01.12.2020, 12:12 Wersja do druku

Pusta widownia, czyli pandemiczne refleksje artystów Opery na Zamku w Szczecinie, część Iv

Opera na Zamku w Szczecinie kontynuuje cykl rozmów z artystami na tematy związane z pandemią, jej skutkami w świecie kultury i w prywatnym życiu. Artyści dzielą się swoimi refleksjami dotyczącymi tego, jaką lekcję daje światu artystycznemu Covid-19 i ludziom w ogóle oraz jak zmieni się według nich rzeczywistość, gdy wreszcie wrócimy do normalnego życia.

Dziś część czwarta – rozmowa z Joanną Tylkowską-Drożdż* – sopranistką Opery na Zamku w Szczecinie.

fot. S. Pińczuk

Co Pani czuje patrząc na pustą widownię?

Joanna Tylkowska-Drożdż Swoistą nierealność, materializację tego, co złe w świecie artystycznym, a także dogłębną pustkę w każdym wymiarze tego słowa. Artyści żyją dzięki i dla swojej widowni. To widz daje poczucie spełnienia artystycznego, to widz stanowi jedyną obiektywną krytykę poczynań artystycznych, wreszcie to widz dopełnia magiczną relację pomiędzy twórcą a odbiorcą. Bez widowni wszelkie działania artystyczne pozbawione są sensu, bo jest ona nie tyle tłem co rezonatorem całości emocji, pasji, zaangażowania artystów w kreację dzieła.

Jak zmienił się Pani świat po wiosennym lockdownie?

W różny sposób pojmując świat, można stwierdzić, że zmiany dokonały się w wielu aspektach. Świat codzienny domowy, stał się dla mnie wolniejszy i bardziej wielobarwny. Dzięki przymusowej izolacji, odkryłam rzeczy, na które w normalnych warunkach zabieganego życia nie ma dostatecznego czasu. Udaje mi się bardziej docenić spotkania z najbliższą rodziną, wspólne posiłki, poobiednią lekturę na tarasie czy oglądanie nowych i klasycznych dzieł kinematografii. Nasz ogród także zdecydowanie zyskał, z uwagi na fakt, że znajduję czas na dodatkowe zabiegi pielęgnacyjne dla żyjącej w nim roślinności.

Z drugiej strony brakuje mi radości podróżowania, poznawania nowych miejsc i ludzi, odkrywania tego, co przypadkowe i nieoczywiste, a jednak często bardzo piękne i wzmacniające.

W świecie zawodowym także nastąpiły znaczące zmiany. Koniecznością stało się prowadzenie zajęć ze studentami w formie zdalnej, co dało mi możliwość przysposobienia wiedzy z zakresu użytkowania nowoczesnych narzędzi komunikacji, a także pozwoliło wypracować nowe standardy prowadzenia wykładów i zajęć indywidualnych, tak aby moi podopieczni na Akademii Sztuki w jak najmniejszym stopniu odczuwali niedostatek osobistego kontaktu ze swoim pedagogiem.

Jak pandemia według Pani zmieniła świat artystyczny?

Podobnie jak w świecie naukowym, także w świecie artystycznym pandemia sprawiła, że zdecydowanie przyspieszyła rewolucja technologiczna w zakresie komunikowania się i udostępniania efektów swojej działalności: czy to naukowej czy artystycznej za pomocą Internetu. Dziś powszechnie możemy jako odbiorcy korzystać z transmisji wydarzeń artystycznych, a twórcy coraz częściej sięgają po nowoczesne formy przekazu efektów swojej pracy artystycznej. Gdyby nie pandemia, ten proces z pewnością byłby rozłożony w czasie.

