23.12.2020, 14:48 Wersja do druku

Proszę seksownie się wykluczyć!

„Powrot do Reims” wg Didiera Eribona w reż. Katarzyny Kalwat, koprodukcja Teatru Nowego z Warszawy i Teatru Łaźnia Nowa z Krakowa na Festiwalu Boska Komedia w Krakowie. Pisze Wiktoria Formella z Nowej Siły Krytycznej.

fot. Monika Stolarska

Krytyka mechanizmów wykluczenia dokonywana na scenicznych deskach musi trącić fałszem. Nie tylko dlatego, że teatr jest oparty na hierarchicznej strukturze, ale również ze względu na to, że przemoc jest wpisana w system instytucji sztuki. Twórczynie i twórcy „Powrotu do Reims”, spektaklu inspirowanego książką francuskiego socjologa Didiera Eribona o tym samym tytule, są tego świadomi, nie próbują bowiem fałszywie neutralizować nierówności społecznych i wynikających z nich barier. Za pomocą ramy telewizyjnego medium, a zwłaszcza opresyjnego języka, dokonują krytyki systemowej przemocy, uwypuklając mechanizm reprodukcji klas dominujących. Przedstawienie o wykluczeniu jest więc celowo hermetyczne – niedostępne dla osób, które nie posiadają odpowiedniego kapitału, a więc paradoksalnie wyklucza wykluczonych. Jak przewrotnie wyjaśni bohater talk-show: „Jeżeli ktoś ogląda ten program to znaczy, że już uciekł z Reims”.

„Aspekt” otwiera czołówka (wideo: Antoni Grałek) przepełniona emancypacyjnymi hasłami: empowerment discourse, fight for people in debt, social justice network… Program zdaje się być sformułowany w sposób inkluzywny. Audionawigator (Piotr Pacześniak) wyjaśnia, że w dzisiejszym odcinku odbędzie się debata wokół książki „Powrót do Reims” z udziałem autora, jednak warunkiem pełnego uczestnictwa jest wnikliwa znajomość wspomnianej publikacji oraz przedstawionych podczas rozmowy kontekstów filozoficznych, społecznych i politycznych. Niemal na jednym wdechu, nieco od niechcenia, wyrzuca z siebie ciąg nazwisk i pojęć: „Bourdieu, Foucault, Deleuze, francuski system polityczny oraz legislacja, poststrukturalizm, neomarksizm, nowa powieść francuska”. Z inkluzywności nici.

Eribon w autobiograficznym eseju „Powrót do Reims”, opublikowanym w 2009 roku (dziesięć lat później ukazało się tłumaczenie Maryny Ochab), opowiada o swoim wewnętrznym rozdarciu. Uznany socjolog i filozof pochodzi z głębokiej, biednej francuskiej prowincji, gdzie jako nieheteronormatywny nastolatek był poniżany przez homofobiczne środowisko. Udało mu się stamtąd uciec – cudem przezwyciężył determinizm społeczny, dokonał awansu klasowego i w nowym środowisku spróbował stworzyć siebie na nowo. Transformacja jedynie pozornie umożliwiła mu odcięcie się od przeszłości i tego, co wyparte. Zaowocowała dalszym poczuciem wykluczenia i społecznego wstydu, tym razem z powodu proletariackiego pochodzenia, połączonego z fałszem wynikającym ze zdrady klasowej. Eribon dokonuje introspekcji, opowieść o sobie łączy z analizą dokonywaną przy pomocy narzędzi akademickich.

