„Opiekunka na zabój” Aldony Jankowskiej i Aleksandry Wolf w reż. Aldony Jankowskiej w Teatrze Kamienica w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.
Mamy oto apartament na Wilanowie, w którym pan Stanisław, po nieszczęśliwym wypadku, wymaga całodobowej opieki. Kochająca żona, Alicja (Lucyna Malec / Justyna Sieńczyłło), zatrudnia więc opiekunkę — Zofię (świetna Dorota Chotecka) — którą naprawdę skomplikowane drogi życia wypędziły za chlebem z rodzinnych Szurmiejowic. Cóż, powiedzieć, że Zofia do tej pracy się nie nadaje, to jakby nic nie powiedzieć. Ale ma serce na dłoni i naprawdę wielkie chęci. Czy to wystarczy, by Alicja nie zwolniła jej po kolejnym pomyleniu stanisławowych tabletek?
Chwilę co prawda zajmuje wejście w konwencję tej opowieści, ale gdy już się wejdzie — trudno się powstrzymać od beztroskiego śmiechu. Rzecz jest bowiem nieprawdopodobnie zabawna i napisana z prawdziwym pazurem. Momentami uroczo pieprzna, chwilami — zupełnie niepoprawna politycznie. Rolę Zofii twórczynie skroiły po mistrzowsku, a Dorota Chotecka, powtórzmy, jest po prostu do zjedzenia. Trudno też oderwać wzrok od Lucyny Malec, która doskonale wie, gdzie przebiegają w tym gatunku granice, i z wdziękiem oraz klasą się wokół nich porusza.
Mamy co prawda pewne wątpliwości co do obecności w tej historii Mirosława (Radosław Pazura) — pojawia się bowiem nieco deus ex machina i podbija serca części publiczności sceną zgoła kontrowersyjną, w której było coś z wręcz nieporadności, ale - wybaczamy.
Bo choć w tamtej chwili zrobiliśmy naprawdę wielkie oczy ze zdumienia, to - w sumie bawiliśmy się naprawdę przednio.