EN
28.02.2022, 11:32 Wersja do druku

Kujawa – rewelacyjna Grodzieńska

„Piplaja” Joanny Drozdy w reż. autorki w Teatrze Syrena w Warszawie. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Julia Pietrzak

Joanna Drozda postanowiła bohaterką spektaklu muzycznego „Piplaja” uczynić Stefanię Grodzieńską, co nie znaczy, że pragnęła li tylko przedstawić w kolejnych odsłonach życie tej bardzo popularnej i wszechstronnie utalentowanej artystki. Losy pisarki, aktorki estradowo-teatralnej i satyryczki zostały pokazane przez pryzmat jej Pamięci, stąd i ona pojawia się na scenie jako postać, która będzie w różnych momentach wchodzić w mniej lub bardziej żartobliwy dyskurs z autorką „Felietonów i humoresek”. Ten szalenie ciekawy koncept został znakomicie przez reżyserkę i obie aktorki zrealizowany, dając w konsekwencji spektakl bardzo współczesny, bo nie tylko biografia samej Grodzieńskiej jest w tym  przedstawieniu najważniejsza. O tym przekonamy się już w prologu, w którym z dużą dozą dystansu i humoru pojawiają się po raz pierwszy Natalia Kujawa i Sylwia Achu.

Po odsłonięciu kurtyny dowiemy się w jaki sposób Stefania Grodzieńska została tytułową piplają, czyli jak rozpoczęła się jej kariera taneczno-aktorska i jak udało jej się zdobyć kredyt zaufania u samego Fryderyka Járosy’ego. Miano piplai nosiły w latach międzywojennych początkujące artystki, które bardzo często swoje kariery w rewii czy w kabarecie rozpoczynały od zbiorowych scenek tanecznych. Natalia Kujawa w roli Grodzieńskiej  jest od samego początku nieprawdopodobnie autentyczna, świetnie eksponuje humor, który autorki „Wspomnień chałturzystki” nie opuścił do końca życia. Drozdy nie interesuje jednak bohaterka w sensie samej kariery literacko-artystycznej; nie mniej ważny jest aspekt, który determinuje to, że jest kobietą i musi aspirować do zawodu, który zdecydowanie preferuje mężczyzn. Grodzieńska zawsze o tym pamiętała, dlatego w swojej twórczości to głównie kobietom i walce o ich prawa poświęcała najwięcej miejsca. Reżyserka nie byłaby sobą, gdyby przy okazji nie wyśmiała absurdów naszej współczesnej rzeczywistości, choćby naszych ideologicznych sporów czy zapędów nacjonalistycznych; czyni to jednak w sposób nieoczywisty, raczej delikatny i subtelny, a nie publicystyczny.  Natomiast wartości, którym Grodzieńska zawsze pozostawała wierna, wspaniale pokazuje  finałowa piosenka, w której Kujawa szczerze i prostolinijnie nawołuje do tego, by przemierzać przez życie, nawet najbardziej krytycznych sytuacjach, w zgodzie z samym sobą, nie rozmieniając  swojej osobowości na drobne i nie zapominając o tym, jak ważny w kontaktach międzyludzkich jest przede wszystkim humor i umiejętność zachowania dystansu. Jak ważny jest drugi człowiek i niedyskryminujący sposób jego traktowania.

Bardzo ciekawie teatralnie i wzruszająco, zwłaszcza w kontekście tego, co w tej chwili przeżywamy najbardziej, zostały zainscenizowane sceny po wybuchu II wojny światowej, kiedy Grodzieńska wraz z mężem, Jerzym Jurandotem, utworzyła teatr w warszawskim getcie. I choć losy zakochanej pary były, jak wszystkich Polaków w tym czasie,  pełne dramatów i tragedii, Grodzieńska starała się nigdy nie zapominać o tym, co kształtuje jej charakter i pełen ciepła, zrozumienia i tolerancji stosunek do drugiego człowieka. W kompozycji tych scen bardzo pomocne były ruchome elementy umownej scenografii zaprojektowane przez Annę Marię Macugowską. Uznanie należy się też wszystkim rozwiązaniom choreograficznym Szymona Dobosika.

fot. Julia Pietrzak

W przedstawieniu towarzyszą Grodzieńskiej najbardziej popularni przedwojenni i powojenni artyści. Każdy z nich dostaje szansę, a tym samym aktorzy wcielający się w postaci również, na pokazanie różnych zjawisk, które miały wpływ na ich życie i wojenne losy. Oglądamy Wierę Gran w wyrazistej interpretacji Kornelii Raniszewskiej, która z powodu zarzutów o kolaborację z Niemcami była szykanowana i bojkotowana, dlatego w 1950 roku z Polski wyemigrowała. W pysznej roli Fryderyka Járosy’ego możemy podziwiać  Marka Grabinioka. Ten popularny konferansjer węgierskiego pochodzenia, aktor, reżyser, założyciel i dyrektor kilku kabaretowych scen w Warszawie, również zaraz po wojnie opuścił Polskę i wyjechał do Londynu. Ciekawie zróżnicowane są też temperamentami i rodzajem kobiecości: Hanka Bielicka (Jolanta Litwin-Sarzyńska nie uległa pokusie naśladowania tej charakterystycznej aktorki, i słusznie), Hanka Ordonówna (Agnieszka Rose) czy Loda Halama (Adrianna Kućmierz). Wybornie też prezentują się panowie: Jerzy Jurandot i Karol Hanusz w interesujących kreacjach Krzysztofa Godlewskiego i Dominika Ochocińskiego.

„Piplaja” to naprawdę bardzo pięknie zakomponowany i z wyczuciem stylu i smaku zrealizowany spektakl, który wiele nam mówi przede wszystkim o kobietach. I to wcale nie tylko tych, które weszły już na stałe do historii. Joanna Drozda znalazła sposób, by o nich opowiedzieć w sposób ciepły i zabawny. A przede wszystkim obsadziła w roli Grodzieńskiej Natalię Kujawę, która bez wątpienia skradnie serca również popremierowej publiczności.

Tytuł oryginalny

Kujawa – rewelacyjna Grodzieńska

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Wiesław Kowalski

Data publikacji oryginału:

28.02.2022