EN
5.02.2021, 11:17 Wersja do druku

„Polish Heroines of Music”. Płeć nie ma znaczenia

Dawniej kompozytorki ciężko walczyły o uznanie, dziś współdecydują o tym, jaka ma być polska muzyka.

Wydana właśnie przez Anaklasis płyta ma dość pompatyczny, ale uzasadniony jednak tytuł: „Polish Heroines of Music". Poświęcony jest czterem kompozytorkom, które odegrały i odgrywają istotną rolę w polskiej muzyce. Warto posłuchać ich utworów, a przy okazji zrozumieć, jak w ostatnim stuleciu przebijały się przez życie kobiety, które wybrały taką twórczość.

Pierwsza była Grażyna Bacewicz. Kiedy zaczynając studia, wchodziła do sali zajęć, witały ją słowa: „Czy koleżanka nie zabłądziła? Tu jest klasa kompozycji". A gdy w połowie XX wieku zdobyła międzynarodowe uznanie, ze świata przychodziły do niej listy adresowane: Mr. Bacewicz, bo nie sądzono, że kobieta może tworzyć tak wyrazistą, energetyczną muzykę. Przykładem bogactwa jej inwencji jest utwór „Contradizione" zaprezentowany na płycie.

TWÓRCZOŚĆ NOCNA

Młodsza o dwa pokolenia Elżbieta Sikora (ur. 1943) zaczynała od pracy w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia, gdzie jak potem opowiadała, traktowano ją jak intruza, własne utwory mogła próbować tworzyć jedynie nocami. Sytuacja zmieniła się, gdy dostała zaproszenie z Francji, dziś jest tam uznawana za autorytet w muzyce elektronicznej. O jej umiejętności przetwarzania nagrywanych w świecie realnych dźwięków na brzmienie tradycyjnej orkiestry świadczy kompozycja „Sonosphere V" nagrana przez francuską Orchestre Pasdeloup.

Kolejną generację reprezentuje Henna Kulenty (ur. 1961). Jej także w warszawskiej uczelni nie chciano przyjąć do klasy kompozycji. Po latach, mając w dorobku liczne sukcesy na Zachodzie, powiedziała w wywiadzie:

– Nie uważam się za kompozytorkę, najlepszą nawet, tylko za kompozytora, bardzo dobrego, obojętnie czy w porównaniu z twórczością mężczyzn czy innych kobiet. Są mężczyźni, którzy są świetnymi kompozytorami, ale są też tacy, którzy piszą fatalną muzykę. Płeć nie ma znaczenia.

Do albumu wybrano jej „Aisthetikos" z 2019 r., w którym saksofon i fortepian prowadzą dialog na tle orkiestry obecnej jedynie jakby cień.

Nie miała natomiast trudności z zaistnieniem w muzycznym świecie Agata Zubel (ur. 1978). Zwróciła na siebie uwagę już na studiach we Wrocławiu, potem szybko przyszły sukcesy i coraz liczniejsze zamówienia zagraniczne. Nagrany teraz orkiestrowy utwór „In the Shade of an Unshead Tear" miał prawykonanie w 2016 r. w Seattle, sąsiadując w programie koncertu z dziełami Beethovena.

W tę sobotę Chór Polskiego Radia o godz. 19.30 zaprasza na kanale YouTube na wykonanie dramatopery Agaty Zubel „Oresteja" z udziałem Danuty Stenki, trójki śpiewaków oraz chóru i instrumentów perkusyjnych. Utwór powstał na zamówienie Teatru Narodowego do spektaklu Mai Kleczewskiej. Jest to muzyka ułożona z szeptów i krzyków, pojedynczych wyrazów i zaśpiewów, chórów z dyskretnym dodaniem brzmień elektroniki. Starożytność łączy się tu z nowoczesnością.

FORMY ŻEŃSKIE

Płyta „Polish Heroines of Music" stanowi też zwieńczenie działań Instytutu Adama Mickiewicza, który w minionej dekadzie promował te cztery kompozytorki w świecie. „Sonosphere V" Elżbiety Sikory wykonano w Philharmonie de Paris w 2019 r., a „Fireworks" Agaty Zubel znalazł się m.in. w programie festiwalu BBC Proms w Londynie w 2018 r., co miało wpływ na przyznanie Polce Europejskiej Nagrody Kompozytorskiej.

Obecnie „polskie bohaterki muzyki" nie mają już takiego wsparcia. Instytut Adama Mickiewicza, który przeszedł reorganizację, zakończył program „Polska Music". Przez ostatnich kilkanaście lat udało się dzięki niemu nawiązać cenne kontakty z czołowymi instytucjami muzycznymi Europy i świata, jakich Polska dotąd nie miała.

Dzięki „Polska Music" zaprezentowaliśmy światu wielu naszych twórców od tych z muzyki dawnej, poprzez Szymanowskiego, aż po kompozytorów najmłodszych. I nadal mamy kogo lansować.

Najnowsze pokolenie twórców jest bowiem różnorodne i interesujące, a na szczególne zainteresowanie zasługują właśnie kobiety. Wydarzeniami dwóch najważniejszych festiwali muzyki współczesnej w 2020 r. – Warszawskiej Jesieni i Sacrum Profanum – stały się koncerty pod znamiennym tytułem „Formy żeńskie".

Do polskiego życia muzycznego wkroczyła z impetem grupa kompozytorek z pokolenia 30-latków. Łączy je nie tylko chęć poszukiwania nowych możliwości brzmieniowych, ale także wspólna postawa, czego przykładem utwór Niny Fukuoki „Sugar, Spice & All Things Nice". Muzyka łączy się w nim z wypowiedziami o dyskryminacji i przemocy wobec kobiet.

W sztuce tego typu manifesty po pewnym czasie mają wartość jedynie dokumentacyjną. To jednak, z czym przede wszystkim wchodzą dziś na estrady Teoniki Rożynek, Anna Sowa, Żaneta Rydzewska, Marta Śniady (a nie są to jedyne nazwiska warte przytoczenia), świadczy, że mamy do czynienia z głosem ważnym, wręcz z nową jakością artystyczną.


Tytuł oryginalny

„Polish Heroines of Music”. Płeć nie ma znaczenia

Źródło:

„Rzeczpospolita” online

Link do źródła