01.02.2021, 09:16 Wersja do druku

Hejt, samobójstwo. Trudne tematy na scenie

Spóźnione odwiedziny” Jordana Tannahilla w reż. Iwony Kempy w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Pisze Joanna Targoń w Gazecie Wyborczej – Kraków.

fot. Bartek Barczyk

Ważny i aktualny temat (samobójstwo homoseksualnego nastolatka spowodowane hejtem), tekst porządnie skonstruowany i napisany, ale spektakl "Spóźnione odwiedziny", choć ogląda się z zainteresowaniem, pozostawia niedosyt.

Do domu konserwatywnego polityka Michała (Maciej Jackowski) i jego żony Darii, artystki zajmującej się metaloplastyką (Dominika Bednarczyk), przyjeżdżają na umówioną wizytę Jan (Marcin Sianko) i Tamara (Natalia Strzelecka) oraz ich syn Kuba (Piotr Suwiński). Powód wizyty na początku nie jest oczywisty, ale powoli się odsłania: Kuba był szkolnym kolegą syna gospodarzy Piotra (Aleksander Gałązka, cały czas obecny na scenie jak wyrzut sumienia). Piotr popełnił samobójstwo, a Kuba jest jednym z tych, którzy go prześladowali. Dlaczego? Bo był gejem i podobno zachowywał się prowokacyjnie.

Hejt, wina, wybaczenie

Przy kolacji ma dojść do wyznania, pokajania się i wybaczenia. Tak zakładają kulturalni ludzie z klasy średniej, z którymi mamy tu do czynienia. Ale widzowie raczej są pewni, że nie ma na to szans. Może nie wszyscy oglądali „Rzeź” Yasminy Rezy (graną od lat w tymże teatrze, sfilmowaną przez Romana Polańskiego), w której koncyliacyjne spotkanie dwóch małżeństw w sprawie zakończonej wybiciem zębów bójki ich pociech doprowadziło do ostrego starcia. A tu sprawa jest znacznie poważniejsza: zęby można wstawić, życia nie da się przywrócić.

Cały niedługi spektakl rozgrywa się podczas tej kolacji, przy wielkim stole. O jedzeniu się mówi (krewetki, guacamole), ale żadnego jedzenia nie ma, oprócz niebieskiej mazi w misce. Ma być uniwersalnie i nic nie może odwracać naszej uwagi od meritum: jak doszło do samobójstwa Piotra i jakie mechanizmy uruchamiają się w sytuacji takiego spotkania. Ojciec Kuby szybko przechodzi do ataku (Piotr leczył się na depresję, więc i tak pewnie by popełnił samobójstwo, poza tym jego rodzice powinni mu przemówić do rozsądku, wychować go na mężczyznę itd., itp.). Między Darią i Michałem też powstaje konflikt (dlaczego Daria nie powiedziała mężowi, że Piotr robi sobie makijaż?). Matka Kuby dość nieudolnie próbuje załagodzić sytuację i udziela głupich rad (lekiem na żałobę miałoby być oddanie się sztuce – na przykład robótkom ręcznym). Narastające wzajemne pretensje i próby obrony przez atak ujawniają poglądy bohaterów. Wychodzi na to, że Piotr sam się prosił o przemoc (wstawiał prowokacyjne filmiki na YouTubie, obnosił się w szkole ze swoim „pedalstwem”).

fot. Barte Barczyk

Teatr Słowackiego: Sytuacja upiorna i absurdalna

Spektakl ogląda się z zainteresowaniem, jako trafnie uchwycony skondensowany przegląd reakcji na takie zdarzenie, ale Iwona Kempa jakby zapomniała, że mamy do czynienia z żywymi ludźmi i sytuacją upiorną oraz absurdalną jednocześnie.

Może gdyby nie uznała, że tylko dystans, wydestylowanie starcia, nie tyle racji, ile przywoływanych ad hoc podglądów (dających przewagę nad przeciwnikiem) ma tu sens, byłoby znacznie ciekawiej. Moje podejrzenia oparte są na obserwacji Dominiki Bednarczyk, która jako jedyna nie dawała nam (i scenicznym partnerom) zapomnieć, o jaką stawkę tu chodzi. O śmierć konkretną, fizyczną – skrwawione ciało w wannie. Dominika Bednarczyk pozornie wpisuje się w aktorską konwencję przedstawienia – dystans przechodzący nieoczekiwanie (i często niezbyt przekonująco) w gwałtowne emocje – ale daleko poza nią wykracza. Można powiedzieć, że pozostali aktorzy solidnie wypełniają wyznaczone przez reżyserkę zadania, a Bednarczyk dodaje to, co przydałoby się im wszystkim: wzbudza empatię, niepokoi, odkrywa bezradność swojej postaci wobec rzeczywistości, której nie rozumie, jej poczucie winy i ciągłe uświadamianie sobie nieodwracalności śmierci syna.

Można powiedzieć, że są pewne pożytki ze spektaklu: poruszamy się w rejonach znanych, jeżeli nie z doświadczenia, to z mediów (hejt, samobójstwa, inność), spektakl może mieć więc walory dydaktyczne. Ale miałby większą siłę, gdyby odwoływał się nie tylko do wiedzy, ale i, mówiąc staroświecko, do uczuć.

* Teatr im. Juliusza Słowackiego. Jordan Tannahill, „Spóźnione odwiedziny”, przekład: Klaudyna Rozhin, reżyseria: Iwona Kempa, scenografia: Joanna Zemanek, premiera online: 29 stycznia 2021 r.


Tytuł oryginalny

Hejt, samobójstwo. Trudne tematy na scenie

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Kraków online

Link do źródła

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.

nr 25
Autor:

Joanna Targoń

Data:

01.02.2021

Wątki tematyczne