„Ryszard III Wrażliwy” w reż. Pawła Palcata na 30. Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku. Pisze Wiesław Kowalski.
„Ryszard III Wrażliwy” jest spektaklem, który od pierwszych minut nie pozostawia wątpliwości co do swoich ambicji. Paweł Palcat proponuje autorską interpretację motywów zaczerpniętych z dramatu Szekspira, odchodząc od opowieści o mechanizmach zdobywania władzy na rzecz studium osobowości naznaczonej doświadczeniem wykluczenia i nieustanną potrzebą potwierdzania własnej wartości. To punkt wyjścia interesujący i aktualny. Problem polega jednak na tym, że przedstawienie zbyt często myli intensywność z nadmiarem.
Reżyser buduje spektakl poprzez kolejne zmiany estetyk i konwencji. Fragmenty dramatu przeplatają się z choreografią, elementami performansu, muzyką i rozbudowaną ekspresją fizyczną. Każdy z tych środków mógłby samodzielnie stać się nośnikiem znaczeń, jednak ich nagromadzenie nie prowadzi do pogłębienia opowieści. Zamiast wzajemnie się uzupełniać, poszczególne elementy zaczynają konkurować o uwagę widza.
Największym problemem spektaklu wydaje się właśnie strategia reżyserska. Kolejne obrazy następują po sobie z dużą intensywnością, lecz trudno odnaleźć pomiędzy nimi wyraźną logikę rozwoju. Przedstawienie przypomina raczej ciąg performatywnych etiud niż konsekwentnie budowaną narrację. Nawet jeśli zamiarem było oddanie rozproszonej świadomości bohatera, efekt okazuje się odwrotny – zamiast wprowadzać widza w jego świat, utrudnia zbudowanie trwałej relacji z opowiadaną historią.
Nie pomaga również dominująca estetyka nieustannego podnoszenia temperatury emocjonalnej. Spektakl niemal nie pozostawia miejsca na ciszę, zawieszenie czy moment refleksji. Ekspresja od początku utrzymywana jest na najwyższym poziomie, przez co z czasem przestaje różnicować znaczenia. Gdy wszystko jest krzykiem, nic nie wybrzmiewa naprawdę mocno. Paradoksalnie właśnie nadmiar bodźców osłabia siłę oddziaływania przedstawienia.
Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to monodram wyjątkowo wymagający dla wykonawcy. Aktor musi nieustannie przechodzić między odmiennymi sposobami obecności scenicznej, zachowując przy tym dyscyplinę fizyczną i umiejętność utrzymania napięcia przez cały spektakl. Można odnieść wrażenie, że Palcat momentami bardziej ufa kolejnym demonstracjom możliwości wykonawczych niż samemu rozwojowi opowieści. W rezultacie forma zaczyna dominować nad treścią.
Interesująco zapowiada się również temat społecznego wykluczenia, cielesności oraz mechanizmów budowania kruchego ego. Spektakl wielokrotnie sygnalizuje te zagadnienia, lecz rzadziej pozwala im wybrzmieć w sposób naprawdę pogłębiony. Reżyser częściej dopowiada sens poprzez kolejne znaki sceniczne, niż pozwala, aby wynikał on z relacji między postacią, tekstem i działaniem scenicznym. W efekcie ważne idee pozostają bardziej zarysowane niż rozwinięte.
„Ryszard III Wrażliwy” nie jest przedstawieniem nieudanym. Jest natomiast spektaklem, którego formalna ambicja okazuje się większa niż dyscyplina kompozycyjna. Autorska reinterpretacja Szekspira, zamiast prowadzić widza przez kolejne warstwy znaczeń, często rozprasza uwagę nadmiarem środków i nieustannym podbijaniem ekspresji. W pamięci pozostaje przede wszystkim jako pokaz intensywności, mniej zaś jako precyzyjnie skonstruowana wypowiedź teatralna. Być może większa powściągliwość formalna i odważniejsze zaufanie prostszym środkom pozwoliłyby tej opowieści wybrzmieć znacznie mocniej.