„Border Bodies” w chor. Paoli Sorressy i Elwiry Piorun, koprodukcja Mandala Dance Company i Teatru Tańca Zawirowania oraz „Balancier” w chor. Paoli Sorressy z Mandala Dance Company we Włoszech na 22. Międzynarodowym Festiwalu Tańca Zawirowania w Warszawie. Pisze Marleny Czarny.
XXII Międzynarodowy Festiwal Teatrów Tańca Zawirowania rozpoczął się z rozmachem i potężnym ładunkiem emocjonalnym. Wieczór otwarcia przyniósł dwa spektakle, które choć różniły się formą i dramaturgią, połączyła wspólna refleksja nad człowiekiem, jego relacjami oraz miejscem we wspólnocie. Na scenie zobaczyliśmy włoską Mandala Dance Company oraz efekt międzynarodowej współpracy tego zespołu z Teatrem Tańca Zawirowania. Był to wieczór, który od pierwszych minut przypomniał, że taniec potrafi mówić o człowieku równie przejmująco jak słowo.
„Balancier” – od samotności do harmonii
„Balancier” w choreografii Paoli Sorressy rozpoczyna się obrazem hipnotyzującym w swojej prostocie. W przestrzeni scenicznej zawieszona jest świecąca, niebieska kula poruszająca się niczym wahadło Foucaulta. Nie wypowiada ani jednego słowa, a jednak staje się główną siłą sprawczą spektaklu – niemym przewodnikiem wyznaczającym rytm i kierunek ruchu.
Początkowo obserwujemy samotnego tancerza, który zdaje się całkowicie podporządkowany ruchowi kuli. Jego ciało reaguje na każdy impuls, podąża za nią, jakby oboje stanowili jeden mechanizm. Gdy na scenie pojawiają się kolejni wykonawcy – kobieta i mężczyzna – atmosfera wyraźnie się zagęszcza. Każde z nich istnieje we własnym świecie. Ich ruch jest poszarpany, gwałtowny, pełen napięcia i niepokoju. Miotają się, walczą nie tyle ze sobą nawzajem, ile z własną samotnością. Nie dostrzegają się, jakby byli zamknięci w osobnych rzeczywistościach.
Z czasem następuje przełom. Tancerze zaczynają się zauważać, badać granice wzajemnej obecności. W ruchu rodzi się ciekawość, a następnie zaufanie. Choreografia prowadzi widza przez kolejne etapy budowania relacji – od ostrożnego zbliżenia po pełną symbiozę. Ciała wspierają się nawzajem, balansują na sobie, tworzą układy przypominające jeden organizm lub ogniwa połączonego łańcucha. Nie ma tu miejsca na rywalizację. Jest za to wzajemna uważność, potrzeba bliskości i świadomość, że człowiek najpełniej istnieje w relacji z drugim człowiekiem.
Największą siłą „Balanciera” jest jego emocjonalna czytelność. Bez użycia słów twórcy prowadzą widza przez doświadczenia samotności, chaosu, rozedrgania i lęku, by stopniowo przejść ku wspólnocie, bezpieczeństwu i poczuciu przynależności. Spektakl staje się opowieścią o tym, jak obecność drugiego człowieka potrafi przywrócić równowagę i ukoić niepokój. Muzyka subtelnie wzmacnia ten przekaz, nadając kolejnym scenom dodatkową głębię emocjonalną.
„Border Bodies” – ciała na granicy
Drugim punktem wieczoru był „Border Bodies”, efekt współpracy Paoli Sorressy i Elwiry Piorun. To spektakl bardziej intensywny, dynamiczny i niejednoznaczny, pozostawiający widza z wieloma pytaniami.
