EN
14.10.2022, 09:44 Wersja do druku

Solidarni i w romantyzmie

„Giselle” Adolphe'a Adama w chor. Mykyty Dolguszyna z Lwowskiego Narodowego Teatru Opery i Baletu w Ukrainie na XXVIII Bydgoskim Festiwalu Operowym. Pisze Anita Nowak.

fot. mat. prasowe

Interesująco się złożyło, że właśnie w roku 2022, który w Polsce ze względu na dwusetną rocznicę wydania „Ballad i romansów” Adama Mickiewicza został przez Sejm uchwalony rokiem Polskiego Romantyzmu, na XXVIII Bydgoskim Festiwalu Operowym mieliśmy możliwość obejrzenia dzieła, zrealizowanego przez zespół Lwowskiej Narodowej Opery.  Choć stworzone przez francuskiego kompozytora, w klimacie i fabule –jest ono bardzo zbliżone właśnie do „Ballad i romansów”.

Libretto do baletu „Giselle” napisał choreograf Theophile Gautier wraz ze Julesem-Henrym Vernoy de Saint-Georges, w ciągu trzech dni przekształcając utrwaloną na piśmie przez Heinricha Heinego legendę w libretto.

Jest to opowieść o prostej dziewczynie zakochanej w zalecającym się do niej wieśniaku, który faktycznie jest przebranym księciem Albertem, w dodatku zaręczonym z inną oraz o zakochanym w niej leśniczym Hilarionie, który wyjawia Giselle prawdę o pochodzeniu ukochanego. Dziewczyna popada w obłęd i popełnia samobójstwo. Leśniczy zostaje za to uśmiercony przez Wilidy, duchy zmarłych dziewic. Zabicie Księcia, który też miał ponieść karę za nielojalność, zostaje jednak przez ducha Giselle udaremnione. Nastaje świt i Wilidy tracą swoją moc.

Muzykę w ciągu tygodnia skomponował Adolphe Charles Adam. Premiera spektaklu odbyła się 28 czerwca 1841 roku.  Ukraińska inscenizacja tego baletu fantastycznego sprzed bez mała dwóch wieków prezentuje się tak, jakby na epoce romantyzmu czas się dla tego utworu zatrzymał.

Scenografia Tadeyego Ryndzaka jakby ze starych rycin przeniesiona na  tiule i płótna, kostiumy też niby z obrazów dziewiętnastowiecznych mistrzów, a stroje tancerek z klasycznego baletu.

fot. mat. prasowe

Choreografia Mykyty Dołgoszyna jest wierna oryginalnej, stworzonej przez Jeana Corallego, Julesa Perrota i  Maurisa Petipę.

Dawno nie widziałam na scenie tak doskonale zharmonizowanych układów choreograficznych i perfekcyjnie wykonywanych ruchów, jakie zaprezentowały w II akcie nie schodzące prawie ze sceny Willidy.

W układach solowych i duetach zachwycali - Daryna Kirik w roli Giselle i Oleksandr Omelchenko - Książę Albert. On, szczególnie pod koniec II aktu wykonał niezwykle piękną serię skoków entrechat, których liczba była tak duża i szybko wykonywana, że nie sposób było je dokładnie policzyć. Nieczęsto nawet na najlepszych scenach baletowych mona to oglądać w tak perfekcyjnej postaci.

Zachwyciła również widzów Inna Kluchnyk w solowym tańcu Myrty, królowej Willid na początku II aktu, kiedy przez dwanaście taktów przesuwała się po scenie na pointach, jakby unosząc się tuż nad taflą jeziora.

Niezwykle ciekawie brzmiała lwowska orkiestra, a w niej szczególnie groźnie hucząca, w chwilach czyhającego na bohaterów zagrożenia, tuba.

Spektakl ujęty został w klamrę solidarności z nękanym wojną narodem ukraińskim. Na  początku zabrzmiały hymny Polski i Ukrainy, a na końcu rozwinięto żółto-niebieską flagę. Publiczność klaszcząc stała.

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Anita Nowak

Wątki tematyczne