Mariusz Turchan: Długo i z niecierpliwością czekaliśmy na tytuł Twojej pracy. Dlaczego?
Anna Karasińska: Chodzi o metodę pracy – wszystko tutaj powstaje w procesie. Dlatego tytuł mógł pojawić się dopiero wtedy, kiedy już uzbieraliśmy materiał, a jego główne kierunki zaczynają się ujawniać, czyli kiedy cały proces jest już zaawansowany, a nie na początku, jak to zwykle bywa w typowej pracy, kiedy sensy są ustalone w pierwowzorze literackim czy scenariuszu.
Dodatkowo ja sama generalnie nie lubię nadawać tytułów, bo one za bardzo profilują odbiór. Chciałabym, aby w mojej pracy zostawało jak najwięcej miejsca na aktywność widza, aby on tworzył swoje znaczenia. Dlatego najchętniej nie nadawałabym tytułu wcale, tylko numerowała swoje prace albo nadawała im tytuły po premierze, kiedy już praca jest „narodzona”. Oczywiście warunki komunikacji z widzami w instytucji wymagają inaczej. Widzowie w ogóle lubią tytuły i nie lubią niepewności, więc w miarę możliwości staram się to uszanować.
Czym różni się praca z zespołem pantomimy od pracy z zespołem teatru dramatycznego?
Teatr dramatyczny jest naturalnie bliżej tekstu. Dla mojego sposobu pracy jest to trudne, ponieważ nie pracuję na gotowym tekście, co zwykle wiąże się z pewnymi nieporozumieniami. Aktorzy Teatru Pantomimy nie pytali o tekst, ani „o czym to będzie” i to była dla mnie duża ulga.
Ogólnie to jest świetny zespół do współpracy. Myślę, że choć mamy inne narzędzia i przyzwyczajenia, to jednak świadomość formy i zainteresowanie nią bardzo nas łączy. Jest to też zespół autentycznie zainteresowany swoją pracą i idealistycznie jej oddany. Prawdę mówiąc, myślałam, że takie idealistyczne ośrodki już nie istnieją.
Ciekawe było dla mnie także zetknięcie się z językiem pantomimy. Poprosiłam o takie wprowadzenie na początku prób i bardzo zainteresowało mnie, jak ten język ewoluował i czym stał się współcześnie. Artyści mają tutaj imponującą i unikatową plastyczną wyobraźnię zestrojoną z językiem ciała. Żal mi nawet, że sama nie posługuję się plastyką i obrazami, bo mogłabym z tego bogactwa skorzystać.
Czego może spodziewać się publiczność po Twojej najnowszej pracy?
Wspólnego przeżycia, które ich ożywi i zaskoczy. To jest krótka i intensywna praca, w której zajmujemy się przeżywaniem i ekspresją. Zaczęliśmy od zauważenia pokrewieństwa pantomimy i melodramatu i doprowadziło nas to do pracy z samym przeżywaniem i sytuacją jego publicznego manifestowania. Można powiedzieć, że pracujemy poprzez reorganizację percepcji widzów, oferując im zarówno monotonię i powtarzalność, jak i bodźce o dużym potencjale angażowania. Liczymy na przeżycie pewnego flow, na przesunięcie percepcji ze sfery intelektualnej do afektywnej. W teatrze niezwykła jest dla mnie sytuacja współobecności na żywo — że ludzie gromadzą się w jednym miejscu i czasie, by skupić uwagę na działaniach innych ludzi dziejących się tu i teraz przed nimi. To mi się wydaje rzadkie, ekscytujące i zobowiązujące do tego, aby teatr nie naśladował innych dziedzin – ani literatury, ani społeczno-politycznej dyskusji. Lubię publiczność, lubię bliskość, duże emocje i ekscesy.
Obecnie jako kultura dysponujemy ogromną liczbą narzędzi do analizowania i wyjaśniania doświadczeń, a znacznie mniej mamy zgody i przestrzeni, aby ze swoimi doświadczeniami po prostu pobyć, pozostać w kontakcie z tym, co nas porusza, nie próbując tego natychmiast opanować, nazwać czy uporządkować. Wszechobecność psychologicznego dyskursu niby dała ludziom klucze do zrozumienia siebie, ale czasami jest to sposobem, aby mieć jeszcze więcej kontroli i unikać czucia, unikać przeżywania ludzkiego losu.
Teatr także bierze w tym udział, mamy sporo psychoterapii na scenie.
Czy twój teatr można nazwać eksperymentalnym?
Można, ale odradzam, bo widzowie tego raczej nie lubią.
Jak zatem scharakteryzować Twój teatr?
Moje prace należą do kategorii prac performatywnych i nie mają wielu cech tradycyjnego przedstawienia teatralnego: reprezentacji, scenariusza, świata przedstawionego czy scenografii. Nie są też oparte na pierwowzorze literackim. Zamiast tego pracuję z obecnością, afektem, relacją.
Choć performerzy są na scenie, a publiczność siedzi na widowni i ich ogląda, to, co jest oglądane, niczego nie „przedstawia”, tylko jest tym, czym jest tu i teraz. Można sobie wyobrazić te prace jako spotkania, w których wydarza się coś szczególnego.
Twórcy:
koncepcja i reżyseria: Anna Karasińska
reżyseria światła: Szymon Kluz
reżyseria dźwięku: Konrad Błaszczyk
asystentka reżyserki i produkcja: Katarzyna Radomska
inspicjentka: Klaudia Jakubowska
Obsada: Agnieszka Charkot, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Jan Kochanowski, Agnieszka Kulińska, Karolina Pewińska, Anna Nabiałkowska, Mateusz Wierzbicki, Dawid Sozański (gościnnie), Wojciech Rybicki (gościnnie).
Gramy:
25 czerwca | godz. 19:00 – pokaz przedpremierowy
26 czerwca | godz. 19:00 – premiera
27 czerwca | godz. 19:00
28 czerwca | godz. 17:00
Miejsce: Centrum Sztuk Performatywnych Isntytutu Grotowskiego, ul. Księcia Witolda 62.
■■■
PANTOMIMA PORUSZA – emocje, wyobraźnię i ciało. Poruszamy Was już blisko 70 lat i ciągle nam mało. Bądźcie częścią poruszanej społeczności.