I co ja mam powiedzieć? Wojtek Karolak, Wojtuś, kochany zając odszedł. Był jednym z moich kilku największych przyjaciół - napisał na Facebooku Jan Ptaszyn-Wróblewski. A lada dzień mieliśmy pojawić się na planie u Janusza Majewskiego by wspominać - dodał.
Inne aktualności
- Kraków. Odsłonięto mural poświęcony Andrzejowi Wajdzie 20.10.2026 17:12
- Warszawa. „Czarownice z Salem” w Teatrze Polskim 20.10.2026 16:22
- Warszawa. Nowa wystawa w Teatrze Polskim w Szczecinie 20.10.2026 16:04
- Gniezno. Ukazała się książka Igora Frendera „Pomiędzy zasadami. Siedem akcji teatralnych” 20.10.2026 15:46
-
Wrocław. Co zostaje po festiwalu? Poznaj ludzi, którzy tworzą Lelenfant – i dołącz do nich!
20.10.2026 15:17
- Warszawa. Program działań Sinfonii Varsovii do końca roku 2026 20.10.2026 15:02
- Karolin. „Mazowszem malowane – Wesele polskie”. Klasyka Wyspiańskiego w widowiskowej odsłonie zespołu „Mazowsze” 20.10.2026 14:53
- Lublin. W Teatrze Starym pokazy spektaklu o Marii Skłodowskiej-Curie 20.10.2026 14:40
- Lublin. Basia Małecka z piosenkami Osieckiej w Teatrze Starym 20.10.2026 14:15
- Szczecin. OKNO 2026: Teatr Kana i Komuna Warszawa. Dwa dni spotkań, wymiany praktyk i wspólnego działania 20.10.2026 14:03
- Kielce. Dziś debata: „Nowe spojrzenie na klasykę literatury polskiej” na 8. KMFT 20.10.2026 13:58
- Kraków. Brak instrukcji obsługi. Radosław Krzyżowski reżyseruje „List” w Bagateli 20.10.2026 13:31
- Szczecin. Wystartowały próby do „1984”. Czy miłość przetrwa w świecie totalnej kontroli? 20.10.2026 13:13
-
Warszawa. Premiera i debata wokół raportu „Mobilność jako złożona praktyka instytucjonalna”
20.10.2026 12:37
"Ja byłem już, jak to się mówi, kimś, kiedy zawitałem z sekstetem Komedy do Krakowa" - przypomniał Jan Ptaszyn-Wróblewski. "Tam, w Piwnicy pod Baranami grał na saksofonie słodziuteńko młody, potwornie elegancki rosły chłopak. To był Wojtek. Trąbiliśmy potem na dwa tenory i bardzo, bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Odwalaliśmy różne joby jako studenci akademii muzycznej wraz z Guciem Dylągiem, po czym rektor wzywał nas do siebie. Mnie wypuszczał, Gucia opyskowywał, Wojtka zaś wylewał na bruk. Ale Wojtek swym urokiem zawsze umiał wszystkich przebłagać i wciągano go z powrotem na listę" - opisał.
"W końcu los nas zetknął w kwintecie Kurylewicza. Wojtka już jako pianistę. Pianistę, jakiego ze świecą szukać. Kiedy jechaliśmy do Francji Kuryl nie dostał paszportu i powstał Polish Jazz Quartet. Mówi się często, że mój, ale Wojtek był współliderem. Po kilku wspaniałych latach wyjechał do Szwecji. Zakochał się w Hammondach i musiał na nie zarobić. Ja zostałem bez stałej kapeli. Po kilku latach zacząłem mieć problemy z graniem: albo myśli wybiegały za daleko, albo palce przebierały za szybko. Było do bani i przestałem w ogóle grać sola" - wspominał Ptaszyn-Wróblewski.
"I nagle wrócił Wojtek. Spotkaliśmy się w radiowej trójce na nagraniu. Ja z czymś tam, On chyba z Michasiem Urbaniakiem. Ot tak sobie stanęliśmy, ot tak, że coś na rozgrzewkę zagramy. On nabił tempo, uderzył w klawiaturę, a mnie nagle wszystkie złe moce odpuściły i to na zawsze" - podkreślił legendarny muzyk jazzowy.
"Więc graliśmy razem w Mainstreamie. I to były jedne z najpiękniejszych czasów. Spłonął nam samochód w Holandii, płonęły organy Wojtka w Polsce. Wojtek mieszkał u mnie trzy miesiące, wiozłem go do ślubu z Marysią Czubaszek. Nic nie mogło zmącić jego spokoju. Potem różnymi ścieżkami chodziliśmy. Kiedy na siebie wpadaliśmy, to zawsze kończyło się na minutce rozmowy, która przeciągała się do niemal ranka następnego dnia, jak w Sulęczynie u Adasia Czerwińskiego, kiedy nocny chłód gnaty nam mroził, a my ogrzewaliśmy się od papierosów. Ewentualnie podśpiewywaliśmy sobie furę tematów, co kończyło się koncertem. Ostatni raz dwa lata temu w Piwnicy pod Baranami. No i okazało się, że życie zatoczyło koło. Grałem z Wojtkiem od Piwnicy do Piwnicy" - napisał Ptaszyn-Wróblewski.
"I więcej, na tym padole już nie będzie. No, ale kiedy się tam "u góry" zejdziemy.… Chyba, że On znów po jakieś Hammondy do innego raju na chwilkę. No, ale czas już nas gonić nie będzie. Przeto do widzenia Wojtusiu" - zakończył opublikowane na portalu społecznościowym wspomnienie o przyjacielu Jan Ptaszyn-Wróblewski.
O śmierci Wojciecha Karolaka poinformował w środę mediach społecznościowych dziennikarz muzyczny Hirek Wrona. Pianista, wirtuoz gry na organach Hammonda i kompozytor miał 82 lata.