Logo
Recenzje

Między dokumentem a teatrem formy

21.07.2026, 12:27 Wersja do druku

„Umadevi” w reż. Łukasza Chotkowskiego z Teatru Malabar Hotel na XXI Międzynarodowym Festiwalu Wyobraźni i Możliwości Teatru Lalek ANIMA w Olsztynie. Pisze Wiesław Kowalski.

fot. mat. teatru

Spektakl „Umadevi” w reżyserii Łukasza Chotkowskiego obejrzałem podczas XXI Międzynarodowego Festiwalu Wyobraźni i Możliwości Teatru Lalek ANIMA – Olsztyn 2026. Nie jest to sceniczna biografia Wandy Dynowskiej prowadzona według klasycznego porządku chronologicznego. Reżyser świadomie rezygnuje z chronologicznego porządku, budując przedstawienie z obrazów, wspomnień i skojarzeń, z których stopniowo wyłania się postać pisarki, tłumaczki i działaczki społecznej, znanej w Indiach jako Umadevi.

Scenografia jest zaskakująco oszczędna. Stół, krzesła, kilka mikrofonów, ekran, kamery oraz niewielki, podświetlony ołtarzyk tworzą przestrzeń przypominającą jednocześnie miejsce pamięci i plan filmowy. W tej prostocie nie ma jednak formalnego chłodu. Poszczególne elementy uruchamiane są tylko wtedy, gdy stają się rzeczywiście potrzebne. Szczególnie interesująco wykorzystano projekcje filmowe zrealizowane podczas pracy nad spektaklem w Indiach. Nie ilustrują one scenicznych wydarzeń, lecz otwierają przedstawienie na autentyczne miejsca związane z bohaterką i nadają mu dodatkowy wymiar dokumentalny.

Największym walorem spektaklu okazuje się obecność Marcina Bikowskiego. To jedna z tych kreacji, w których trudno oddzielić aktora od lalkarza i twórcy form plastycznych. Bikowski nie tylko z imponującą precyzją prowadzi lalkę, ale sprawia, że staje się ona pełnoprawnym partnerem scenicznym. W jego rękach materia nabiera własnego rytmu i emocji. Każdy ruch wydaje się przemyślany, a jednocześnie naturalny, jakby aktor i lalka oddychali tym samym tempem. To właśnie sceny z jego udziałem najdłużej pozostają w pamięci. Nie dominują nad przedstawieniem, lecz nadają mu wewnętrzną energię i skupienie.

Równie przekonująco wypadają partie tekstu interpretowane przez Bikowskiego. Są oszczędne, pozbawione patosu, a jednocześnie niosą największy ciężar emocjonalny spektaklu. W przedstawieniu, które świadomie unika psychologicznego realizmu, właśnie prostota wypowiedzi i charakterystyczna barwa głosu aktora okazują się najbardziej poruszające.

Łukasz Chotkowski nie tworzy teatralnej biografii Wandy Dynowskiej. Interesuje go przede wszystkim kobieta żyjąca pomiędzy światami, odrzucająca wygodne definicje własnej tożsamości i próbująca budować porozumienie ponad granicami kultur oraz religii. Teatr dramatyczny, teatr lalek i obraz filmowy funkcjonują tutaj na równych prawach, dzięki czemu przedstawienie nie zamienia się ani w historyczny wykład, ani w klasyczny dokument sceniczny.

Publiczność ANIMY reagowała bardzo żywo. Mimo spokojnego rytmu i chwilami kontemplacyjnego charakteru przedstawienie przez cały czas utrzymywało uwagę widzów. Reakcje widzów pojawiały się również w trakcie przedstawienia, co przy tak skupionej i kontemplacyjnej formie nie jest oczywiste. Po finale wykonawcy zostali nagrodzeni długimi, gorącymi brawami.

„Umadevi” nie jest przedstawieniem efektownym. Nie szuka łatwych wzruszeń ani widowiskowych rozwiązań inscenizacyjnych. Jego siła tkwi w konsekwencji, precyzji i zaufaniu do wyobraźni widza. Chotkowski wraz z zespołem Teatru Malabar Hotel stworzył spektakl, który poprzez teatr formy podejmuje refleksję nad pamięcią, historią i możliwością dialogu między kulturami, unikając przy tym publicystycznej dosłowności.

Najtrwalsze wrażenie pozostawia jednak Marcin Bikowski. To jego skupienie, precyzja animacji i wyjątkowa kultura słowa sprawiają, że „Umadevi” przestaje być jedynie opowieścią o niezwykłej kobiecie. Aktor pokazuje, że w teatrze lalek najważniejsze nie jest samo ożywienie przedmiotu, lecz moment, w którym między animatorem a materią powstaje prawdziwe napięcie sceniczne.

 

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także