Odrębną kwestią jest pogorszenie warunków życia artystów, szczególnie tych działających na własny rachunek. Zdecydowanie trudniej jest materializować swoją kreatywność artystyczną, gdy zagrożone jest zabezpieczenie podstawowych potrzeb bytowych. To bardzo duże wyzwanie dla całego społeczeństwa, aby w tych trudnych czasach, w miarę możliwości wspierać świat artystyczny. Nie od dziś wiadomo, że w krajach rozwiniętych cywilizacyjnie, kultura i sztuka jest nieodzowna dla prawidłowego funkcjonowania wszystkich sfer życia. Także u nas można dostrzec przejawy wsparcia i ludzkiej życzliwości ze strony naszych widzów, dzięki czemu serca artystów rosną. Dlatego, chciałabym serdecznie podziękować wszystkim Przyjaciołom Opery na Zamku, za każdy przejaw solidarności z nami. Jesteśmy bardzo wdzięczni i zobowiązani.

Jak ten czas zmienił Pani własny świat artystyczny?

Obecny mój świat artystyczny to pilnowanie dyscypliny w zakresie systematyczności ćwiczeń wokalnych, to poszukiwanie nowych wyzwań artystycznych poprzez studiowanie literatury muzycznej, tej nie do końca powszechnej i popularnej, to wreszcie nauka nowych pieśni i arii, której mam nadzieję zwieńczenie nastąpi w postaci nowej płyty. Jest to świat zupełnie różny od zabieganego świata sprzed pandemii, co nie znaczy że mniej inspirujący czy też bardziej nudny. Głęboko wierzę, że nakłady pracy poniesione w obecnych czasach, będą skutkować satysfakcją artystyczną w czasie po pandemii. Jednocześnie wydaje mi się, że powrót do tamtego świata będzie dla wszystkich bardzo utrudniony, a nowe realia dzisiejszej codzienności na stałe odcisną piętno w przyszłym świecie artystycznym.

Czego według Pani pandemia nas uczy – jako ludzi i jako artystów?

To, co można zaobserwować, dotyczy wszystkich ludzi. Z pewnością uczy nas cierpliwości i wytrwałości. I to w każdej dziedzinie życia i niezależnie od wykonywanego zawodu, wieku czy pozycji społecznej. Wszyscy musimy cierpliwie znosić ograniczenia naszego codziennego życia, wykonując w odmienny sposób swoje pasje i obowiązki, wytrwale wierząc, że niebawem nadejdzie lepsze jutro.

W tych czasach postrzegamy też, jak ważne są dobre, bliskie relacje z rodziną i przyjaciółmi, jaką radością jest móc pomagać i dawać tym, którzy w obecnej sytuacji, nie ze swojej winy, mają utrudnioną egzystencję. Mam na myśli nie tylko potrzeby materialne czy pomoc w codziennych obowiązkach, ale także wsparcie słowem, dobrą radą czy pocieszeniem. Drobne gesty czy z pozoru błaha rozmowa telefoniczna mogą sprawić drugiej osobie wiele radości lub podnieść ją na duchu. Zatem pandemia uczy nas solidarności i nieodzowności bycia w bliskości z drugim człowiekiem, wbrew fizycznej izolacji, która jest jej skutkiem.

Czy i jak zmieni się świat, kiedy wreszcie wrócimy do normalności?

Świat sprzed pandemii był światem bardzo mobilnym, o bardzo szybkim tempie życia. Myślę, że w miarę szybko powrócimy do tych przyzwyczajeń, tym bardziej że będzie potrzeba nadgonienia strat na polu gospodarczym, a z drugiej strony większość z nas będzie odczuwać potrzebę podróżowania jako rekompensatę za miesiące spędzone w przymusowej izolacji. Sama przeglądając różne kanały podróżnicze, w marzeniach planuję już dalekie i bliższe podróże do cudownych miejsc, których jeszcze nie widziałam lub tych, za którymi tęsknię. Miejmy nadzieję, że już niedługo Polacy będą mogli spokojnie wyruszyć na „podbój świata”, nie obawiając się zarażenia wirusem.

