23.02.2021, 16:28 Wersja do druku

O dwóch starszych panach chorych na teatr

„Słoneczni chłopcy” Neila Simona w reż. Pawła Szumca. Koprodukcja Teatru KTO w Krakowie i  z Teatrem Miejskim w Lesznie.  Pisze Wiola Imiolczyk z Nowej Siły Krytycznej.

fot. Norbert Burkowski

„Słoneczni chłopcy” to historia dwóch starszych panów, którym po latach przychodzi ponownie stanąć razem na scenie. Opowiedziana z humorem, a przy tym wzruszająca komedia pióra amerykańskiego pisarza Neila Simona otworzyła sezon Teatru KTO w Krakowie. Po długich miesiącach lockdownu mogliśmy w końcu oglądać aktorów na żywo, tym razem na scenie Krakowskiej Opery Kameralnej.

Całe szczęście, bowiem bezpośrednie spotkanie dwóch znakomitych aktorów było dla widzów wielką przyjemnością. Jacek Strama i Leszek Piskorz zagrali w duecie po raz pierwszy od czasów studenckich, a premiera „Słonecznych chłopców” miał być uczczeniem pięćdziesiątego sezonu ich pracy artystycznej. W tym przypadku wybór sztuki okazał się znakomity.

Najpierw poznajemy Willy’ego Clarka (Leszek Piskorz) – scenicznego wyjadacza, który przez lata był ulubieńcem widzów. Teraz Willy spędza czas głównie na czytaniu nekrologów dawnych znajomych. Willy występował zawsze w towarzystwie Ala Lewisa (Jacek Strama) i choć publiczność ich kochała, relacja obu panów nie była łatwa. Mimo wspólnych występów, Willy i Al nawet ze sobą nie rozmawiali. Grając skecz o Cyganie, Willy owszem, dialogował, ale z Cyganem, nigdy z Alem. Gdy jedenaście lat temu Al oznajmił, że odchodzi, Willy przeżył wielkie rozczarowanie. Od tamtego czasu nie wybaczył partnerowi, że zostawił go na lodzie. Kiedy siostrzeniec Willy’ego – Ben Silverman (Paweł Kumięga) – przyjeżdża z propozycją, aby emerytowany komik powrócił na scenę, w staruszka wstępuje energia. Pojawia się jednak pewien szkopuł: będzie musiał stanąć twarzą w twarz z Alem i zagrać z nim hit z dawnych lat.

„Słoneczni chłopcy” to historia o starości i przemijaniu. Każdy z bohaterów na swój sposób mierzy się z impasem, który nastał w życiu po zakończonej karierze. Wspomnienie dawnej przyjaźni nie odeszło w zapomnienie i mimo że była to szorstka relacja, obaj starsi panowie w głębi serca tęsknią do wspólnych występów. Emerytowani aktorzy wciąż kochają teatr, chociaż zupełnie wypadli z obiegu. Nie znają i nie rozumieją obecnych trendów, pozostają niczym echo dawnej epoki. Co więcej, obaj coraz częściej zapominają tekst, mieszają fakty i – co najgorsze – zupełnie nie potrafią pójść na kompromis. Każdy z nich ma przyzwyczajenia i dziwactwa, które z jednej strony bawią, a z drugiej sprawiają, że postaci, które grają, wydają się zupełnie naturalne. Nie ma tutaj przerysowania, są za to groteskowe docinki i niuanse wywołujące salwy śmiechu wśród publiczności.

Obaj bohaterowie wprowadzają na scenę dużo energii. Bardziej porywczy Willy rzuca się na Ala z nożem, kiedy ten po raz kolejny dźga go palcem w pierś. Al, choć spokojniejszy, nie pozostaje w tyle – jego dystyngowany i roszczeniowy ton tylko podgrzewa i tak już napiętą atmosferę. Mimo zgryźliwości, wzbudzają sympatię widzów, podobnie jak siostrzeniec Willy’ego – Ben. Jego uległość i dobroduszność jest dopełnieniem ciepłego obrazu historii o weteranach sceny, którą przedstawia reżyser Paweł Szumiec. Kolorytu dodaje jej także Magdalena Woleńska występująca w rolach świętoszkowatej siostry Keks i kokieteryjnej Pielęgniarki. Dynamikę przedstawienia podkręca Rafał Sadowski w roli Eddy’ego, czyli asystenta reżysera, który próbuje okiełznać staruszków podczas prób.


fot. Norbert Burkowski

Spektakl rozgrywa się w hotelowym pokoju, w którym mieszka Willy, i w studio nagrań, gdzie duet ponownie staje przed kamerą. Minimalistyczna scenografia Marka Brauna ogranicza się do kilku przedmiotów: fotel, stół z krzesłami, rekwizyty w trakcie próby. Kostiumy Jolanty Łagowskej świetnie ukazują kontrast między minioną epoką a dzisiejszym światem. Marynarka z lamusa należąca do Willy’ego i elegancki, ale staromodny garnitur Ala nijak mają się do ociekającej złotem kreacji Eddy’ego czy też zachowawczego, ale modnego stroju Bena. Spektakl wieńczy projekcja czarno-białych wideoklipów ukazujących dawne występy komików i kabareciarzy. 

Nieczęsto zdarza się oglądać dobrą komedię – taką, która nie jest przesadzona i nie ociera się o kiepską farsę, z jednej strony bawi, a z drugiej wywołuje refleksję. Wizyta w KTO na „Słonecznych chłopcach” to prawdziwa przyjemność, odczuwana na wielu poziomach. To inteligentna rozrywka ubrana w prozaiczne, ale prawdziwe mądrości, pozwalająca spotkać się z wybornymi aktorami i świętować razem z nimi ich jubileusz. Jest też okazją do spędzenia miłego wieczoru w kameralnej przestrzeni, w bezpośrednim kontakcie z teatrem, a nie jak przez długi czas, za pośrednictwem ekranu komputera. 

Neil Simon

„Słoneczni chłopcy”

przekład: Mira Michałowska

reżyseria: Paweł Szumiec

premiera: 20 lutego 2021 Teatr KTO w Krakowie

występują: Magdalena Woleńska, Paweł Kumięga, Leszek Piskorz, Rafał Sadowski, Jacek Strama

Wiola Imiolczyk – studentka historii sztuki na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Pisze nie tylko o teatrze, ale także o architekturze i urbanistyce, wnętrzach oraz krajobrazie.

Źródło:

Materiał własny