30.11.2020, 09:24 Wersja do druku

Sieć, która dała nadzieję aktorom na aktywność

Dla teatrów, których sens działania polega na spotkaniu aktorów z widzami, pandemia mogła być kataklizmem. Internet stał się wybawieniem - pisze Jacek Cieślak w Rzeczpospolitej.

fot. Monika Stolarska

Historia teatru to także historia morów, dżumy, epidemii, które zamykały sceny na wiele miesięcy. Doświadczyli tego zarówno ojcowie teatru w antyku, jak i w renesansie, w tym największy pośród nich William Szekspir. Konsekwencją tego była także częsta obecność grup elżbietańskich w Polsce, w tym Gdańsku, gdy nie mogły grać w Anglii.

Dziś pandemia ma łaskawsze oblicze nie tylko dlatego, że przeżywamy ją z nadzieją na szybką perspektywę wyprodukowania szczepionki. Dla teatru jest nią internet: wzmacnia i pozwala przetrwać. Nikt nie mówi, że idealnie zastępuje kontakt z widzami, ale bez niego takiego kontaktu nie byłoby w ogóle.

Sieć pokazała swoją silę już w pierwszych dniach pandemii i lockdownu, gdy mieliśmy prawo do paniki, nawet przy 200 zakażeniach dziennie. Wtedy nikomu nie było do śmiechu, co potwierdzały opustoszałem ulice. Wszystkim z duchową pomocą pospieszyli aktorzy. Także teatralni. TR Warszawa rzuciło znamienne hasło „Nie wychodź z domu, zostań w teatrze", a dzięki internetowym transmisjom z wielu z teatrów można było oglądać ulubionych aktorów, gdy nawet poruszanie się w okolicach domu było ograniczone.

Tamten czas obrodził również rekordami. Wspomniany już TR Warszawa mógł się poszczycić 50 tysiącami widzów w kraju i za granicą na pokazach 13 rejestracji przedstawień. Setki uczestników i uczestniczek wzięły udział w warsztatach i działaniach edukacyjnych online. Kiedyś, gdy ruszały pionierskie pokazy online, można było tylko spekulować, jak porównać tradycyjną frekwencję w teatrach z tą online. Jak poinformowała nas Kaja Stępkowska TR Warszawa, w porównaniu z poprzednimi sezonami w ponad 20-letniej historii zespołu publiczność była rekordowa.

Nie tylko zresztą Warszawa oferowała swoje teatralne skarby. Nowohucka Łaźnia Nowa w Krakowie zapraszała na swój serial w sieci, a także pokazy spektakli dyrektora Bartosza Szydłowskiego „Wałęsa z Kolonos" z Jerzym Stuhrem oraz „Konformistę" według znanej powieści Moravii oglądało łącznie ponad 40 tysięcy widzów, co jest wynikiem znakomitym nawet w skali kina niezależnego.

Jednocześnie pandemia postawiła przed artystami pytanie „Co dalej?". Rzecz w tym, że gdy publiczność mogła się cieszyć transmisjami online, otrzymując ekwiwalent teatru, artyści byli pozamykani w swoich domach, nie mogą robić tego, co jest ich codziennym zajęciem i duchową pożywką. Nie chodzi przecież tylko o zajęcie i zarabianie pieniędzy, a brak okazji do kreatywności, co dla każdego artysty jest zabójcze.

I na to aktorzy znaleźli remedium: „produkowali się" w formach indywidualnych w mediach społecznościowych, jednak szczególnym przykładem kreatywności była premiera „Dekameronu" według Boccacia w Teatrze im. Modrzejewskiej w Legnicy. Już sam tytuł był trafiony w dziesiątkę, ponieważ przywołuje czas dżumy w średniowiecznych Włoszech, gdy uciekinierzy z Florencji spędzają czas na opowieściach o ludzkiej naturze.

