03.03.2021, 12:16 Wersja do druku

Relacje i emocje pod lupą

"Powrót" Beniamina Bukowskiego i  Michała Zdunika w reż. Michała Zdunika w Teatrze Miejskim w Gliwicach oraz "Szczęście" Erica Assousa  w reż. Andrzeja Dopierały w Teatrze bez Sceny w Katowicach. Pisze Marta Odziomek w Gazecie Wyborczej - Katowice.

fot. Jeremi Astaszow/mat. teatru

„Szczęście" w Teatrze bez Sceny w Katowicach i „Powrót" w Teatrze Miejskim w Gliwicach to dwie nowe, kameralne propozycje regionalnych teatrów, które wciąż są otwarte dla publiczności.

Obydwa tytuły zajmują się wiwisekcją relacji i próbują nazwać emocje, które tkwią w bohaterach, choć czynią to w odmienny sposób i przedstawiają inne rodzaje relacji i uczuć.

W „Powrocie" w reżyserii Michała Zdunika (który też - razem z Beniaminem Bukowskim - jest współautorem scenariusza) pod lupę wzięte jest rodzeństwo: Iga, Magdalena, Mariusz i ich relacja z właśnie zmarłą matką. Tytułowy powrót oznacza nie tyle fizyczny przyjazd do domu (choć także), ile sięgnięcie pamięcią do przeszłości i rozprawienie się z demonami, które w niej tkwią, a które uniemożliwiają spokojne życie tym młodym ludziom. Każdy z bohaterów - pogłębionych typów ludzkich, łatwych do rozczytania na podstawie zachowania, a nawet ubioru - toczy wewnętrzną wojnę i dopiero wykrzyczenie traum oraz pożegnanie matki, która była dla swoich dzieci wampirem energetycznym, daje jako taką nadzieję na lepsze jutro.

W tej skromnej, dość mrocznej i smutnej realizacji na uwagę zasługuje kompaktowa scenografia w rodzaju ściany, na której zgromadzono życiowy „dorobek" matki, delikatna warstwa muzyczna oraz aktorstwo - nie przesadne, ale jednak dość emocjonalne, żywe, wciągające, odsłaniające po kawałeczku pokaleczone dusze bohaterów.

fot. mat. teatru

Dojrzali z bagażem

W Teatrze bez Sceny przyglądamy się z kolei gorzko-słodkim perypetiom pary kochanków, Aleksandra i Luizy, którzy poznali się w okolicznościach mało romantycznych. A właściwie najpierw poszli ze sobą do łóżka, a potem dopiero zaczęli się poznawać. Co więcej, okoliczności tego poznawania były raczej nietypowe i nie wróżyły tej znajomości dobrze. Po spędzonej wspólnie nocy Luiza postanawia bowiem... uwięzić Aleksandra w swoim mieszkaniu. Który facet po takiej akcji zadzwoniłby do takiej dziwaczki, oględnie mówiąc, aby po raz wtóry się z nią umówić? No właśnie! A Aleksander będzie kontynuował tę znajomość, choć Luiza nie będzie na niego cały czas tak otwarta jak na początku - wszak wiedzie żywot kobiety wyzwolonej.

Bohaterowie to ludzie dojrzali, z bagażem doświadczeń. Po raz kolejny jednak próbują zbudować nowy świat oparty na drugim człowieku, który przyniósłby im odrobinę szczęścia.

Ta skromna inscenizacja w reżyserii Andrzeja Dopierały skrzy się dobrym humorem, ale nie jest
wolna od pewnej dozy zawodu, której dostarcza finałowa wolta. Całość wydarza się w symbolicznym kręgu z wykorzystaniem kilku niezbędnych przedmiotów oraz rozbijających iluzję nagrań typu „jak w starym kinie".

Jest chemia

Dopierale na scenie towarzyszy Anna Kadulska i para ta świetnie się ze sobą dogaduje, co zresztą bywalcy Teatru bez Sceny wiedzą nie od dziś. Jest między nimi tak potrzebna tej dwójce sportretowanej przez Erica Assousa chemia.

Obydwa tytuły będzie można obejrzeć w nadchodzących dniach w reżimie sanitarnym. „Szczęście" - 8, 12, 14 i 21 marca, „Powrót" - 6 i 7 marca.

Tytuł oryginalny

Premiery teatralne. Relacje i emocje pod lupą

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Katowice nr 51