05.07.2021, 09:38 Wersja do druku

Rechot w miejsce śmiechu. Teatralna zabawa w torfie

"Dobra zmiana" w reż. Jakuba Przebindowskiego w Teatrze Powszechnym w Łodzi. Pisze Sylwia Krasnodębska w Gazecie Polskiej codziennie.

fot. Maciej Zakrzewski / mat. teatru

Gazeta Polska codziennie
Warszawa 05-07-21 DZ. /Nr 135
Sylwia Krasnodębska

 Rechot w miejsce śmiechu. Teatralna zabawa w torfie
„Dobra zmiana" Jakuba Przebindowskiego w Teatrze Powszechnym w Łodzi to komedia społeczna, w której za kabaretowymi gagami dla mało wybrednej publiczności kryje się mocny komentarz do postawy współczesnych elit. Pytanie jednak, czy krytyka może być celna, jeśli stosuje się do niej cyrkowe, gumowe piłeczki.

Do luksusowego apartamentu wchodzi udające jego właścicieli małżeństwo. Bohaterowie mają przed sobą ważne biznesowe spotkanie i chcąc przez chwilę sprawić wrażenie godnych do interesów partnerów, postanawiają udawać nowobogackich. Włamanie możliwe jest dzięki pomocy ochroniarza, który wiedział, że prawdziwi właściciele pełnego przepychu mieszkania wyjechali. Okazuje się jednak, że apartament nie jest pusty. Sprząta w nim Nadia, która choć właścicieli nie zna, domyśla się, że z tymczasowymi lokatorami z pewnością coś jest nie tak. Wkrótce przychodzą umówieni goście - francuski przedsiębiorca z partnerką. Francuz ma podpisać z Polakiem kontrakt na zakup... torfu. Precyzyjnie wymyślona intryga z każdą kolejną minutą rozpada się jak domek z kart. Zona pozoranta z coraz większą trudnością gra gospodynię, a Francuz zdaje się być zainteresowany wszystkim poza kontraktem. Kontrolę nad sytuacją przejmuje pomoc domowa Nadia (w tej roli znakomity Arkadiusz Wójcik). Potrafiąca wyjść z każdej opresji kobieta sprytnie rozgrywa bohaterów tej farsy, przede wszystkim dbając o swój interes. Wkrótce się jednak okaże, że nikt w tej opowieści nie jest sobą. A ofiar gry pozorów jest znacznie więcej, niż myśleliśmy na początku.

Fabuła oparta jest na purnonsensach. Zwroty akcji piętrzą kłopoty. Bohaterowie mylą się w zeznaniach. W końcu, jak mówi Nadia: „Większość nie wie, co mówi, i jakoś żyje". Pod warstwą śmiechu kryje się gorzka refleksja nad kondycją elit budujących wizerunek na pozorach i udających lepszych niż są w rzeczywistości.

- Aluzyjność tytułu jest celowa i choć ma odniesienia do współczesności, to została użyta przewrotnie. Nadia po zakończeniu swojej pracy podejmuje się dodatkowego zadania. Ta nagła zmiana jej harmonogramu dnia to także zmiana innych bohaterów. Dla kogo jest dobra i jakie ma konsekwencje, zobaczymy, oglądając spektakl. Gra pozorów, komunikacyjny schemat tak często używany przez nas, że prawie już niezauważalny, znów dochodzi do głosu - mówi Jakub Przebindowski, scenarzysta i reżyser „Dobrej zmiany".
Tylko do kogo twórcy mówią swoim spektaklem? Do inteligencji tak mało ambitnym dowcipem na pewno nie. A skoro tak, to może do tych, którzy i tak nie zrozumieją przekazu? Kula w płot. Torfowisko w teatralnej piaskownicy. Rechot zamiast śmiechu. Takich grzechów głównych nie uratuje ani znakomita kreacja Wójcika, ani użycie rekwizytów inspirowanych sztuką lub tworzonych przez łódzkich artystów.

Tytuł oryginalny

Rechot w miejsce śmiechu. Teatralna zabawa w torfie

Źródło:

Gazeta Polska Codziennie nr 135

Autor:

Sylwia Krasnodębska

Data:

05.07.2021