarzysta, Paweł Paszta, oparł na motywach klasycznych baśni braci Grimm: Śpiąca Królewna oraz Żabi król. W efekcie powstała mocno skrócona i klasycznie przedstawiona historia Królewny Róży, zamkniętej w pałacu po tym, jak tuż po jej narodzinach Zła Czarownica rzuciła na nią klątwę. Rodzice odgrodzili ją od świata, sparaliżowani strachem, by ich córka się nie ukłuła wrzecionem i nie zapadła w stuletni sen. Zabronili jej wychodzić i rozmawiać z nieznajomymi. Jednak klątwa — jak to w wiecznych baśniach — musiała się wypełnić.
„Dzień dobry, mateńko” — powiedziała Królewna. „Co tu robisz?” — „Przędę” — rzekła Staruszka i skinęła głową.*
Tylko które dziecko uwierzy dziś w klątwy? Paweł Paszta oparł więc swój scenariusz na uniwersalnym przesłaniu — przede wszystkim na lęku przed dużą zmianą w życiu dziecka, „snem” mogącym być np. ciężką chorobą, zniknięciem jego świata przez wojny, rozwodem rodziców czy konfliktem z nimi w wieku dojrzewania. To widmo nieznanego należałoby oswoić rozsądnym i empatycznym wychowaniem, ale przecież często — niestety — to się nie udaje, gdy rodzice popełniają błędy, ograniczając samodzielność i kreatywność dzieci, szczególnie wtedy, gdy te wchodzą w wiek dojrzewania.
Co ważne — Paweł Paszta nie uwspółcześnia baśni braci Grimm nachalnie i nie „dekonstruuje” klasycznej historii, tak jak ostatnio czyni wielu twórców, schlebiając przyzwyczajeniom dzieci do bajek oglądanych od najmłodszych lat na tabletach, już w wózkach niemowlęcych. W swoim charakterystycznym, klasycznym stylu pozwala małym odbiorcom skupić się przede wszystkim na historii opowiadanej przez piękne lalki bunraku, wykonane według projektów Rafała Budnika. Skoncentrować uwagę na rozsądnej Królowej (Grażyna Rutkowska-Kusa) i nieco dowcipnie rozkojarzonym Królu (Krzysztof Grzęda), na Królewnie Róży (Marta Parfieniuk-Białowicz), a także na komicznej Żabie Reksie (Mariusz Wójtowicz) oraz na bardzo zabawnych lalkach muppetowych w Chórze Kucharek (cały zespół, choreografia: Natalia Iwaniec).
Rezygnując z wszelkich animacji multimedialnych, tak modnych dziś w przebodźcowanym świecie małego dziecka, reżyser pozostawia mu miejsce na uruchomienie wyobraźni, na odkrycie podstawowego rozróżnienia na dobro i zło w baśni — w lalkach jawajkach wróżek dobrych (Terra: Iga Bancewicz-Chojęta, Aria: Martyna Braca, Aqua: Dominika Miękus) i tej jednej Złej Czarownicy, determinującej los Królewny (Rafał Przytocki).
Na uwagę w spektaklu zasługuje także scenografia autorstwa Eweliny Brudnickiej, utrzymana w wyjątkowo ascetycznym duchu. Minimalistyczna dekoracja w formie czaszy renesansowej kopuły widzianej z wnętrza królewskiego pałacu, na tle mocno rozjaśnionego horyzontu sceny, oraz dwukolorowe kubiki nie tylko pobudzają wyobraźnię, ale też pozwalają skupić uwagę na esencjonalnych wartościach przedstawienia. Przemyślana gra światłem — w scenie snu utrzymana w stylistyce teatru plastycznego Leszka Mądzika (reżyseria: Paweł Paszta) — buduje nastrój i wspiera dramaturgię, nie odwracając uwagi od piękna lalek.
W budowaniu nastroju spektaklu niebagatelną rolę odgrywa również muzyka skomponowana przez wybitnego twórcę Tomasza Jakuba Opałkę. Jego kompozycje, niełatwe w odbiorze i pełne atonalnych dźwięków z rozbudowanymi sekcjami smyczków, są stylistycznie osadzone w tradycji operowej i nie stanowią jedynie tła, lecz pełnoprawny element narracji. W teatrze lalkowym rzadko można usłyszeć oprawę muzyczną, w której kompozytor tak dba o strukturę, formę i narracyjny przebieg kompozycji — także w piosenkach i ariach (!) wykonywanych przez zespół na żywo, bez wspomagania techniką musicalową.
W zamyśle formalnym — w tym jakże poprawnym i urzekająco tradycyjnym spektaklu (trwającym niecałą godzinę) — mały widz znajdzie się w świecie, jaki jego rodzice, a może bardziej dziadkowie, pamiętają ze swojego dzieciństwa. W krainie spokoju, zmiękczeń i liryzmu, ale i kilku zachowujących od nich dystans niespodzianek. I będzie mógł się zastanowić, czy aby Królewna Róża po upływie stu lat rzeczywiście odnajdzie swoje przeznaczenie w pędzącym do przodu nowym świecie.
* fragm. baśni braci Grimm Śpiąca Królewna (Dornröschen), opublikowanej w zbiorze Baśni z 1812 roku.