Na Śląsku, a zwłaszcza w Bytomiu, Adam Didur otoczony jest wielką estymą jako ojciec założyciel Opery Śląskiej. Strażnikiem tej pamięci był Tadeusz Kijonka – przez 50 lat (to zapewne absolutny rekord świata) kierownik literacki Opery Śląskiej. Pisze Marcin Hałas w magazynie „Śląsk”.
Osoby pobieżnie interesujące się historią tego teatru mają w głowach taki obraz: Adam Didur z zespołem Opery Lwowskiej założył w Bytomiu Operę Śląską i dał pierwszą w powojennej Polsce operową premierę – „Halkę” Stanisława Moniuszki. Coś dzwoni, ale nie wiadomo w jakim kościele. Kiedy Didur w Katowicach przygotowywał historyczną „Halkę”, zespół Opery Lwowskiej „siedział” jeszcze w swoim rodzinnym mieście. A sam Didur zapewne nigdy Bytomia nie poznał – poza samym gmachem teatralnym.
Adam Didur oczywiście związany jest ze Lwowem i tamtejszym Teatrem Wielkim, znanym dziś – jako budynek – pod nazwą: Opera Lwowska (notabene wprowadzili ją Sowieci). To we Lwowie Didur kształcił się w Seminarium Nauczycielskim, we Lwowie zaczął śpiewać w chórze studentów Uniwersytetu Jana Kazimierza, we Lwowie zaczął szkolić swój głos pod kierunkiem Walerego Wysockiego, który prowadził klasę wokalistyki w Konserwatorium Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego. We Lwowie wreszcie „bas wszech czasów” regularnie występował na scenie Teatru Wielkiego – także w okresie, kiedy był gwiazdą Metropolitan Opera w Nowym Jorku.
W 1938 roku Adam Didur został kierownikiem muzycznym i artystycznym Teatru Wielkiego we Lwowie i w ciągu jednego sezonu wystawił tam aż 15 premier operowych. Jednak po roku zdecydował się rzucić Lwów dla Warszawy – w lipcu 1939 roku objął stanowisko dyrektora Opery Warszawskiej. Sezonu jednak nawet nie otworzył, bo „dnia pierwszego września roku pamiętnego wróg napadł na Polskę”... Notabene, w tej „zakazanej piosence” nie śpiewano, że dnia 17 września na Polskę napadł drugi wróg. Niemniej konsekwencją wyboru Didura był fakt, że okupację niemiecką przeżył w Warszawie. Po upadku powstania przeniósł się do Krakowa.
I to z Krakowa, a nie ze Lwowa, Adam Didur przyjechał do Katowic! Przybył do tego miasta niemal pół roku wcześniej niż zespół artystyczny Opery Lwowskiej, ekspatriowany (wysiedlony) stamtąd w październiku 1945. Adam Didur był w Katowicach już w połowie kwietnia (zatrzymał się w mieszkaniu Ludomira Różyckiego), a 1 maja odebrał z rąk wojewody śląskiego Aleksandra Zawadzkiego zadanie utworzenia Państwowej Opery w Katowicach. Premiera „Halki” odbywa się w Katowicach 14 czerwca 1945 roku – 3 miesiące przed przyjazdem na Górny Śląsk zespołu lwowskiego! Owszem, z Didurem byli jego uczniowie ze Lwowa: arcylwowiak z Łyczakowa Andrzej Hiolski i Wiktoria Kotulak, znana na scenach jako Wiktoria Calma. Tyle, że oni nigdy nie byli członkami zespołu operowego Teatru Wielkiego we Lwowie!
Lwowiacy przyjechali na Górny Śląsk – wprost do Bytomia – dopiero 6 października. Jechali towarowymi wagonami 6 dni, co i tak było krótkim czasem jak na „standardy” tamtego wysiedlenia (ekspatriacji). Tylko niektórzy przybyli tu wcześniej, ale już po historycznej premierze „Halki” – np. Zbigniew Lipczyński, chórmistrz Opery Lwowskiej, później pełniący analogiczną funkcję w Operze Śląskiej i dalej pierwszy dyrygent Operetki Śląskiej w Gliwicach, przyjechał do Katowic pod koniec sierpnia z zespołem dramatycznym Teatru Wielkiego we Lwowie. Ale cały zespół Opery Lwowskiej trafił tu niemal kwartał po historycznej premierze „Halki”.
Dawny gmach Teatru Miejskiego w Bytomiu przekazano Operze Śląskiej 2 listopada 1945 roku i od tej chwili zaczęła ona funkcjonować pod nazwą: Opera Śląska w Katowicach z siedzibą w Bytomiu. Tam dopiero połączyła się z zespołem lwowskim, którego artyści, notabene, przez miesiąc mieszkali czy raczej koczowali w budynku bytomskiego teatru. W archiwach zachowało się pismo, jakie Adam Didur wystosował do nich 15 listopada 1945 roku: „Do Obywateli Repatriantów ze Lwowa, z prośbą o opuszczenie gmachu teatru, najpóźniej do dnia 25 XI ze względu na otwarcie sezonu Opery Katowickiej z siedzibą w Bytomiu w dniu 29 XI 1945”.
Działalność w tymczasowej (do dzisiaj i miejmy nadzieję, już na zawsze) siedzibie Gpery Śląskiej w Bytomiu zainaugurowano 29 listopada 1945 roku spektaklem Halki. A teraz – „skreczujmy” daty. Adam Didur zmarł 7 stycznia 1946 roku. Odjąwszy przerwę bożonarodzeniową, pracował w Bytomiu zaledwie półtora miesiąca. Mieszkał w Katowicach, w Katowicach prowadził też zajęcia ze studentami i miał drugą pracę – był dziekanem Wydziału Wokalnego Konserwatorium Muzycznego w Katowicach. Wszystko to skłania do wniosku, że Adam Didur nie miał szansy, by poznać Bytom – poza gmachem Opery Śląskiej, rzecz jasna. Raczej nie spacerował jego ulicami i placami, nie jadał w restauracjach. Po prostu dojeżdżał z Katowic do budynku teatru, a potem do Katowic wracał.
Adama Didura kojarzymy z trzema miastami: ze Lwowem, z Nowym Jorkiem i Bytomiem. Tymczasem fakty podpowiadają, że raczej Katowice, niż Bytom. Ale są przecież dwa rodzaje pamięci: pamięć historyczna i pamięć mityczna.