„Pani Twardowska albo Nieustraszony Adam Mickiewicz” Sandry Szwarc w reż. Joanny Zdrady w Teatrze Lalka w Warszawie. Pisze Katarzyna Niedurny, członkini Komisji Artystycznej 32. Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.
Wena nie chce do niego przyjść, chociaż zdesperowany poeta szuka jej bardzo intensywnie. Adam Mickiewicz (Wojciech Pałęcki) siedzi z boku sceny, przed opuszczoną jeszcze kurtyną, pogrążony w gorączkowych poszukiwaniach tytułu dla swojego debiutanckiego tomu wierszy. Ballady i dysonanse nie brzmią dobrze. Ballady i fajanse – absurdalnie. Każda kolejna propozycja okazuje się chybiona, a frustracja przyszłego wieszcza narasta. Wtedy na scenie pojawia się Mefistofeles (Jan Stasiczak). Kusi Mickiewicza natychmiastowym rozwiązaniem problemu, oferując mu natchnienie w zamian za podpisanie cyrografu.
Spektakl Pani Twardowska albo Nieustraszony Adam Mickiewicz w Teatrze Lalka z tekstem Sandry Szwarc i w reżyserii Joanny Zdrady rozpoczyna się od znanego literackiego motywu. Artysta w zamian za odrobinę inspiracji oddaje diabłu duszę. Mickiewicz co prawda, dzięki czujnej lekturze pergaminu z kontraktem (w tym fragmentów napisanych drobnym druczkiem), potrafi wywinąć się z najgorszych konsekwencji paktu, nie oznacza to jednak końca jego kłopotów. Upokorzony diabeł mści się na poecie przenosząc go do świata rodem z Ballad i romansów. Kurtyna idzie w górę.
Odsłonięta przestrzeń jest mroczna, niepokojąca, zaludniona przez widma, upiory i fantastyczne stwory – groza sąsiaduje tu z groteską. Estetyka tego świata przywodzi na myśl filmy Tima Burtona – baśniowe, lekko makabryczne, podszyte czarnym humorem i wizualną przesadą. Jednocześnie nie jest to tylko proste zapożyczenie. Burtonowski klimat zostaje przefiltrowany przez romantyczną wyobraźnię i słowiańskie bestiarium, tworząc autonomiczny, konsekwentnie zbudowany świat sceniczny.
Pierwsze miejsce, do którego trafia Mickiewicz to legendarna gospoda Rzym z ballady Pani Twardowska. W ten sposób poeta zostaje skonfrontowany z własnym tekstem. Uświadamia sobie, że przecież już opisał historię bohatera, który uwikłany w diabelskie układy, musiał ponieść konsekwencje własnej lekkomyślności. Ironia losu polega na tym, że teraz sam znalazł się w analogicznej sytuacji. Co więcej, jako twórca tej opowieści w gospodzie zostaje przyjęty z dużą nieufnością, a nawet wrogością.
Największą niechęć okazuje mu Grażyna Twardowska (Nikola Czerniecka), córka mistrza. To postać niezwykle wyrazista, napisana i zagrana z dużą energią. Grażyna ma Mickiewiczowi wiele do zarzucenia, przede wszystkim jest oburzona sposobem, w jaki poeta sportretował jej rodziców: nierozważnego ojca i matkę sprowadzoną do figury karykaturalnej herod-baby. Z czasem jednak animozje ustępują miejsca porozumieniu. Mickiewicz i Grażyna odkrywają, że łączy ich wspólny cel. Oboje chcą wydostać się z tej niepokojącej, balladowej rzeczywistości. Żeby uciec muszą odnaleźć pana Twardowskiego (Grzegorz Feluś) oraz magiczne lustro umożliwiające przejście do innego świata. Rozpoczyna się wędrówka, która przypomina inicjacyjną podróż przez kolejne kręgi romantycznej wyobraźni.
Droga do wolności nie jest prosta. Bohaterowie napotykają kolejne przeszkody a fantazja Mickiewicza zaczyna działać przeciw twórcy. Wpadają więc w sidła upiora (Jakub Tofil), zostają zwiedzeni przez Świteziankę (Aneta Harasimczuk), a podstępny Mefistofeles posuwa się nawet do sprowadzenia największego rywala wieszcza – Juliusza Słowackiego (ponownie Jakub Tofil), by ten ostatecznie pognębił Mickiewicza. To kolejna warstwa zabawy z romantycznym kanonem.
