„Przebój lata, czyli Skrzydlaty Odlot” Teatru Kultureska z Krakowa na II Festiwalu Teatrów Ulicznych w Radzyminie. Pisze Wiesław Kowalski.
Teatr dla dzieci łatwo może wpaść w pułapkę dydaktyzmu. Kiedy na scenę wkracza ekologia, zdrowe powietrze i odpowiedzialność za świat, istnieje ryzyko, że zamiast przedstawienia otrzymamy lekcję w kostiumach. „Przebój lata, czyli Skrzydlaty Odlot” Teatru Kultureska na szczęście wybiera zupełnie inną drogę. Najpierw bawi, potem angażuje, a dopiero przy okazji przemyca treści, które najmłodsi mogą wynieść ze spektaklu.
Na II Festiwalu Teatrów Ulicznych w Radzyminie
przedstawienie od początku miało energię właściwą widowisku plenerowemu. Nie
wymagało od publiczności cierpliwego oczekiwania na rozwój akcji. Od razu
pojawiły się wyraziste postaci, intensywny rytm i teatralna umowność. Świat
przedstawienia zaludniają trzy ptasie indywidualności: Gołąb Gienio, Papuga
Pelagia i Sowa Sonia. Każda z nich ma własny temperament, sposób bycia i
komizm. Aktorzy nie poprzestają na powierzchownym odtworzeniu ptasich
bohaterów, lecz nadają im wyraziste charaktery i własny komizm. Posługują się
przy tym świadomym przerysowaniem, które w teatrze dla dzieci nie jest
uproszczeniem, lecz ważnym środkiem ekspresji.
Największą siłą spektaklu okazuje się jego muzyczność.
Piosenki nie są tu przerywnikiem między kolejnymi scenami, lecz jednym z
podstawowych narzędzi prowadzenia opowieści. Co ważne, aktorzy wykonują je na
żywo, a przygotowanie wokalne zespołu zasługuje na szczególne uznanie. Słychać
pewność, dobre zgranie i świadomość scenicznego rytmu. Wokal nie ginie pod
ciężarem aktorskiej ekspresji, a jednocześnie śpiew nie odrywa wykonawców od
kreowanych postaci. To istotna umiejętność, szczególnie w widowisku wymagającym
od aktorów nie tylko sprawności wokalnej i ruchowej, lecz także nieustannej
obecności w bezpośrednim dialogu z publicznością.
Melodie mają jeszcze jedną zaletę: łatwo zostają w pamięci.
Twórcy nie traktują dziecięcego odbiorcy protekcjonalnie, komponując muzykę
wyłącznie według zasady „ma być prosto”. Piosenki są rytmiczne, komunikatywne i
scenicznie nośne. Ich funkcja nie ogranicza się do ozdabiania fabuły — pomagają
budować atmosferę i uruchamiają energię całego przedstawienia.
Równie udanym elementem jest tekst. Humor „Skrzydlatego
Odlotu” działa na kilku poziomach. Dzieci mogą śmiać się z sytuacji, zachowania
bohaterów czy ich charakterystycznych cech, podczas gdy dorosły widz dostrzeże
dodatkowo rozmaite aluzje do codzienności. To właśnie ten drugi plan sprawia,
że przedstawienie nie staje się wyłącznie widowiskiem dla najmłodszych. Autorzy
potrafią spojrzeć na świat dorosłych z lekkim dystansem i przetworzyć jego
absurdy w żart zrozumiały również dla rodzica siedzącego obok dziecka.
Warto podkreślić, że humor nie jest tutaj dodatkiem do
edukacyjnego przesłania. To raczej dzięki humorowi owo przesłanie może
wybrzmieć bez irytującej dydaktycznej nachalności. Problem smogu i
zanieczyszczenia powietrza zostaje wpisany w przygodę bohaterów, a nie
wygłoszony w formie wykładu. Dzieci dostają opowieść, w której coś się dzieje,
bohaterowie czegoś chcą, napotykają przeszkody i muszą znaleźć rozwiązanie.
Ekologia staje się częścią teatralnej historii, a nie jej ciężarem.
Bardzo dobrze sprawdza się również bezpośredni kontakt z
publicznością. W przypadku teatru ulicznego jest on szczególnie ważny, ponieważ
widz nie siedzi w bezpiecznej ciemności tradycyjnej widowni. Może reagować,
odpowiadać, śmiać się, a czasem także stać się uczestnikiem wydarzeń.
„Skrzydlaty Odlot” świadomie korzysta z tej możliwości. Granica między sceną a
widownią zostaje potraktowana elastycznie, co dodatkowo wzmacnia poczucie
wspólnej zabawy.
Nie można pominąć warstwy wizualnej. Kolorowe kostiumy i
wyrazista scenografia odpowiadają charakterowi przedstawienia, ale nie są
jedynie efektowną dekoracją. Pomagają natychmiast rozpoznać bohaterów i budują
bajkową konwencję. W połączeniu z choreografią oraz muzyką tworzą widowisko,
które jest atrakcyjne również wtedy, gdy ogląda się je z większej odległości —
a to w teatrze plenerowym ma ogromne znaczenie.
Najciekawsze w przedstawieniu Kultureski jest jednak to, że
jego twórcy rozumieją specyfikę dziecięcego odbiorcy, nie zapominając o
dorosłych. Dziecko otrzymuje wartką akcję, piosenki, kolor, ruch i możliwość
aktywnego uczestnictwa. Dorosły może natomiast docenić sprawność aktorską,
dobrze napisane żarty, teatralne mrugnięcia okiem oraz fakt, że przedstawienie
nie próbuje udawać, iż sama edukacyjna teza wystarczy, aby stworzyć dobry
teatr.
„Przebój lata, czyli Skrzydlaty Odlot” nie jest oczywiście
przedstawieniem, które chce dokonywać formalnej rewolucji. Jego ambicje są inne
i — co ważne — pozostają konsekwentnie realizowane. Ma być żywo, muzycznie,
zabawnie i komunikatywnie. Ma przyciągnąć uwagę dziecka, ale też dać rodzicowi
powód, by nie spoglądał nerwowo na zegarek. W Radzyminie ten plan się powiódł.
To spektakl, w którym piosenka ma melodię, żart ma puentę, postać ma charakter, a przesłanie ma swoją teatralną historię. Najważniejsze zaś, że „Skrzydlaty Odlot” nie próbuje wznieść się do dziecięcego widza z pozycji dorosłego nauczyciela. Wzbija się razem z nim — na skrzydłach muzyki, humoru i wyobraźni. I właśnie dlatego jego „odlot” okazuje się całkiem udanym lotem.