30.11.2020, 11:30 Wersja do druku

Dziś Internet, a już niedługo globalna widownia

Wraz z teatrami ofiarami pandemii stały się festiwale. Części z nich udało się jednak przeformować program i przenieść do sieci - pisze Jacek Cieślak w Rzeczpospolitej.

mat. festiwalu

Festiwale wraz ze zmianą w traktowaniu kultury i uznaniu jej za jeden z przemysłów, bez którego gorzej funkcjonuje sektor hotelarski i gastronomiczny, już dawno przestały być wyłącznie imprezami środowiskowymi.

W rym roku jednako festiwalach teatralnych nie mogło być wiosną i latem mowy. Szczęście mieli ci organizatorzy, którzy zaplanowali terminy tuż po wakacjach, m.in. dla Kaliskich Spotkań Teatralnych.

Generalnie jednak polskie metropolie oraz teatry nastawiły się na późną jesień. Ona zaś zbiegła się z drugą falą pandemii i drugim zamknięciem teatrów. Najboleśniej odczuwał to Teatr Szekspirowski, który jeszcze przed lockdownem musiał odwołać Tydzień Chorwacki. W ślad za tym przeniósł Festiwal Szekspirowski, który przypadł na poprzedni tydzień, do sieci. Wywołało to szereg perturbacji. Nie odbyła się zapowiadana wcześniej premiera gospodarza, czyli „Burza" w reżyserii Szymona Kaczmarka. Atrakcją był „Hamlet" Bartosza Szydłowskiego z Teatru im. Słowackiego w Krakowie oraz prapremiera „2020: Burza" Grzegorza Jarzyny z TR Warszawy. Jedyny zresztą płatny pokaz.

Odpłatność to bardzo ważna kwestia. Ambitny i najważniejszy po wschodniej strony Wisły Festiwal Nowego Teatru w Rzeszowie cały czas obserwował zmieniającą się sytuację, jednak formuła dotacji, jaką otrzymał organizator Teatr im. Siemaszkowej, uniemożliwiała bezpłatne pokazywanie spektakli. Nie wszystkie teatry przygotowały też profesjonalne rejestracje. Zabrakło czasu.

Szczęście mieli ci, którzy mają tradycyjnie późniejsze terminy. Ale i katowickie Interpretacje zaliczyły programowy falstart. Rozpoczęcie miał uświetnić internetowy pokaz „Capri" Krystiana Lupy z Teatru Powszechnego, jednak zarejestrowana wcześniej wersja, jak się ostatecznie okazało, nie spełniała warunków technicznych. Z pewnością walorem katowickich prezentacji było to, że wystarczyło załogować się do sieci, by widzowie nie tylko w kraju mogli obejrzeć kilka znakomitych spektakli. Za darmo. M.in. „Lwów nie oddamy" Katarzyny Szyngiery z Rzeszowa, „Jezus" Jędrzeja Piastowskiego z Nowego w Warszawie. Teatry otrzymywały kilkadziesiąt tysięcy zł za pokaz. Festiwale organizowane w normalnym trybie kosztują dużo więcej i nie mogą liczyć na więcej niż na kilkaset widzów na spektaklu.

W najlepszej sytuacji są dwa grudniowe festiwale. Warszawskie Spotkania Teatralne odbędą się w dniach 5-16 grudnia i zaproponują widzom odpłatne pokazy spektakli „Panien z Wilka" Agnieszki Glińskiej ze Starego Teatru w Krakowie, „Fedra" Grzegorza Wiśniewskiego z Katarzyną Figurą z Wybrzeża, „Kupiec wenecki" Szymona Kaczmarka ze Słupska oraz „Koniec przemocy" Eweliny Marciniak z Gniezna.

Z kolei krakowska Boska Komedia, zaplanowana w dniach 5-13 grudnia, przekonuje o swojej kreatywności, na którą złożą się m.in. prapremiery „Krakowiaków i Górali" Cezarego Tomaszewskiego, „Powrót z Reims" Katarzyny Kalwat oraz „Biegunów" Olgi Tokarczuk w reżyserii Michała Zadary. A także działalność internetowej telewizji Boska Komedia TV, która proponuje wywiady na temat przedstawień i dyskusje na najbardziej gorące tematy. Pewne jest, że nawet jeśli pandemia ustąpi, platformy internetowe festiwali pozostaną ważnym dopełnieniem programu stacjonarnego, a mówi się też o poszerzeniu pola działania o cały globalny rynek: spektakle wystarczy bowiem zaopatrzyć w napisy i można zdobywać świat.

Tytuł oryginalny

Dziś internet, a już niedługo globalna widownia

Źródło:

Rzeczpospolita nr 280 - dodatek

Wątki tematyczne