Na scenie szczególnie mocno wybrzmiewa tekst Sandry Szwarc – pełen dowcipu, erudycji i dramaturgicznej lekkości, a zarazem precyzyjnie skonstruowany i czerpiący z literackich źródeł. Autorka z wyraźną swobodą porusza się w świecie wykreowanym przez Mickiewicza, przywołując kolejne utwory, motywy i figury romantyczne, ale nie po to, by je wiernie rekonstruować. Przeciwnie, Szwarc traktuje je jako tworzywo do dalszej gry, materiał, który można dowolnie przestawiać, przekształcać i konfrontować ze współczesną wrażliwością. Z dużą fantazją i wyczuciem przepisuje romantyczne klisze na nowo, wydobywając z nich zarówno mroczny potencjał, jak i ukryty komizm. Dzięki temu tekst prowadzi żywą, dynamiczną rozmowę z tradycją, jednocześnie wyraźnie wpisując się w estetykę współczesnej, popkulturowej grozy. Autorka korzysta z motywów znanych z horroru, baśni dark fantasy czy mrocznych animacji, łącząc je z romantycznym imaginarium. Na scenie pojawiają się sceny przypominające popularne seriale, takie jak Wednesday, czy Stranger Things, autorka sięga również po postaci z powieści Tolkiena. To właśnie na styku literackiej tradycji i popularnych kodów kultury rodzi się język spektaklu.
Ten efekt nie byłby możliwy bez konsekwentnej i wyrazistej reżyserii Joanny Zdrady, która nadaje całości rytm i klarowną formę. Ogromną rolę odgrywa warstwa wizualna: scenografia, lalki i kostiumy autorstwa Juliji Skuratovej, wspierane są precyzyjnie zaprojektowanym światłem Damiana Pawelli. dopełniają muzyka Iwony Skwarek oraz choreografia Dashy Melekh.
Część postaci została wykreowana przy użyciu lalek. Groteskowe, momentami przerażające formy potęgują dziwność świata przedstawionego. Szczególnie efektowny jest moment teatru w teatrze – Mickiewicz ogląda lalkowy spektakl o panu Twardowskim. Ta sekwencja stanowi nawiązanie do spektaklu Pani Twardowska w reżyserii Janiny Kilian-Stanisławskiej, czyli legendarnej inscenizacji z 1945 roku, uznawanej za spektakl założycielski Teatru Lalka, działającego wówczas jeszcze pod nazwą Teatr Niebieskie Migdały – i tak też nazywa się trupa, którą ogląda poeta, a my wraz z nim.
Należy docenić, że Mickiewicz schodzi z pomnika i staje się bohaterem z krwi i kości zagubionym, ironicznym, czasem śmiesznym. W centrum opowieści pozostaje jednak Grażyna Twardowska, czyli sceniczna superbohaterka, pełna zadziorności, dziewczęcej energii i siły. To ona nadaje spektaklowi współczesny wymiar, czyniąc z romantycznej baśni opowieść o odpowiedzialności, przyjaźni i potrzebie wyrwania się z narzuconych ról.
Pani Twardowska albo Nieustraszony Adam Mickiewicz to teatr inteligentny, ciekawy wizualnie i emocjonalnie angażujący, który udowadnia, że klasyka może być punktem wyjścia do opowieści o sprawach bardzo współczesnych. Twórcy pokazują, że Mickiewiczowski świat może być jednocześnie mroczny i zabawny, pełen grozy, ale i ironii, a przede wszystkim – żywy.
***
Sandra Szwarc, PANI TWARDOWSKA ALBO NIEUSTRASZONY ADAM MICKIEWICZ. Reżyseria: Joanna Zdrada, scenografia, lalki i kostiumy: Julija Skuratova, muzyka: Iwona Skwarek, choreografia: Dasha Melekh, reżyseria światła: Damian Pawella. Prapremiera: 13 grudnia 2025 w Teatrz Lalka w Warszawie.