EN
16.07.2009 Wersja do druku

Kraków. Spłoszone konie. Kto odpowiada za galopadę?

Petardy na rynku strzelają - konie się płoszą. Członkowie Stowarzyszenia Dorożkarzy Krakowskich skarżą się na głośne imprezy na Rynku, a prokuratura sprawdza ostatni wypadek, podczas którego poszkodowanych zostało kilku zagranicznych turystów.

W ubiegłym tygodniu podczas spektaklu Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych odpalano petardę, która spłoszyła dorożkarskie konie. Te przeszły w galop i na wysokości wylotu ulicy Szewskiej jeden z nich się potknął, uderzył i przygniótł 36-letniego Holendra, aktora teatru Carbid, przygotowującego się do spektaklu. Zaprzęg zatrzymał się dopiero w ogródku restauracji mieszczącej się pomiędzy wylotami ulic Wiślnej i Brackiej. Konie i powóz rozwaliły kilkanaście stolików i doniczek z kwiatkami, połamały parasole. Na szczęście wcześniej z ogródka udało się uciec niemal wszystkim klientom. Jedynie dwie panie: 66-letnia Belgijka i 58-letnia kobieta z obywatelstwem polsko-francuskim, a także 56-letni Francuz nie zdążyli uciec wystarczająco daleko. Ucierpiały także konie, które z poranionymi nogami i brzuchami zaklinowały się między stolikami. Do dziś trwa wyjaśnianie, jak i dlaczego doszło do wypadku. Jak się okazuje, festiwal miał s

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Spłoszone konie. Kto odpowiada za galopadę?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta wyborcza - Kraków nr 165 online

Autor:

Grażyna Zawada

Data:

16.07.2009

Festiwale