Inne aktualności
- Warszawa. Skwer im. Kazimierza Dejmka 09.06.2026 19:06
- Gdańsk. Jubileuszowy Festiwal Szekspirowski rozpocznie się 23 lipca 09.06.2026 18:44
- Gdańsk. Lato w Teatrze Wybrzeże 09.06.2026 16:40
- Warszawa. Cykl zajęć ruchowych z elementami teorii w Zachęcie - Narodowej Galerii Sztuki 09.06.2026 16:17
- Białystok. Ireneusz Gliniecki od września dyrektorem Teatru Dramatycznego im. A. Węgierki 09.06.2026 14:21
- Bielsko-Biała. Dziesięciu kompozytorów w finale Preisner Scoring Competition 09.06.2026 14:18
- Olsztyn. „Stabilizacja. Donosiciele kruchości” gościnnie w Olsztyńskim Teatrze Tańca 09.06.2026 14:06
- Warszawa. „Osiecka. Dzikość serca”: Teatr Rampa rozpoczyna próby do najnowszej premiery 09.06.2026 14:00
-
Opole. Już w czwartek rozpocznie się 50. edycja Opolskich Konfrontacji Teatralnych
09.06.2026 13:55
-
Wrocław. Otwarty nabór do programu szkoleniowego dla praktyków teatru
09.06.2026 13:50
-
Wrocław. W Operze „Sen nocy letniej”. Szekspir, Mendelssohn i współczesna opowieść o młodości, pragnieniach i chaosie uczuć
09.06.2026 13:13
- Lublin. „Już prawie, Tygrysie!” Kameralna premiera Kajowego Centrum Choreograficznego 09.06.2026 12:25
- Gdańsk. Pokaz filmu „Do widzenia, do jutra” Janusza Morgensterna na Festiwalu Kultury Ocalonej 09.06.2026 12:25
-
Warszawa. Konferencja naukowa „Wiercińscy. Nowa idea teatru”
09.06.2026 12:00
Czasu nie cofnę, choćbym chciał.
Nie piszę tego, by dołączyć, odklepać i liczyć na to, że tekst ten przeminie w ogólnopolskim wyznawaniu opinii, krzywd i refleksji. Ani nie uważam się za wielkiego twórcę, ani również nie byłem związany z jakimkolwiek wydziałem aktorskim. Pochodzę z innego środowiska, co nie znaczy, że mniej narażonego na wszelkiego rodzaju przekroczenia. Piszę to również, bo chciałbym solidaryzować się przede wszystkimi z ofiarami przemocy. Wyrażam jednak swój apel o rozwagę, refleksję, czujność i mądrość wszystkich. Wiem, że nie jest to łatwe tam, gdzie pojawiają się wyznania wstrząsające. To kosztuje, rozumiem.
Wiele lat temu, kiedy zaczynałem swoją pracę w teatrze, moje zachowania były przemocowe. Skrzywdziłem bez świadomości przede wszystkich swoich najbliższych współpracowników. Wymuszałem i ukierunkowywałem działania, które nie powinny mieć nigdy miejsca. Wyznawanie tego publicznie nie należy do łatwych, bo dotyczy mnie jako człowieka. Czego oczekuje? Wybaczenia? Zrozumienia? A może refleksji o tamtym czasie sprzed kilkunastu już prawie XX laty. Nie, przemoc jest przemocą, a siła nie jest w krzyku, ale w zrozumieniu i byciu z ludźmi. W empatii i trosce wzajemnej.
Dzisiaj nie ma innej drogi, jak samooczyszczanie i przeproszenie tych, którzy zostali w wyniku moich posunięć skrzywdzeni. Dlatego najbardziej przepraszam osoby, z którymi przez lata współtworzyłem teatr. Wiem, że moje zachowania były dla Was krzywdzące i niesprawiedliwe. Nie zasłużyliście na to, bo jesteście wspaniałymi ludźmi. Moimi przyjaciółmi i osobami, których szanuję i podziwiam za to co robicie i jak pracujecie. Przepraszam również tych, których skrzywdziłem przez pojedyncze zachowania, odrealnione pomysły i przemocowe chwyty. Wiem, że taka lista osób istnieje. Przepraszam za manipulację, której byłem autorem. Za słowa, agresję i wszystkie te środki wychowawcze, które nie powinny mieć nigdy miejsca.
Zrozumiałem to dopiero po wielu latach. Po wieloletniej pracy nad sobą i zaprzyjaźnieniu się z własną chorobą. To jednak mnie nie usprawiedliwia. A także i to, że na szczęście dla wielu osób okazałem się również autorytetem, ważnym ogniwem w ich twórczym rozwoju artystycznym i zawodowym. I to daje mi nadzieję na to, że zło, którego byłem autorem, zostanie mi wybaczone.
Zrozumienie drugiego człowieka powinno być w moim odczuciu najważniejsze i nie powinno ustępować z twórczymi aspiracjami artysty. Chociaż muszę przyznać, że wielcy/wielkie tego świata, którzy/re okazywali/ły się rewolucjonistami/stkami w teatrze, przekraczali/ły przeróżne granice wielokrotnie. Teatr był również przez wiele lat sam w sobie w jakimś stopniu przekroczeniem. Czy będzie nim dalej? Jestem za głupi, by znać na to odpowiedź.
Zadaję sobie również pytanie, czy bez tamtych moich błędów byłbym dzisiaj tym, kim jestem? To pytanie towarzyszy mi w mojej pracy najczęściej z osobami wykluczonymi, osadzonymi, czy innymi, których życiorysy posiadają skazę istnienia. Może właśnie dlatego wracam do mojego apelu, by nie potępiać, ale rzeczowo i szczerze starać się artykułować to, co istotne i potrzebne. Również po to, by to wszystko, co obecnie nas bezpośrednio lub pośrednio dotyka przemieniło się w spokojną, wielobarwną analizę, by było punktem wyjścia do rzeczowego i głębokiego namysłu nad naturą ludzką, nad zmieniającymi się czasami oraz nad oczekiwaniami, jakie przed nami wszystkimi się otwierają. I w końcu nad samym TEATREM i nad NAMI.
Dlatego m.in. moim przeprosinom za zło, którego byłem autorem, towarzyszy mimo wszystko nadzieja na lepsze jutro.
Marek Kościółek