Na scenie pojawia się sześć ciał funkcjonujących na różnych etapach egzystencji. Raz tworzą wspólnotę przywołującą skojarzenia z pierwotnym rytuałem czy plemiennym obrzędem, innym razem rozpadają się na przeciwstawne grupy. Już na poziomie wizualnym uwagę przyciągają kostiumy utrzymane w monochromatycznej estetyce. Czerń i biel nieustannie się przenikają, przywołując symbolikę yin i yang – przeciwieństw pozostających w ciągłym napięciu, lecz jednocześnie wzajemnie się uzupełniających. To trafna metafora świata przedstawionego w spektaklu, zbudowanego na nieustannym ścieraniu się podziałów i dążeniu do równowagi.
Centralnym elementem scenografii staje się długa biała lina – rekwizyt, który urasta do rangi pełnoprawnego bohatera przedstawienia. Niczym siódmy aktor wyznacza granice, dzieli przestrzeń i ludzi, tworzy niewidzialne ściany. Za chwilę jednak staje się narzędziem jednoczenia, zamyka grupę we wspólnym kręgu lub wyznacza przestrzeń wspólnego doświadczania.
Początkowe sceny przesycone są napięciem. Na twarzach tancerzy maluje się strach, jakby nadciągał kataklizm lub nieokreślone zagrożenie. Trzymają się razem, szukając bezpieczeństwa we wspólnocie, lecz stopniowo każdy zostaje sam ze swoim lękiem. W pewnym momencie wspólnota rozpada się, a ciała zamykają się w sobie. Szczególnie sugestywnie pokazano stan szoku i dezorientacji – wykonawcy poruszają się niezdarnie, ich gesty stają się nienaturalne, jakby poszczególne części ciała nagle przestały do nich należeć. Przyglądają się własnym dłoniom, ramionom czy nogom z nieufnością, jakby były czymś obcym.
Duże wrażenie robią również duety, w których relacje między bohaterami zmieniają się niemal z sekundy na sekundę. Miłość przechodzi w odrzucenie, namiętność w gniew, oddanie w walkę o autonomię. To taniec pełen skrajnych emocji, pulsujący energią i wewnętrznym konfliktem.
Niezwykle ważną rolę odgrywa muzyka. Nie jest jedynie tłem wydarzeń, lecz staje się niewidzialnym choreografem prowadzącym narrację. Buduje napięcie, podpowiada znaczenia i wyznacza rytm scenicznych przemian.
Najciekawszym symbolem pozostaje jednak biała lina. Raz dzieli, innym razem jednoczy. Ogranicza przestrzeń, wyznacza granice i tworzy podziały, by ostatecznie zniknąć. Wraz z jej zniknięciem znikają także bariery. Pozostaje jedność, wspólnota i poczucie współodczuwania.
„Border Bodies” zachwyca fizycznością wykonania. Tempo spektaklu niemal nie słabnie, a energia tancerzy udziela się publiczności. Były momenty, gdy można było niemal usłyszeć ich przyspieszone oddechy i poczuć rytm serc. To przedstawienie angażujące nie tylko intelektualnie, ale również zmysłowo i emocjonalnie.
Mocny początek festiwalu
Wieczór otwarcia pokazał dwa odmienne oblicza teatru tańca. „Balancier” wzruszał opowieścią o potrzebie bliskości i odnajdywaniu harmonii w relacji z drugim człowiekiem. „Border Bodies” stawiał pytania o granice, lęk, podziały i możliwość ich przekraczania. Oba spektakle udowodniły, że taniec pozostaje jednym z najbardziej uniwersalnych języków sztuki – językiem zdolnym opowiadać o tym, co najtrudniej wyrazić słowami.
Jeżeli kolejne dni festiwalu utrzymają poziom inauguracji, publiczność może spodziewać się wyjątkowych artystycznych przeżyć. Przed nami jeszcze osiem dni spotkań z zespołami z Maroka, Laosu, Meksyku, Hiszpanii i wielu innych zakątków świata.
Jeśli chcecie doświadczyć bogactwa emocji wyrażanych ruchem, warto odwiedzić Teatr Tańca Zawirowania. To miejsce, gdzie różnice kulturowe tracą znaczenie, a wspólnym językiem stają się rytm, ciało i emocje – zrozumiałe dla każdego, niezależnie od pochodzenia, wyznania czy koloru skóry.