Strategia dramaturgiczna zastosowana przez Beniamina Bukowskiego w spektaklu Katarzyny Kalwat polega na sfabularyzowaniu rozprawy i uwypukleniu rozdartego habitusu bohatera uciekającego i jednocześnie powracającego do Reims. Z jednej strony mamy groteskowych prowadzących (Marta Malikowska i Yacine Zmit), którzy stanowią parodię inteligenckiego środowiska. Upajają się własnym elitaryzmem i erudycją: sypią cytatami jak z rękawa, tworzą intertekstualne zaplecze programu, nieustannie odwołują się do koncepcji socjologicznych i filozoficznych. Z drugiej strony – ich bełkotliwe wywody, mimo pozornej logiki, prowadzą do absurdalnych konstatacji (podnoszą postulat włączenia heteroseksualności do skrótowca LGBTQA+, a homofobia jawi się tutaj jako doświadczenie trudniejsze dla osób heteroseksualnych niż homoseksualnych!). Zdają się więc być cynicznymi ignorantami, którzy kapitalizują dyskurs naukowy: „Muszę to zapamiętać. Trzeba to zapisać. Będzie można się powołać. Wzrośnie indeks cytowań”.

fot. Monika Stolarska

W postać przepytywanego intelektualisty wcielił się Jacek Poniedziałek. Kalwat dostrzegła podobieństwo między jego życiorysem a biografią Eribona. Doświadczył podobnego rozdwojenia tożsamości wynikającego z poczucia permanentnego niedopasowania: ani do rzeczywistości, w której wyrastał, ani do tej, do której aspiruje. Albo inaczej: oba obszary w nim funkcjonują, choć przenika je antynomia. Poniedziałek pochodzi z ubogiej rodziny, mieszkał na krakowskiej Olszy, doświadczył homofobii, został aktorem – jak sam przyznał w wywiadzie dla BoskaTV – ekskluzywnego, stołecznego teatru i jako tłumacz realizuje się na polu intelektualnym. Zdaje się więc, że w „Powrocie do Reims” mamy do czynienia z dodatkową formą rozdwojenia: Poniedziałek gra bohatera książki Eribona i jednocześnie mówi w swoim imieniu (co jest podkreślane przez metateatralne zabiegi). Intrygująca sceniczna figura splata obie biografie. 

Wbrew deklarowanej chęci stworzenia przestrzeni wolności, prowadzący „Aspekt” narzucają opresyjny styl rozmowy. To oni rozstrzygają kiedy i na jak długo udzielić głosu zaproszonemu, więc doświadczamy głównie ich logorei. Jeżeli już gość zabierze głos, dziennikarka i dziennikarz nie słuchają go albo zadają mu się do bólu zużyte pytania (skąd tytuł książki?), narzucają specyficzne ramy wypowiedzi podyktowane presją czasu antenowego (odpowiedź na pytanie o czym jest obszerna publikacja ma zmieścić się w jednym zdaniu albo proszą o stworzenie pięciopunktowego poradnika, jak uciec z Reims, mimo że Eribon-Poniedziałek twierdzi, że to opowieść o powrocie). Kiedy indziej nieustanie domagają się rozwinięcia albo gonią za sensacją („Jak profesor odkrył tę homoiskierkę?”). Trudno też nie wspomnieć o zewnętrznych wpływach i ograniczeniach: muszą kierować się wytycznymi zgodnymi ze sztywnym scenariuszem, czy wymaganiami rynku (symbolizowanymi przez wszechobecne parodystyczne bloki reklamowe, pełne fałszywych, coachingowych bon motów spieniężających biedę: „Zmęczony byciem na dole? Każdy ma szansę na górę”, „Odważ się marzyć! Wystarczy zmienić mieszkanie”).

