Inne aktualności
- Katowice. „Od jednego Lucypera” – premiera w Teatrze Śląskim 27.07.2026 17:16
- Sopot. „Lithopedion II” – premiera w Teatrze Boto 27.07.2026 16:33
- Kraków. Spektakle w Krakowskim Forum Kultury 27.07.2026 16:17
- Solniki. LasFest 2026: zostań uczestnikiem warsztatu „Abstract Marionettes” 27.07.2026 14:55
-
Warszawa. Teatr Polskiego Radia wychodzi na skwer. „Słuchowiska na leżakach” TPR i Teatru Ochoty
27.07.2026 14:52
-
Solniki. 9 sierpnia startuje LasFest – 9. Międzynarodowy Festiwal Teatralny w Lesie
27.07.2026 14:50
-
Wrocław. Pantomima zaprasza do studia i jedzie na wycieczkę
27.07.2026 14:39
- Wrocław. Podsumowanie sezonu 2025/2026 w Teatrze Polskim 27.07.2026 14:24
- Kraków. Festiwal Ciało i Czas wraca. Trzecia edycja już w październiku 27.07.2026 14:24
- Lublin. Wystawa World Press Photo pn. „Down to Earth: Climate Change and Climate Futures” 27.07.2026 13:47
-
Białystok. I Międzynarodowe Spotkania ze Sztuką w sierpniu w OiFP
27.07.2026 13:41
- Warszawa. Lech Śliwonik laureatem Nagrody „Człowiek Słowa” 2026 27.07.2026 13:08
- Gdańsk. Dawny kościół menonitów nowym centrum kultury. Trwa modernizacja 27.07.2026 11:30
-
Warszawa. Warsztaty musicalowe dla osób recenzenckich
27.07.2026 11:28
Że historia powtarza się jako farsa, to chyba najbardziej wyświechtany z wyświechtanych frazesów. Ale cóż zrobić, kiedy to prawda.
Widać to choćby na przykładzie publikacji w (teoretycznie) poważnych mediach, porównujących „Dziady" Dejmka z „Dziadami" Kleczewskiej. Jest to, niestety, kolejny dowód, że nie ma poziomu bredni i hucpy, którego w Polsce nie dałoby się przekroczyć.
W takiej sytuacji najlepiej odwołać się do faktów. „Dziady" Kazimierza Dejmka zostały zdjęte z afisza po interwencji politycznej w styczniu 1968. Reżysera pozbawiono dyrekcji teatru, a zespół wkrótce rozpędzono. Co więcej, ocenzurowanie Mickiewicza stało się powodem studenckich protestów, a to z kolei dało komunistycznym władzom pretekst do rozpętania antysemickiej nagonki. Mówimy zatem o wydarzeniu, które miało bardzo poważne konsekwencje dla wielu ludzi. W tym dla twórców.
A jakie konsekwencje spotkały Maję Kleczewską i dyrekcję Teatru im. Słowackiego w Krakowie? Jedyną konsekwencją jest fakt, że bilety na spektakl zostały wyprzedane. Dlatego artyści, zamiast się oburzać, powinni podziękować pani kurator Nowak. To ona swoimi niemądrymi uwagami w mediach społecznościowych wylansowała spektakl. Pomogło w tym także i to, że użyła słownictwa kompletnie nieprzystającego do sytuacji, pisząc o „haniebnym" wykorzystaniu dzieła Mickiewicza i szkodach dla „polskiej racji stanu". Wielu ludzi w Polsce reaguje na coś takiego na zasadzie odruchu. Gotowi są kupić każdą brednię, przeciwko której zaprotestuje umowny „PiS", i uwierzyć w straszliwą krzywdę, jaką tego rodzaju wypowiedzi mogą komuś wyrządzić. Tymczasem władza krakowskiej kurator oświaty nad miejskim teatrem jest taka, że - jak to mówił Jan Kobuszewski w świetnym skeczu kabaretu Dudek - pani Nowak „może im naskoczyć". Kazimierz Dejmek, robiąc ponad pół wieku temu swój spektakl, odczytał istniejące w tekście akcenty antyrosyjskie. Tymczasem wbrew temu, co twierdzi Maja Kleczewska, bohater „Dziadów" nie był kobietą i bynajmniej nie walczył za uciskane Polki. Co więcej, u Mickiewicza nie ma ani słowa na temat Strajku Kobiet, LGBT, współczesnego nacjonalizmu ani rządów PiS. Teatr oczywiście ma prawo komentować politykę i wydarzenia aktualne. Ale zamiast kaleczyć dzieło Mickiewicza, należałoby po prostu zamówić sztukę u współczesnego autora. „Dziady" to jeden z najważniejszych tekstów w dziejach polszczyzny i dobrze, żeby tak zostało. Tym bardziej że Mickiewicz nie może się już bronić przed dopisywaniem mu rzeczy, których nigdy nie napisał.