Logo
Recenzje

Nie tylko walka z wiatrakami

22.07.2026, 11:11 Wersja do druku

„Don Kichot” w reż. Jakuba Kabusa z Teatru HoM na XXI Międzynarodowym Festiwalu Wyobraźni i Możliwości Teatru Lalek ANIMA w Olsztynie. Pisze Wiesław Kowalski.

fot. mat. organizatora

Niełatwo dziś opowiadać o Don Kichocie, nie popadając ani w ilustracyjność, ani w publicystyczne uproszczenia. Teatr HoM unika obu tych pułapek. Inspirując się powieścią Cervantesa, proponuje widowisko, które nie rekonstruuje fabuły, lecz wydobywa z niej przede wszystkim doświadczenie człowieka pozostającego w konflikcie z otaczającym światem. Don Kichot nie jest tu zabawnym dziwakiem ani jedynie romantycznym idealistą. Staje się symbolem samotności i niezgody na rzeczywistość podporządkowaną pragmatyzmowi.

Przedstawienie rozwija się bardziej poprzez następstwo scenicznych obrazów niż klasycznie prowadzoną akcję. Reżysera interesuje nie tyle opowiedzenie historii, ile stworzenie przestrzeni, w której kolejne sytuacje urastają do rangi symboli. Dzięki temu spektakl zachowuje rytm właściwy teatrowi plenerowemu, a jednocześnie nie traci wewnętrznej spójności. Narracja Sancho Pansy nie dominuje nad wydarzeniami, lecz wyznacza kierunek ich odczytania. To głos człowieka, który próbuje nadać sens temu, czego był świadkiem.

Najmocniejszym atutem inscenizacji pozostaje sposób organizowania przestrzeni. Scenografia nie służy jedynie budowaniu efektu monumentalności ani widowiskowości. Kolejne elementy scenicznej konstrukcji i ruchome obiekty wyznaczają dramaturgię przedstawienia, zmieniając swoje funkcje wraz z rozwojem akcji. Dzięki temu przestrzeń nie jest biernym tłem wydarzeń, lecz staje się równorzędnym partnerem aktorów i nośnikiem znaczeń.

To właśnie dlatego scena spotkania z wiatrakiem robi tak silne wrażenie. Nie jest wyłącznie efektownym cytatem z Cervantesa ani demonstracją możliwości technicznych zespołu. Mechaniczna konstrukcja staje się uosobieniem siły, której bohater nie rozumie i której nie potrafi pokonać. W tym obrazie kryje się pytanie o granice ludzkiej wyobraźni: czy pozwala ona przekraczać rzeczywistość, czy raczej prowadzi do nieuchronnej katastrofy?

Równie istotną rolę odgrywa muzyka. Nie pełni funkcji ilustracyjnej, lecz współtworzy dramaturgię przedstawienia. Zmienia tempo scen, buduje napięcie i wyznacza emocjonalny puls widowiska. Dzięki temu spektakl nie rozpada się na serię atrakcyjnych wizualnie epizodów, ale zachowuje płynność i konsekwencję formalną.

Interesująco została poprowadzona relacja Don Kichota i Dulcynei. Reżyser nie zatrzymuje się na romantycznym micie niespełnionej miłości. Bardziej interesuje go zderzenie idealizmu z codziennością oraz cena, jaką płaci człowiek próbujący żyć według własnych wyobrażeń. W tym sensie przedstawienie mówi nie tylko o bohaterze Cervantesa, ale również o współczesnym doświadczeniu wyobcowania.

Finał nie przynosi łatwego pocieszenia. Obrazy ognia i rozpadającego się świata nie są jedynie widowiskową kulminacją, lecz zamykają opowieść o przegranej, która nie oznacza moralnej klęski. Paradoksalnie Don Kichot zachowuje godność właśnie dlatego, że pozostaje wierny własnym przekonaniom, choć świat konsekwentnie odmawia im wartości.

Spektakl Jakuba Kabusa pokazuje, że teatr plenerowy nie musi ograniczać się do atrakcyjnego pokazu efektów. Owszem, imponuje rozmachem, precyzją wykonania i umiejętnością budowania spektakularnych obrazów, ale jego siła tkwi przede wszystkim w konsekwentnie rozwijanej metaforze. Jeśli można mieć wobec przedstawienia zastrzeżenia, dotyczą one chwil, w których atrakcyjność wizualna bierze górę nad dramaturgicznym napięciem. Nie zmienia to jednak faktu, że „Don Kichot” Teatru HoM pozostaje jednym z ciekawszych przykładów współczesnego teatru plenerowego, który nie rezygnuje z ambicji artystycznych na rzecz łatwego efektu. Zamiast prostego odczytania klasyki otrzymujemy refleksję nad losem człowieka, dla którego wyobraźnia jest jednocześnie największą siłą i największym ciężarem.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także