Logo
Recenzje

rafalturow.ski: EKS

18.09.2026, 16:43 Wersja do druku

„EKS” Mariusa Von Mayenburga w reż. Artura Tyszkiewicza w Teatrze Ateneum w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na swoim blogu.

fot. Krzysztof Bieliński

Miałem wobec Daniela (Łukasz Simlat) ocean wręcz empatii, chłopina znalazł się bowiem tego wieczoru w sytuacji nie do pozazdroszczenia.

Owszem, ma stosunkowo ustabilizowane życie rodzinne, z dziećmi i żoną (fantastyczna Olga Sarzyńska), wobec której – i która wobec niego – żywi uczucia dość… nieoczywiste, ale który w tym małżeństwie jest po prostu samotny. Mówiąc wprost - życie z taką kobietą jak Sybille to piekło, doprawdy, są w Danielu pokłady cierpliwości niedostępne większości mężczyzn.

A tu nagle, ni w pięć, ni w dziewięć, pojawia się nocą w drzwiach ich mieszkania tytułowa eks Daniela, Franziska (Milena Suszyńska), której intencje od początku wydały mi się ździebko podejrzane. Sybille, kobieta nowoczesna, oczywiście nie ma nic przeciwko temu (w każdym razie – deklaratywnie), żeby była partnerka męża, znalazłszy się w trudnej sytuacji osobistej, przespała się jedną noc na ich kanapie. Jednak ta wizyta nocną porą i dla niej będzie próbą trzeźwiejszego (mimo wylanych hektolitrów wina) spojrzenia na swoje małżeństwo.

Uprzedzam: to nie jest beztroska komedia małżeńska; rzecz, choć momentami naprawdę błyskotliwa i zabawna, to jednak bardzo gorzka – o naszych wyborach życiowych i ich konsekwencjach, o tym, co ludzi do siebie przyciąga, a co – odpycha, o tym, co nam wolno innym ludziom powiedzieć, a czego – nawet w alkoholowym amoku – nigdy nam nie wybaczą.

Nawet jeśli pod koniec Daniel ździebko za mocno skłania się ku metafizyce (albo się spił na filozofa), to i tak oglądamy jeden z najlepszych spektakli poprzedniego sezonu – rzecz fantastycznie napisana, wyreżyserowana, zagrana, a do tego - jakoś perwersyjnie wciągająca.

Źródło:

www.rafalturow.ski/teatr

Link do źródła

Sprawdź także