Twórczynie i twórcy przedstawienia dokonują krytyki intelektualnych sporów, które coraz bardziej oddalają się od tak zwanych prawdziwych problemów zwykłych ludzi. „Aspekt” dobitnie ukazuje niemożność komunikacji wynikającą z przepaści między wielkomiejską elitą a klasami niższymi, kontrast między strategiami językowymi wyrasta na główny temat spektaklu. Eribon-Poniedziałek wprawdzie rozumie koncepcje dziennikarzy, lecz sam mówi prosto i oszczędnie. Szczerze wyzna, że wyrwał się z Reims, a oni stwierdzą, że ocalał; pisarz zwierzy się, że uciekł jak szczur, a egzaltowani dziennikarze dopowiadają, że dowodzi to możliwości awansu w obrębie systemu; socjolog powie, że uratował się, lecz oponenci potraktują to jako emigrację celem społecznej rekonwersji. Prowadzących przepełnia hipokryzja – nie wychylają się poza bańkę własnego uprzywilejowania, a świadectwo Eribona-Poniedziałka traktują jako nieadekwatne. Poddają je estetycznej obróbce, uładzają brutalność, kiedy indziej – rozpatrują doznawaną przemoc w kategoriach eksperymentalnej transgresji. Konwencja talk-show (będącego na użytku polityki i wpisanego w ramy komercyjnej struktury) ukazuje mechanizmy tabuizowania problemów, a naukowy dyskurs staje się narzędziem służącym do cenzurowania i manipulowania informacjami. Egalitarny język okazuje się niewspółmierny wobec prawdy biograficznego doświadczenia – intymna spowiedź poddana odpowiedniej obróbce oddala nas od bólu i prawdy, a w efekcie zafałszowuje to doświadczenie. „Aspekt” wytwarza formę przemocy uniemożliwiającą powiedzenie czegoś istotnego i w efekcie – unieważnia podejmowany temat. Jak powie audionawigator strzegący systemu telewizyjnego: „Proszę seksownie się wykluczyć”, „Proszę, żeby to było lekkie. A jak nie to do Reims!”. 

To spektakl niezwykle gęsty, podejmujący wiele ciekawych tropów (choćby bieda-ezoteryka z modnymi, spirytualnymi, ale i zwulgaryzowanymi gadżetami: drżącymi misami i palo santo), jednak zastosowana medialna rama wydaje się nieco (być może celowo?) dominująca. Konstrukcja przedstawienia teatrów Nowego w Warszawie i krakowskiej Łaźni Nowej oraz transgraniczna figura Eribona-Poniedziałka sprawia, że opowieść niesie aktualne i ważne przesłanie. Twórczynie i twórcy dokonują wiwisekcji społecznej: krytycznie spoglądają na otaczającą nas rzeczywistość, są rozczarowani formacją intelektualną i rozwarstwieniem klasowym, a ich spektakl staje się przewrotnym urzeczywistnieniem diagnozy politycznej, którą stawia Eribon. Według socjologa kryzys francuskiej lewicy polegał na odsunięciu się decydentów od wyborców, zastąpieniu robotników wyedukowanymi ludźmi, ale i przejęciu neoliberalnych idei oraz terminologii. Doprowadziło to do odwrócenia się wyborców rozczarowanych zdradą ideałów, którzy w odwecie zaczęli głosować na skrajną prawicę, mimo niepodzielania jej poglądów. Brzmi znajomo? Twórczynie i twórcy spektaklu zamiast konstruktywnego projektu zmiany podsuwają (sobie i publiczności) zwierciadło. „Pochylamy się, ale niczego nie zmieniamy” – diagnozuje hipokryzję Eribon-Poniedziałek. Od czegoś trzeba zacząć. 

Didiere Eribon

„Powrót do Reims” 

tłumaczenie: Maryna Ochab

dramaturgia, tekst: Beniamin Bukowski

reżyseria, scenografia, kostiumy: Katarzyna Kalwat

koprodukcja Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie i Nowego Teatru w Warszawie, premiera online: 9 grudnia 2020 na Festiwal Boska Komedia, 

występują: Marta Malikowska, Jacek Poniedziałek, Yacine Zmit

Wiktoria Formella – absolwentka teatrologii o specjalności dramaturgiczno-krytycznej oraz zarządzania kulturą na Uniwersytecie Gdańskim. Publikowała w „Kwartalniku Artystycznym Bliza” oraz „Fragile. Piśmie kulturalnym”. 

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne