Logo
Recenzje

Harce wokół Henryka Sienkiewicza

12.05.2026, 10:05 Wersja do druku

„Potop" wg Henryka Sienkiewicza w reż. Michała Siegoczyńskiego w Teatrze Telewizji. Pisze Piotr Zaremba w tygodniku „Sieci".

fot. Natalia Kabanow/mat. teatru

„Potop" Michała Siegoczyńskiego to spektakl przeniesiony z gdańskiego Teatru Wybrzeże do Teatru Telewizji. Przyjąłem go z mieszanymi uczuciami. Recenzenci ogłaszają: „To teatr, który rozbraja narodową mitologię". Jednak co konkretnie rozbraja? Ciężko się z ich tekstów dowiedzieć.

To przedstawienie trudno nazwać adaptacją powieści Henryka Sienkiewicza. Ogarnia nas moda na podobne wariacje wokół sławnych dzieł klasyki. Jan Klata dopiero co pokazał w Olsztynie niby-- „Krzyżaków" tego samego autora. A Białorusin Mikita Ilinczyk zamówił całkiem nowy tekst i na potrzeby warszawskiego Teatru Dramatycznego nazwał go „Lalką" Bolesława Prusa, bo występują tam postaci ze sławnej powieści.

Pomieszać realia dawne i współczesne, kazać postaciom mówić językiem zaśmieconym kolokwializmami z dzisiejszych czasów, wrzucić motywy z dzisiejszej popkultury - i uznanie zapewnione. Na facebookowej stronie Teatru Telewizji dostaliśmy fragmenty recenzji wersji teatralnej dzieła Siegoczyńskiego. Zachwytom nad „rozbrajaniem narodowej mitologii" nie ma tam końca. Określenia „reinterpretacja" czy „dekonstrukcja" padają jako największe pochwały. Rad bym się więc dowiedzieć, co „reinterpretowano". Co „rozbrojono"? I nie ma chętnych, aby to precyzyjnie objaśnić. Ważne, że brzmi „nowocześnie".

Szczątkowa i chaotycznie podawana fabuła jest rozpięta między realiami Polski szlacheckiej a dzisiejszymi. Po scenie biegają szlachciury, sarmaci, ale Zagłoba podchodzi Rocha Kowalskiego w polskim Fiacie, a Oleńka nieustannie rzuca wulgaryzmami. To ma być łącznik pomiędzy tym, co kiedyś, a tym, co teraz. Wplątane są strzępy przebojów z różnych epok - raz jest to kankan, innym razem „Pamiętasz, była jesień" z repertuaru Sławy Przybylskiej. Bohaterami są też dawni pisarze z Henrykiem Sienkiewiczem na czele, także Daniel Olbrychski z Jerzym Hoffmanem, abyśmy broń Boże nie zapominali o filmie pokazywanym co roku w telewizji. Szukam śmiałych myśli poddających rewizji sienkiewiczowską mitologię. I proszę mi wybaczyć, ale niespecjalnie znajduję. Nawet zabawa kosztem literackiej konwencji wydała mi się średnia, taka bardziej na uśmiech. Owszem, mamy kpiny ze schematów, owszem, czasem pokazuje nam się nowe wersje różnych sytuacji, bardziej drastyczne. Ale wszystko to jest średnio odkrywcze.

Jeśli zatrzymuję się przed frontalnym atakiem, to z dwóch powodów. Po pierwsze, czym bliżej końca, tym scenarzysta i reżyser w jednej osobie uznaje za stosowne sięgnąć po sentymenty. To jednak nie jest pamflet, bardziej dziwne westchnienie nad polskością, pomieszaną, pogubioną, ale nie wyśmianą totalnie. Robi na mnie wrażenie wystąpienie Sienkiewicza, gdy odbiera Nagrodę Nobla. I mówi przy tej okazji: „Polski, mojej Polski, nie ma" - to 1906 r. Kmicic pojawia się w dwóch postaciach - niby XVII-wiecznej i współczesnej. W tej drugiej jest straumatyzowanym żołnierzem, kiedy indziej młodym człowiekiem, który chce wyjechać z Polski. A jednak nie wyjeżdża. Sam Siegoczyński mówił w telewizyjnym Postscriptum, że był zaskoczony, jak bardzo publika odbiera spektakl jako traktat o patriotyzmie. Sam w pewnym stopniu przyłożył do tego rękę. Trudno mi go za to potępiać.

Powód drugi to uznanie dla roboty aktorskiej. Nie ma tu żadnej psychologii, przeważają żarty, czasem grube. Ajednak mój ulubiony gdański aktor Piotr Witkowski gra obu Kmiciców inteligentnie, na tylu różnych tonach, że przykuwa moją uwagę. Katarzyna Borkowska jest świetna jako Oleńka, prosta dziewczyna o zdrowych odruchach. Reszta zespołu uwija się, grając zwykle po kilka postaci. O tym myślę z uznaniem.

Tytuł oryginalny

Harce wokół Henryka Sienkiewicza

Źródło:

„Sieci” nr 20

Autor:

Piotr Zaremba

Data publikacji oryginału:

11.05.2026

Sprawdź także