„Klub kawalerów” Michała Bałuckiego w reż. Krystyny Jandy w Och-Teatrze w Warszawie. Pisze Maciej Łukomski.
Krystyna Janda po sukcesach wcześniejszych realizacji komedii Bałuckiego „Grube ryby” w Teatrze Polonia, telewizyjnej wersji „Klubu kawalerów” i „Domu otwartego” w Teatrze Polskim, wraca do tego autora, sięgając po raz kolejny po napisany w 1890 roku „Klub kawalerów” i odnosi olbrzymi sukces.
„Klub kawalerów” to błyskotliwy portret tytułowych kawalerów, którzy postanawiają nigdy więcej się nie ożenić. Do czasu aż na ich drodze staną piękne kobiety... Miłosne intrygi i relacje damsko-męskie – wszystko to aktualne było dwieście lat temu. Aktualne jest dziś. Tylko zmieniły się gesty, słowa, stroje.
Dlatego też w czasie spektaklu słyszymy z offu głos Krystyny Jandy, która objaśnia pojęcia damsko-męskie kiedyś i dziś. Jest o całowaniu rąk w XIX wieku i relacji friends with benefits w XXI wieku. Ale reżyserka nie uwspółcześnia Bałuckiego. Wystawia go zgodnie z didaskaliami, z szacunkiem do autora. Tylko tyle i aż tyle w dzisiejszym teatrze, który uwielbia dopisywać kwestie do klasyków.
Na scenie Och-Teatru pojawiły się piękne stoliki i lampy, po bokach zawisły malowidła, stanęła altana, a nad sceną kolorowe żarówki – wszystko w duchu secesji.
Wzrok cieszą przepiękne i kolorowe suknie Tomasza Ossolińskiego, które noszą aktorki oraz wspaniałe kapelusze Zofii Galik.
A na scenie w Ochu aktorzy – mistrzowie komedii. Jak oni grają! Lekko i dowcipnie, tworząc zróżnicowane, wyraziste charakterologicznie role. Śmieszy Tomasz Drabek jako Nieśmiałowski, zachwyca pełen energii Michał Zieliński jako Motyliński. „Daje do pieca” w każdej kolejnej scenie Rafał Rutkowski jako Jan Piorunowicz. Świetne są panie – Justyna Ducka, Monika Fronczek i Maria Seweryn.
I wisieńka na torcie – Izabela Dąbrowska jako swatka Dziurdziulińska. Co to jest za rola! Mistrzyni komedii, która potrafi panować publicznością w każdej sekundzie. Wspaniała!
„Klub kawalerów” to wielki sukces Krystyny Jandy i aktorów w nim występujących. Znakomicie spędzone dwie godziny. Szykuje się hit na kolejne lata.