Logo
Recenzje

Hot dogi i szpilki od Channel

18.09.2026, 14:25 Wersja do druku

„Dwoje na zakręcie” Flavii Coste w reż. Tomasza Sapryka w Filharmonii Częstochowskiej. Pisze Zuzanna Suliga na swoim blogu.

fot. Archiwum Impresariatu Adria Art

Małżeństwo z 27-letnim stażem, kryzys i terapeuta, który sam potrzebuje pomocy. „Dwoje na zakręcie” w reżyserii Tomasza Sapryka zagościło po raz pierwszy w Częstochowie. Znany z „1670” małżeński duet, który tworzą Katarzyna Herman i Bartłomiej Topa, znów podbił serca widzów.

Charlotte i Max złożyli przysięgę małżeńską prawie trzy dekady temu. Ona ma artystyczną duszę, maluje obrazy (choć tylko pasjonacko), on prowadzi firmę pogrzebową, projektuje nowoczesne, lekkie trumny ze wzorami adekwatnymi do pór roku. Ona rzuciła pracę, miała ¼ etatu w księgarni, ale gdy kazali jej układać książki autorami a nie tytułami, uniosła się – jak mówi – honorem. Dnie spędza na zakupach, z każdej szafy wysypują się jej markowe szpilki (także te od Channel). Buty są też w kuchennych szafkach i w lodówce. Nie ma tam jednak nic do zjedzenia. I o to rozegra się wieczorna awantura. Max wraca zmęczony z pracy, liczy na ciepły (bądź jakikolwiek posiłek), a w lodówce światło.

Charlotte nie cierpi gotować, zapomina o zakupach, nie ma nawet z czego przygotować hot dogów (które mąż tak lubi), bo ketchup może i by się znalazł, gorzej z bułką i parówką. Od słowa do słowa, od trzaśnięcia drzwi po trzaśnięcie drzwi i atmosfera robi się bardzo napięta. Latają szpilki, kolekcja wyrafinowanych ubrań i wyrzuty. Tych ostatnich całkiem sporo. Trupy wyciągane są z głębin szafy. Przykłady? Charlotte ma żal, że na czterdzieste urodziny (minęło od nich już całkiem sporo) Max nie dał jej prezentu, a znajomi i rodzina zamiast dzwonić z życzeniami, pytali, jak on się czuje po niedawnym zawale. Pojawiają się też podziały polityczne, bo on jest konserwatywny, ona wierzy w wartości lewicowe.

Humor jest raczej czarny

Pora jest późna, awantura się rozkręca, do drzwi puka więc Leonard, ich młody (przystojny zdaniem Charlotte, żaden – zdaniem Maxa) sąsiad. Prosi o ciszę, musi wstać do pracy. Okazuje się, że w „Marie Claire” – jako „Doktor Love” - prowadzi on rubrykę dla związków w kryzysie. Tu kryzys jest i to poważny, metodą pochlebstw, gróźb i lekkiego szantażu para przekonuje terapeutę, by swoje metody przećwiczył na nich. Pomysły są niekonwencjonalne. Efekty różne. Małżonkowie sporo dowiadują się o sobie, a my, śledząc tę opowieść, analizujemy i swoje życie. Jest zabawnie, choć humor jest raczej czarny.

Są i zwroty akcji, bo okazuje się, że to terapeucie jest potrzebna pomoc. Nie będę zdradzać szczegółów, bo popsułabym przyjemność zaskoczenia, ale Marien, narzeczona Leonarda jest naprawdę nietuzinkowa.

Wszystko to wciąga, rozrywka przeplata się z refleksją. „Dwoje na zakręcie” Flavii Coste ogląda się naprawdę dobrze (choć ja bym nieco skróciła ten spektakl, jak zresztą niemal wszystkie, które oglądam – taka przywara).

Komedia o szukaniu zrozumienia

Komedia w reżyserii lubianego aktora Tomasza Sapryka w sobotę, 6 września zadebiutowała w Częstochowie. I debiut to udany, bo tę historię nakręca przede wszystkim brawurowa obsada. Małżonków grają Katarzyna Herman i Bartłomiej Topa, jakże inni w tych rolach od Zofii i Jana Pawła z Adamczychy. Niemniej fani „1670” będą zachwyceni. Trio zamyka Karol Dziuba, którego znamy z takich produkcji jak „Dewajtis" czy „Sami swoi. Początek".

Komedię nie tylko dla par zaprosił do Filharmonii Częstochowskiej Impresariat Adria Art, który ma już dla miłośników podobnej rozrywki kolejny teatralny hit. W sobotę, 26 września do naszego miasta powróci dobrze znany „Berek, czyli upiór w moherze” Marcina Szczygielskiego. Przedstawienie reżyseruje Ewa Kasprzyk, która gra również główną rolę staroświeckiej w poglądach Anny. Przewrotność życia sprawia jednak, że losy łączą ją z Pawłem, mieszczańskim gejem. Gra go Antoni Pawlicki. Duet ten sprawił, że publiczność z miejsca pokochała opowieść o przełamywaniu schematów i szukaniu zrozumienia. Producentem spektaklu jest Teatr Gudejko, który ma na swoim koncie takie przeboje jak „Nerwica natręctw” i „Goło i wesoło”, a to gwarancja, że będzie bardzo zabawnie.

„Berek” grany będzie o godz. 15.00 i 18.00, także na scenie filharmonii. To oczywiście tylko początek jesiennych planów impresariatu. To pewne, że perełek w repertuarze nie braknie. Na ich czele stoi „Dom weselny” z Beatą Rybotycką i Joanną Żółkowską w osadzie, który również w Częstochowie zobaczymy po raz pierwszy. Powrócą za to m.in. „Wstyd”, „Najdroższy”, „Boeing, Boeing”, „Nadzieja” i „Inteligenci”. Szykuje się naprawdę dobry sezon! Po szczegóły sięgnijcie na adria-art.pl.

Fot. archiwum Impresariatu Adria Art

Tytuł oryginalny

Hot dogi i szpilki od Channel

Źródło:

www.cgk.czestochowa.pl/blog
Link do źródła

Autor:

Zuzanna Suliga

Data publikacji oryginału:

13.09.2026

Sprawdź także