19.06.2020, 12:23 Wersja do druku

Kultura czasu kwarantanny: "Efekt" z Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie

fot. Piotr Dłubak

Teatr to sztuka ulotna, jednak dzięki zdobyczom techniki można utrwalać jej najlepsze dokonania i pokazywać kolejnym pokoleniom, choćby nawet w tak niedoskonałej formie, jak to było w przypadku spektaklu „Efekt” z Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie.

Żeby nie trzymać potencjalnego czytelnika niniejszej recenzji w niepewności, powiem od razu: chodzi o niedoskonałość techniczną archiwalnego nagrania, które zaprezentowano on-line 18 czerwca 2020 roku. A chodzi konkretnie o makabryczne kilku, a nawet kilkunastosekundowe synchrony. Rozdźwięk między tym co widzieliśmy na ekranie, a tym, co słyszeliśmy był momentami znaczny, a dla całości odbioru – bardzo znaczący.

A właśnie tekst w sztuce brytyjskiej dramaturżki, Lucy Prebble, zatytułowanej „Efekt” (przekładu na język polski dokonała Klaudyna Rozhin) ma trudne do przecenienia znaczenie. Może się to wydawać truizmem, jednakże w czasie, gdy na scenach teatralnych w zatrważająco wielkiej ilości goszczą teksty roszczące sobie pretensje do bycia traktowanymi jako rozważania o „kondycji człowieka” (kocham ten publicystyczny termin!), nie jest to takie oczywiste. W przypadku tej sztuki widz zmuszony jest do uważnego słuchania tego, co pada ze sceny.

„Efekt” to sztuka wieloaspektowa. W częstochowskim teatrze rozgrywa się ona w zimnych, brudnych nieco wnętrzach zbudowanych na scenie przez Katarzynę Adamczyk z wykorzystaniem głównie terakoty i zwyczajnych płytek; trochę przypomina to wnętrze pustego basenu. W tej nieprzyjemnej z wyglądu, klaustrofobicznej przestrzeni reżyser przedstawienia, Adam Sajnuk, zamyka pięcioro bohaterów, w tym dwoje młodych ludzi, którzy dobrowolnie poddają się eksperymentowi badawczemu, mającemu służyć opracowaniu receptury nowego antydepresantu. Connie (bardzo dobra w tej roli  Ewelina Pankowska, gościnnie w Częstochowie) i Tristan zrzekają się przy tym praw do decydowania o swoich uczuciach, emocjach, o sobie. W swojej naiwności sądzą, iż przysłużą się tym samym do postępu medycznego. Zgoła inne cele przyświecają prowadzącym badania psychiatrom: Toby’emu (gra go bardzo przekonująco, bez nadużywania mocnych środków wyrazu Waldemar Cudzik) i dr James (w tej roli Teresa Dzielska). Na dodatek między młodymi rodzi się uczucie. Na ile prawdziwe, na ile wywołane działaniem podawanym im środkom farmakologicznym? – oto jest pytanie. I o manipulacji, sterowaniu człowiekiem, zdobywaniem nad nim dominacji jest w pierwszym rzędzie ta sztuka. Ale również o miłości, o której do końca nie wiadomo, czy jest wytworem procesu chemicznego czy też mózgu spragnionego uczucia, jak to ma miejsce w przypadku Tristana, rewelacyjnie zagranego przez Wojciecha Brzezińskiego z warszawskiego Teatru Ateneum. To na przykładzie jego postaci widać najbardziej proces odhumanizowywania człowieka. „Efekt” jest też o etyce medycyny i farmakologii, a w szerszym kontekście - wszelkich badań naukowych. I o cynizmie naukowców też.

„Efekt” to sztuka wieloaspektowa. W częstochowskim teatrze rozgrywa się ona w zimnych, brudnych nieco wnętrzach zbudowanych na scenie przez Katarzynę Adamczyk z wykorzystaniem głównie terakoty i zwyczajnych płytek; trochę przypomina to wnętrze pustego basenu. W tej nieprzyjemnej z wyglądu, klaustrofobicznej przestrzeni reżyser przedstawienia, Adam Sajnuk, zamyka pięcioro bohaterów, w tym dwoje młodych ludzi, którzy dobrowolnie poddają się eksperymentowi badawczemu, mającemu służyć opracowaniu receptury nowego antydepresantu. Connie (bardzo dobra w tej roli  Ewelina Pankowska, gościnnie w Częstochowie) i Tristan zrzekają się przy tym praw do decydowania o swoich uczuciach, emocjach, o sobie. W swojej naiwności sądzą, iż przysłużą się tym samym do postępu medycznego. Zgoła inne cele przyświecają prowadzącym badania psychiatrom: Toby’emu (gra go bardzo przekonująco, bez nadużywania mocnych środków wyrazu Waldemar Cudzik) i dr James (w tej roli Teresa Dzielska). Na dodatek między młodymi rodzi się uczucie. Na ile prawdziwe, na ile wywołane działaniem podawanym im środkom farmakologicznym? – oto jest pytanie. I o manipulacji, sterowaniu człowiekiem, zdobywaniem nad nim dominacji jest w pierwszym rzędzie ta sztuka. Ale również o miłości, o której do końca nie wiadomo, czy jest wytworem procesu chemicznego czy też mózgu spragnionego uczucia, jak to ma miejsce w przypadku Tristana, rewelacyjnie zagranego przez Wojciecha Brzezińskiego z warszawskiego Teatru Ateneum. To na przykładzie jego postaci widać najbardziej proces odhumanizowywania człowieka. „Efekt” jest też o etyce medycyny i farmakologii, a w szerszym kontekście - wszelkich badań naukowych. I o cynizmie naukowców też.

Tytuł oryginalny

Kultura czasu kwarantanny: "Efekt" z Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie

Źródło:

KTO - Kulturalne To i Owo
Link do źródła

Autor:

Krzysztof Krzak

Data:

19.06.2020