28.09.2020, 18:14 Wersja do druku

Piotr Michalski: Chyba jestem szczęściarzem

mat. teatru

Aktor teatralny i filmowy - ulubieniec publiczności - Piotr Michalski. Urodził się w 1967 r. w Gdyni. Jest absolwentem PWST we Wrocławiu. W latach 1991-1996 występował w Teatrze Kwadrat w Warszawie, tam też debiutował w podwójnej roli Reportera i Bobby'ego Franklina w „Mayday" Ray'a Cooney'a. Od tego czasu lubi w jednym spektaklu kreować więcej niż dwie postacie naraz.

W 1997 roku związał się z Teatrem Miejskim im. Witolda Gombrowicza w Gdyni. Niezliczoną ilością niezwykle udanych ról udowodnił, że każda próba zaszufladkowania go skazana jest na niepowodzenie. Bywa świetnym aktorem komediowym, ale równie pewnie czuje się w rolach amantów, jak i perfidnych drani, zresztą jedno nie wyklucza drugiego. Kreowani przez niego bohaterowie nigdy nie są jednoznaczni. W Ostatnim sezonie zabłysnął wspaniałą kreacją Gustawa w mickiewiczowskich “Dziadach".

Pytany, czy nie żałuje, że został aktorem zapewnia: - Nie, zdecydowanie nie. Różnie to bywa, jak w każdym zawodzie, są fale wznoszące się i opadające. Nie zawsze w życiu zdarzają się „Wielkie Improwizacje", ale nawet jeżeli coś wykonuję rzemieślniczo, to robię to z chęcią. Jest to mój sposób na życie i udaje mi się z tego żyć, więc chyba jestem szczęściarzem - uśmiecha się aktor. Wkrótce zobaczymy go w najnowszej sztuce Teatru Miejskiego „Rozważna i romantyczna" Jane Austen, gdzie gra amanta. Na scenie pojawi się jako młody i przystojny Willough, niezłe ladaco.

- Jeszcze amant (uśmiecha się aktor). Ale amant to stan duszy, a nie wygląd, choć może wygląd też jest ważny, przecież z jakiegoś powodu te kobiety się zakochują, z jakiegoś powodu potrafimy je oczarować - mówi Piotr. - Przed nami jeszcze miesiąc intensywnych prób, ale nad tą rolą pracuje mi się znakomicie, odpukać, i to nie tylko z reżyserką, ale też z pozostałymi realizatorami, zwłaszcza z człowiekiem od ruchu scenicznego Bartkiem Bandurą. Z Aliną Moś-Kerger pracowałem, w ubiegłym roku, kiedy w ramach Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej - przygotowywaliśmy czytanie tekstu finalisty Rafała Wojasińskiego. Już wtedy pomyślałem, że z tą dziewczyną chciałbym kiedyś coś zrobić w teatrze i proszę, nie minął rok, gdy spełniło się - mówi Piotr Michalski.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Chyba jestem szczęściarzem

Źródło:

Polska Dziennik Bałtycki nr 226