Inne aktualności
- Białystok. Edukacja w Operze i FIlharmonii Podlaskiej – odkryj, przeżyj, zrozum 25.04.2026 09:00
- Lublin. 18. Festiwal Tradycji i Awangardy Muzycznej KODY już w maju 24.04.2026 17:53
- Katowice. Min. Cienkowska: kultura to inwestycja i element infrastruktury bezpieczeństwa państwa 24.04.2026 16:33
- Wałbrzych. Jutro premiera „Zero Siedem” w Szaniawskim 24.04.2026 15:36
- Słupsk. „Supernova Live” premierowo i pożegnanie „Niekończącej się historii” w Tęczy 24.04.2026 15:14
-
Kraj. Andrea Bocelli, Il Volo, Jonathan Tetelman, Plácido Domingo i José Carreras na 90. urodziny Pavarottiego
24.04.2026 15:13
-
Warszawa. Warsztaty „Zgoda na obraz. Granice fotografii w teatrze”
24.04.2026 14:25
-
Łódź. Barbra S., Józef K. i Amadeusz na festiwalu Off-Północna
24.04.2026 14:18
- Łódź. Już ostatni spektakl XXVIII Łódzkich Spotkań Baletowych 24.04.2026 14:05
- Lublin. Gdy Miasto Tańczy: Międzynarodowy Dzień Tańca 24.04.2026 13:49
- Łódź. Koncert z muzyką teatralną i symfoniczną w Filharmonii 24.04.2026 13:43
- Łódź. „Siódme wtajemniczenie” Teatru Nowego 24.04.2026 13:19
- Białystok. Kameralne spotkania z muzyką w OiFP 24.04.2026 13:07
-
Kraj. Zjawiskowa Asmik Grigorian w „Eugeniuszu Onieginie” Czajkowskiego
24.04.2026 13:05
Czasu nie cofnę, choćbym chciał.
Nie piszę tego, by dołączyć, odklepać i liczyć na to, że tekst ten przeminie w ogólnopolskim wyznawaniu opinii, krzywd i refleksji. Ani nie uważam się za wielkiego twórcę, ani również nie byłem związany z jakimkolwiek wydziałem aktorskim. Pochodzę z innego środowiska, co nie znaczy, że mniej narażonego na wszelkiego rodzaju przekroczenia. Piszę to również, bo chciałbym solidaryzować się przede wszystkimi z ofiarami przemocy. Wyrażam jednak swój apel o rozwagę, refleksję, czujność i mądrość wszystkich. Wiem, że nie jest to łatwe tam, gdzie pojawiają się wyznania wstrząsające. To kosztuje, rozumiem.
Wiele lat temu, kiedy zaczynałem swoją pracę w teatrze, moje zachowania były przemocowe. Skrzywdziłem bez świadomości przede wszystkich swoich najbliższych współpracowników. Wymuszałem i ukierunkowywałem działania, które nie powinny mieć nigdy miejsca. Wyznawanie tego publicznie nie należy do łatwych, bo dotyczy mnie jako człowieka. Czego oczekuje? Wybaczenia? Zrozumienia? A może refleksji o tamtym czasie sprzed kilkunastu już prawie XX laty. Nie, przemoc jest przemocą, a siła nie jest w krzyku, ale w zrozumieniu i byciu z ludźmi. W empatii i trosce wzajemnej.
Dzisiaj nie ma innej drogi, jak samooczyszczanie i przeproszenie tych, którzy zostali w wyniku moich posunięć skrzywdzeni. Dlatego najbardziej przepraszam osoby, z którymi przez lata współtworzyłem teatr. Wiem, że moje zachowania były dla Was krzywdzące i niesprawiedliwe. Nie zasłużyliście na to, bo jesteście wspaniałymi ludźmi. Moimi przyjaciółmi i osobami, których szanuję i podziwiam za to co robicie i jak pracujecie. Przepraszam również tych, których skrzywdziłem przez pojedyncze zachowania, odrealnione pomysły i przemocowe chwyty. Wiem, że taka lista osób istnieje. Przepraszam za manipulację, której byłem autorem. Za słowa, agresję i wszystkie te środki wychowawcze, które nie powinny mieć nigdy miejsca.
Zrozumiałem to dopiero po wielu latach. Po wieloletniej pracy nad sobą i zaprzyjaźnieniu się z własną chorobą. To jednak mnie nie usprawiedliwia. A także i to, że na szczęście dla wielu osób okazałem się również autorytetem, ważnym ogniwem w ich twórczym rozwoju artystycznym i zawodowym. I to daje mi nadzieję na to, że zło, którego byłem autorem, zostanie mi wybaczone.
Zrozumienie drugiego człowieka powinno być w moim odczuciu najważniejsze i nie powinno ustępować z twórczymi aspiracjami artysty. Chociaż muszę przyznać, że wielcy/wielkie tego świata, którzy/re okazywali/ły się rewolucjonistami/stkami w teatrze, przekraczali/ły przeróżne granice wielokrotnie. Teatr był również przez wiele lat sam w sobie w jakimś stopniu przekroczeniem. Czy będzie nim dalej? Jestem za głupi, by znać na to odpowiedź.
Zadaję sobie również pytanie, czy bez tamtych moich błędów byłbym dzisiaj tym, kim jestem? To pytanie towarzyszy mi w mojej pracy najczęściej z osobami wykluczonymi, osadzonymi, czy innymi, których życiorysy posiadają skazę istnienia. Może właśnie dlatego wracam do mojego apelu, by nie potępiać, ale rzeczowo i szczerze starać się artykułować to, co istotne i potrzebne. Również po to, by to wszystko, co obecnie nas bezpośrednio lub pośrednio dotyka przemieniło się w spokojną, wielobarwną analizę, by było punktem wyjścia do rzeczowego i głębokiego namysłu nad naturą ludzką, nad zmieniającymi się czasami oraz nad oczekiwaniami, jakie przed nami wszystkimi się otwierają. I w końcu nad samym TEATREM i nad NAMI.
Dlatego m.in. moim przeprosinom za zło, którego byłem autorem, towarzyszy mimo wszystko nadzieja na lepsze jutro.
Marek Kościółek