To, co pozostanie po pandemii, to większe przyzwolenie na pracę zdalną, zarówno zawodową jak i naukową oraz szersze korzystanie z zakupów i usług internetowych. Mam nadzieję, że stałym efektem będzie także większa dbałość o własne zdrowie oraz większa troska o najbliższych, szczególnie tych którym potrzebne jest wsparcie.

A świat artystyczny?

Świat artystyczny musi przetrwać! A potem odrodzić się z jeszcze większą kreatywnością i mocą! Chociaż będzie to świat, który w większej niż przed pandemią skali korzystać będzie z przestrzeni wirtualnej, to z pewnością zachowany zostanie bezpośredni kontakt twórcy z odbiorcą, dając tym samym energię artystom. Magia teatru, opery, muzyki jest niezmienna i niezależna od czasów.

Z głębi serca życzę wszystkim, Koleżankom Artystkom, Kolegom Artystom, Ukochanej Publiczności cierpliwości i wytrwałości, z wielką i pewną nadzieją na nieodległe spotkania w przestrzeni Opery! Pozdrawiam wszystkich Państwa bardzo serdecznie!

*Joanna Tylkowska-Drożdż – sopran

Związana z Operą na Zamku od 2005 r. jako śpiewak-solista. Absolwentka Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej w Bydgoszczy oraz studiów podyplomowych z zakresu Historii Sztuki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od 2010 r. jest pedagogiem Akademii Sztuki w Szczecinie, w 2012 r. obroniła pracę doktorską na temat postaci kobiecych w operach Mozarta. Kunszt wokalny doskonaliła uczestnicząc w międzynarodowych kursach mistrzowskich prowadzonych przez prof. R. Karczykowskiego, prof. A. Pearce, prof. Ch. Elssnera, a także Festiwalach Muzycznych (m.in. Kangasniemi Music Festival - Finlandia, Międzynarodowy Festival Muzyki Wiedeńskiej - Wrocław, Festival „Dotknięcie Żywiołów” – Kraków, organizowany przez Europäische Festspielinitiative. W 2003 r. Joanna Tylkowska-Drożdż debiutowała w szczecińskiej Operze na Zamku partią Paminy w „Czarodziejskim flecie” W.A. Mozarta. Od roku 2005 jest solistką tej Opery. Współpracuje również z Operą Krakowską („Traviata” G. Verdiego, „Rigoletto” G. Verdiego, „Halka” S. Moniuszki, „Orfeusz i Eurydyka” G.W. Glucka ) oraz Teatrem Wielkim w Poznaniu („Paria” S. Moniuszki). Od czasu debiutu w 2003 r. Joanna Tylkowska-Drożdż wzięła udział w wielu ważnych projektach koncertowych (m.in. gali „Opera Night” w Szanghaju, gdzie wystąpiła z solistami Shanghai Grand Theatre), spektaklach operowych oraz operetkowych. Z zespołem Opery na Zamku odbyła kilkukrotne zagraniczne tournée po krajach Europy, m.in. w Belgii i Holandii („Wesele Figara” W.A. Mozarta, „Lunatyczka” V. Belliniego, „Fidelio” L. van Beethovena), w Hiszpanii („Kawaler Srebrnej Róży” R. Straussa) oraz w Niemczech („Wiedeńska krew” J. Straussa, „La serva padrona” G.B. Pergolesiego). W 2009 r. artystka gościła we Włoszech, w sycylijskim Teatro San Giorgio, gdzie wykonała partię solową w „Requiem dla pewnej Polki” i „Good Night” H.M. Góreckiego. Niezwykle znacząca była również możliwość zadebiutowania na scenie Opery Narodowej w Warszawie podczas prestiżowego koncertu „Opera Narodowa na rzecz Domu Muzyka Seniora” w 2008 r. W roku 2012 Joanna Tylkowska-Drożdż otrzymała nominację do nagrody Bursztynowego Pierścienia dla najlepszego aktora roku za rolę Rosalindy w „Zemście nietoperza” J. Straussa.

Fot. S. Pińczuk©Opera na Zamku


Źródło:

Materiał nadesłany