Logo
Recenzje

Lubię to Chamowo

30.04.2026, 10:17 Wersja do druku

„Chamowo” wg Mirona Białoszewskiego w reż. Mikołaja Grabowskiego w Teatrze Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie. Pisze Beata Kośmider w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Krzysztof Bieliński/mat. teatru

Ocena recenzenta/tki:
(7/10) – dobry

Najnowszy spektakl Teatru Ateneum to adaptacja prozy Mirona Białoszewskiego, w której codzienność przeplata się z procesem twórczym, a energia — z przemijaniem.

W połowie lat 70. Miron Białoszewski przeprowadza się z lewobrzeżnej Warszawy na ulicę Lizbońską. W nowo powstałej części miasta — niechlubnie zwanej przez mieszkańców historycznej Saskiej Kępy Chamowem — Białoszewski czuje się obco. Jednocześnie, z typowym dla siebie zainteresowaniem codziennością, nowe miejsce postrzega jako okazję do obserwacji: tego, co za oknem, u sąsiadów, na osiedlu.

Scenografia Zuzanny Markiewicz z piętrowym rusztowaniem, nawiązującym do prac wykończeniowych, pozwala w prosty sposób oddać charakter wielopiętrowego bloku, jak i zwizualizować wędrówkę po nieprzyjaznych interesantom urzędach. Wyświetlane w tle fragmenty filmu dokumentalnego z 1976 roku — „Na nowoczesnej budowie” — niczym kronika filmowa ukazują powstawanie osiedli z wielkiej płyty, namacalnie osadzając przedstawienie w realiach mieszkalnictwa PRL-u.

Gdybym chciała jednym słowem podsumować spektakl, rzekłabym: równowaga. „Chamowo” w Ateneum w harmonijny sposób ukazuje fragmenty życia Białoszewskiego jako połączenie codzienności — dopełniania formalności meldunkowych czy robienia zakupów — z rozważaniami nad procesem twórczym. Odgłosy dochodzące z mieszkań sąsiadów równoważone są odtwarzaną z płyt muzyką klasyczną: Haydna, Bacha i Mozarta. Spektakl nie ukazuje Białoszewskiego jako skupionego na sobie outsidera. Owszem, bohatera zajmują problemy zdrowotne i świadomość nadchodzącej starości, jednak „ja” nie jest oderwane od relacji z otoczeniem: Le., rodzicami czy sąsiadami. Oceniając „Chamowo”, nie sposób pominąć perfekcyjnie dopracowanej gry zespołu aktorskiego. Łukasz Lewandowski, kreujący Białoszewskiego, przykuwa uwagę w każdej scenie, jednak w obsadzie nie ma słabego ogniwa. Każda postać ma do odegrania rolę niepowtarzalną i nieprzypadkową.

„Chamowo” to dla mnie przede wszystkim sentymentalny powrót do czasów dzieciństwa, a nawet sięgnięcie kilku lat wstecz. To wspomnienie okresu PRL-u, który odbierałam zupełnie inaczej niż dorośli bohaterowie spektaklu. „Chamowo” stanowi również okazję do spojrzenia na okolicę, w której spędziłam ponad połowę życia, oczami pionierów — pierwszych mieszkańców i świadków powstawania kolejnych bloków z wielkiej płyty. Dla nich to miejsce, do którego łatwiej lub trudniej się adaptowali. Dla mnie to okolica, z którą zawsze się identyfikuję — gdziekolwiek bym nie mieszkała. „Chamowo” nie jest spektaklem przeznaczonym dla masowej publiczności, jednak z pewnością do niejednego przemówi.

Tytuł oryginalny

Lubię to Chamowo

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Beata Kośmider

Data publikacji oryginału:

30.03.2026

Sprawdź także