Logo
Recenzje

Na pięciolinii Jana Brzechwy

10.09.2026, 17:25 Wersja do druku

„Kanato, czyli wyprawa do krainy wierszy” Jana Brzechwy w reż. Magdaleny Małeckiej-Wippich. Pisze Jagoda Opalińska w AICT Polska.

fot. Archiwum TVP

Idąc tylko linią kluczowych sygnałów: słowo, obraz, brzmienie, animacja, synestezyjny splot – odnajdujemy przestrzeń, z której nie chce się wyjść. Niby oczywista oczywistość wędrówek wzdłuż pięciolinii Jana Brzechwy. Ale idąc tędy, sięgamy horyzontów Wysp Bergamutów, gdzie wszystko wiruje. Czasowy kalejdoskop miesza smaki dzieciństwa, pierwszych lektur, rodzinnych fotografii, rzucanych mimochodem powiedzonek. Lecz syndrom Ukorzenionego Brzechwy niesie też wcale nie-oczywiste pułapki odklepywanej rymowanki. Co prawda wciąż usypia milusińskie rozryczane żywioły, jednak im dalej w internet, tym trudniej o autonomię uruchamianej poetyckim kadrem wyobraźni.

Dlatego z radością rekomenduję telewizyjny spektakl Magdaleny Małeckiej-Wippich. Kanato (prem. Teatr TV, 1.06. 2026). Jest bajkowo, cyrkowo, lunaparkowo. Są przebieranki, malowanki, rozpędzone skakanki. Natomiast wzdłuż i wszerz płynie poetycka rozmowa, krąży werbalny żart, miga ukryta w synestezyjnych strukturach dialogu tajemnica.

Mocny inscenizatorski szew nabiera ekspresyjnego rozpędu pod mistrzowską batutą Anny Seniuk. Nota bene – dosłownie oraz metaforycznie. Bo aktorka dyryguje, gra, dopowiada, łącząc techniczny perfekcjonizm z autentyczną prostotą środków wyrazu. Błyska okiem, szeleści pod wąsem, słowo omiata gestem. Co tu proszę Państwa gadać. Artystyczny fajerwerk!

Wybitna Solistka, ale też zwarty zespół i cudownie inkrustowana miniatura Wiesława Komasy jako Brzechwy. Znakomicie uszyty sceniczny dowcip. Kadr niesiony nostalgią, ciepłem, smacznie dawkowanym dystansem, zabawną metamorfozą. Brawo!

Tak rozwibrowane Duo wytycza kierunki. Trzeba powiedzieć, że odnajdują się tu kolejne zbliżenia i stopklatki. A były również kadry-błyskawice. Olga Sarzyńska lotem Sójki oraz skokiem Żaby sięgnęła pure nonsensu, okrążyła absurd i poszybowała w stronę groteski. Ho, ho… Marcin Przybylski wespół w zespół z Marcinem Bubółką przedstawili świetnie uszytą etiudę Prot – Filip, gdzie się stylowo przemknął Fredrowski ton, co akurat ucieszyło mój dziewiętnastowieczny (sic!) gust. Brakowało mi większej liczby konterfektów Mileny Suszyńskiej, która cudownie zaistniała na szlaku Czapli, potwierdzając kolejny raz, że precyzyjnie, bardzo po swojemu ogrywa stylistyczne niuanse.

Reżyserski zamysł odsłony w odsłonie, który precyzyjnie generuje przekaz teatralnego cudzysłowu musi mieć precyzyjnie sygnowaną przestrzeń. I ma. Obok wymienionych głosów niewątpliwy wdzięk, choć też pewien polifoniczny niedosyt ujawniają wizerunki Barbary Garstki. Trafny, aczkolwiek zbyt mdły rodzajowy kontur proponują portretowe kadry Pawła Paprockiego. Jednak to nie wszystko. Aktorski wielogłos syntetycznie dopełniają: Joanna Kierzkowska, Wojciech Rotowski, Karol Pruciak, Patryk Rybarski. W rytmiczno-tanecznym zespoleniu, (choreografia Jarosław Staniek, muzyka Albert Stensen), fruwa tekst obecny na łączach teatru w teatrze.

Proszę Państwa z Brzechwą nam wszystkim gdzieś, kiedyś było po drodze. Tylko, że optyka już w artystycznym przywołaniu niesie pułapki milusińskiej łatwizny. Inscenizacja Magdaleny Małeckiej-Wippich nie boi się hałasu, nie pomija czytanki na dobranoc. Ba często chwyta jarmarczny skrót: scenografia Maksymilian Mac, kostiumy Matylda Kotlińska. Kadrowy zawrót głowy sprzyja powrotom utraconego czasu. I właśnie tędy wędruje spektakl Kanato, mieszając czysty liryzm z żywiołowym śmiechem.

Konsekwentna reżyserska robota. Sceniczny żart w gęstej osnowie niedopowiedzeń ukrytch na Wyspach Bergamutach, a sygnalizowanych między kwestią, obrazem, ruchem… Pani Reżyser – moje życzenia: dalszych twórczych wiatrów! Czekamy.

Tytuł oryginalny

Na pięciolinii Jana Brzechwy - Teatr TVP

Źródło:

AICT Polska
Link do źródła

Autor:

Jagoda Opalińska

Data publikacji oryginału:

10.09.2026

Sprawdź także