30.11.2020, 12:16 Wersja do druku

Piękny garb

W opublikowanych niedawno wspomnieniach reżysera, historyka teatru Bohdana Korzeniewskiego „Było, minęło..." szczególnie zwrócił moją uwagę fragment dotyczący francuskiego aktora sprzed lat Charles'a Dullina - pisze w felietonie "Życie i teatr" Gabriela Pewińska w Polsce Dzienniku Bałtycki.


Pisze Korzeniewski: „Był to człowiek niezwykły, chociażby z tego względu, że przezwyciężył, jak u nas potem, Janek Kreczmar, bardzo ciężką chorobę".

Oto, niespodziewanie, Dullinowi zaczął wyrastać podwójny garb, z przodu i z tyłu, i nie można było temu zaradzić. „Z normalnego mężczyzny stał się garbusem". Ręce sięgały mu niżej kolan, twarz zmieniła wyraz, ale nie poddał się, mimo że był już wtedy znanym aktorem. Po mistrzowsku opanował nową gestykulację, a że był też dyrektorem teatru, repertuar dostosował do swego kalectwa. Zagrał Ryszarda III, Molierowskiego skąpca, był przejmujący w roli Volpone'a.

Swego czasu Korzeniewski wspominał jego monumentalnego Króla w „Cydzie": „zamiast wszystkich ruchów, które Król wykonuje, obmyślił jeden olbrzymi, wiele znaczący gest... Wielka sztuka, wielka postać teatru we Francji".

Poznali się jeszcze przed wojną. Teatr, który prowadził Dullin, był w zapaści finansowej. „Ciągle w długach, ciągle w niedostatku, a jednocześnie pełen twórczego niepokoju i zamętu. Swą siłę czerpał z bardzo bliskich i dobrych stosunków między ludźmi. Aktorki gotowały, aktorzy przynosili, co każdy miał w domu, żeby wspólnie zjeść w teatrze" - zanotował Korzeniewski.

Dlaczego właściwie dziś, w czasie pandemii, która zabija kulturę, przywołuję postać Charles'a Dullina i jego paryską trupę? Żeby przypomnieć, że teatr nieraz upadał, ale zawsze się podnosił? Żeby uświadomić, że zaraza, która wyrosła teatrowi jak garb, kiedyś może teatr wzmocni? Że siłę będziemy czerpać z dobrych stosunków między ludźmi?
Skazani dziś na poniewierkę aktorzy, jak Dullin na pewno po mistrzowsku opanują nową gestykulację.
Przetrwają.

Tytuł oryginalny

Piękny garb

Źródło:

Polska Dziennik Bałtycki nr 278/27.11