Legniccy aktorzy nie mieli okazji do spotkania i pracy w jednym planie, a jednak stworzyli spektakl niesamowity, będący dowodem ich inwencji Każdy w swoim domu, korzystając z komputera bądź kamery, ewentualnie w naturalnej scenografii pleneru - przygotował swoją część „Dekameronu" A.D. 2020. O jego szczególności decydowała też różnorodna forma: animacji, teatru cieni. Nie było gatunkowych ograniczeń. Tak właśnie dzięki internetowi udało się przetrwać najcięższy okres, po którym przyszło poluzowanie reżimu i możliwość spotkania z widownią w reżimie stref czerwonych i żółtych, z frekwencją 25 lub 50 procent.

Dziś możemy powiedzieć, że narzekanie na ograniczenia frekwencji było kaprysem na tle tego, co dzieje się dziś, gdy teatry są ponownie zamknięte - co najmniej do 27 grudnia. Perspektywa jest zresztą lepsza niż wiosną, ponieważ zespoły teatralne mogą pracować i próbować. Wakacyjno-jesienny czas poświęcony bowiem na przygotowanie nowych premier, które mogą zaprezentować dzięki internetowi.

Powszechny w Warszawie w grudniu pokaże „Biegunów" według Tokarczuk w reżyserii Michała Zadary (5 grudnia), a pracuje już nad kolejną sztuką Artura Pałygi. Teatr im. Słowackiego nie zrezygnował ze swojej sztandarowej premiery sezonu i dzięki sieci pokaże „Krakowiaków i górali" Wojciecha Bogusławskiego w reinterpretacji Cezarego Tomaszewskiego (12 grudnia). TR Warszawa właśnie w sieci zaprezentował w miniony weekend długo oczekiwany szekspirowski spektakl Grzegorza Jarzyny „2020: Burza". Z kolei Nowy w Poznaniu ma już zarejestrowaną „Matkę" Witkacego w reżyserii Radka Stępnia. Jan Englert, dyrektor artystyczny Teatru Narodowego, nigdy nie krył swojego sceptycyzmu co do prezentacji w sieci, jednak też zdaje sobie sprawę, że dziś to jedyna szansa. Dlatego Narodowy ma przygotowaną rejestracją „Kordiana", a także gotową kolejną dyrektorską premierę - „Trzy siostry" Czechowa. Z kolei narodowa scena w Krakowie wspierała widzów czytaniem Czechowa w reżyserii Agnieszki Glińskiej.

Dzięki sieci będzie też weselej. Warszawski Klub Komediowy na Facebooku gra spektakle improwizowane, streamowane na żywo ze sceny w klubie Rakieta. W grudniu inspiracje do spektakli przygotują Borys Szyc i Szczepan Twardoch. Również od grudnia Komediowy pojawi się na platformie TheMuBa. W planach „Jeszcze tańsza szopka noworoczna", czyli rewiowe podsumowanie roku w piosence i wierszykach, a także sylwester z Klubem Komediowym „2020 - tego ci nie zapomnimy".

Duże znaczenie ma to, że samorządowe instytucje mogły korzystać wiosną z realizowanego przez Narodowe Centrum Kultury programu „Kultura w sieci" o budżecie 60 mln zł. Teraz zaś wszyscy czekają na wypłaty z Funduszy Wsparcia Kultury o budżecie 400 mln zł. Zwłaszcza te pieniądze mają uruchomić rejestrację spektakli, a także sfinansowanie transmisji. Dzięki temu możemy liczyć, że teatromani zobaczą wspomnianą m.in. „Matkę" Witkacego z Nowego w Poznaniu. A dzięki internetowi obejrzą ją tylko nie tylko widzowie w stolicy Wielkopolski. To niepowtarzalna szansa, jaką daje sieć. 

Tytuł oryginalny

Sieć, która dała nadzieję aktorom na aktywność

Źródło:

Rzeczpospolita nr 280

Tematy w toku