Inne aktualności
- Bytom. „Bal maskowy” w Operze Śląskiej 20.01.2026 18:14
- Kraków. „W pustyni i w puszczy” według Domalewskiego – dramat rodzinny o odchodzeniu 20.01.2026 18:09
- Kielce. Spór o konkurs na dyrektora Teatru Żeromskiego przed sądami administracyjnymi 20.01.2026 17:37
- Wrocław. „Gwiazdy Tańczą na Głodzie” – premiera w Teatrze Układ Formalny 20.01.2026 16:38
-
Warszawa. Nadchodzące premiery w Teatrze Narodowym
20.01.2026 16:10
- Gdańsk. „Ciemności kryją ziemię” z Wybrzeża na Postscriptum Boskiej Komedii w Krakowie 20.01.2026 15:40
- Zgierz. Spotkanie z Andrzejem Sewerynem i pokaz filmu 20.01.2026 15:36
-
Warszawa. Teatr Kamienica apeluje do władz stolicy
20.01.2026 15:25
- Gdynia. Joanna Łapińska pozostaje dyrektorką artystyczną Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych 20.01.2026 15:10
- Bielsko-Biała. Program Polskiej Stolicy Kultury 2026 rozpoczęto z rozmachem 20.01.2026 15:09
-
Wrocław. Wkrótce premiera „Lubiewa” we Wrocławskim Teatrze Współczesnym
20.01.2026 14:20
- Warszawa. Początek roku z Sinfonią Varsovią – wyjątkowe koncerty w pierwszym kwartale 2026 20.01.2026 14:09
-
Warszawa. „Utowarowienie, fragmentaryzacja, dysrupcja” – program seminaryjno-dyskursywny
20.01.2026 13:05
- Warszawa. Premiera edukacyjna „Butterfly w krainie cieni” w Operze Narodowej 20.01.2026 12:56
Na celowniku mediów czuliśmy się od lat. Niejednokrotnie mieliśmy wrażenie, że to takie polowanie z nagonką - mówi Paweł Rynkiewicz, menadżer i partner Ewy Demarczyk.
Był pan z Ewą Demarczyk prawie cztery dekady, jak się poznaliście?
Podczas studiów stworzyliśmy z przyjacielem brygadę remontową, co pozwalało nam dorobić do studenckiego życia. Pewnego dnia zadzwonił do mnie, że ma zamówienie na pomalowanie mieszkania i sam nie da rady. Termin mi pasował, podał adres. Na miejscu poznałem właścicielkę mieszkania, była nią Ewa Demarczyk. Podczas trwania remontu sporo rozmawialiśmy, okazało się, że mamy wielu wspólnych znajomych. Tak zaczęła się nasza znajomość, która szybko zmieniła się w coś ważnego dla mnie i, jak się okazało, również dla Ewy.
A jak pan trafił do Teatru Ewy Demarczyk?
Po roku naszej znajomości, oświetleniowiec z jej ekipy zgłosił, że po wakacjach wyjeżdża do Szwecji, bo ma tam zagwarantowaną pracę. Powstał problem, kto w czasie wakacji będzie mógł go zastąpić. Zaproponowałem, że mogę spróbować. Wywołało to zaskoczenie u Ewy. Ale studiowałem na kierunku elektrotechnicznym i zaryzykowaliśmy, premierę miałem w teatrze w Opolu. Ewa wiedziała, co chce uzyskać przy pomocy świateł, a ja wiedziałem jak zrealizować jej wizje. Podobnie czuliśmy scenę i, jak się okazało, podobnie odbieraliśmy nastrój utworów interpretowanych przez Ewę. Nasze długie rozmowy sprawiły, że stopniowo zmienialiśmy oświetlenie w formę scenografii świetlnej. Coś, co wcześniej nie istniało w spektaklach teatralnych. Gdy powstał Teatr jako instytucja, z inicjatywy ówczesnego dyrektora administracyjnego, zacząłem mu towarzyszyć jako jego asystent. Był to dyrektor z dużym doświadczeniem zawodowym w innych instytucjach kultury, bardzo dużo się od niego nauczyłem. Po jego odejściu Ewa, która cały czas była dyrektorem naczelnym i artystycznym, zaproponowała, abym przejął jego obowiązki i tak zostałem dyrektorem – pełnomocnikiem. Upoważniła mnie do prowadzenia wszystkich sprawy organizacyjnych, technicznych, administracyjnych i finansowych. Tak rozpoczęła się nasza współpraca w prowadzeniu Państwowego Teatru Muzyki i Poezji – Teatr Ewy Demarczyk.