„Nasza mama czarodziejka” Sandry Szwarc wg Joanny Papuzińskiej w reż. Leny Frankiewicz w Teatrze Lalka w Warszawie. Pisze Anna Czajkowska w Teatrze dla Wszystkich.
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry
Kultowa książka dla dzieci „Nasza mama czarodziejka”, napisana przez Joannę Papuzińską w 1968 roku i opowiadająca o pozornie zwyczajnej mamie, która rozwiązuje liczne problemy swoich dzieci oraz innych ludzi dzięki umiejętności „czarowania”, stała się podstawą kolejnej teatralnej adaptacji wspomnianej bajki. Inscenizacja oparta na motywach powieści, według autorskiego scenariusza Sandry Szwarc, reżyserowana jest przez Lenę Frankiewicz, tworząc niecodzienny, pełen humoru spektakl, w którym tekst cenionej, popularnej autorki książek dla dzieci zyskuje nową, bardziej współczesną szatę.
Bohaterem spektaklu, oprócz Mamy, jej dzieci Antka i Zuzy oraz dwóch podcasterów – tropicieli legend, miejskich tajemnic czy plotek z ziarnem prawdy – jest miasto, które „nigdy nie śpi”, czyli Warszawa ze swym symbolem, Syrenką. Niezwykłe historie w audycji Wojtka i Piotrka „Warszawskie cuda” stają się wręcz czarodziejskie, gdy dwaj zwariowani zapaleńcy spotykają „superhero” w żeńskim wydaniu, czyli Mamę Czarodziejkę, i poznają jej moc.
Liczne skojarzenia, odwołania do piosenek oraz kultowych filmów epoki PRL-u dodatkowo ubarwiają inscenizację. Zabawa różnorodnymi konwencjami, choć w pełni czytelna dla starszych widzów, pozwala dzieciom doświadczyć bogactwa teatralnej rzeczywistości, która w grze z wyobraźnią potrafi uwodzić komizmem postaci i sytuacji z minionej epoki. W pamięci pozostają rewelacyjne sceny inspirowane filmem „Poszukiwany, poszukiwana”, z groteskowym Mrocznym Mroczysławem, brawurowo kreowanym przez Andrzeja Perzynę. Wartkie dialogi, dynamiczne zmiany miejsc akcji i ciągła gonitwa znajdują odbicie w ruchu scenicznym autorstwa Agnieszki Kryst.
Aktorzy świetnie radzą sobie z interpretacją piosenek i zabawnymi dialogami, wykorzystując równocześnie bardzo plastyczną i atrakcyjną dla oka baśniowo-symboliczną panoramę stolicy, odmalowaną w pomysłowej scenografii Agaty Stanuli. Zamieszanie, spacery, biegi, gonitwy wśród parków i ulic wypadają niezwykle naturalnie dzięki aktorom. Agnieszka Sawicka w tytułowej roli, z humorem, ale i z wdzięcznym ciepłem oddaje charakter mamy, która dba o rodzinę każdego dnia, pomaga w potrzebie, przegania drobne troski i zawsze niesie pomoc, nawet w sytuacjach beznadziejnych. Ale jej siły również ulegają wyczerpaniu, a wtedy sama potrzebuje uczucia, zrozumienia i odpoczynku, jak każdy zwykły człowiek. Mama może bardzo wiele, choć – być może – czarodziejką pozostaje tylko w oczach rodziny i kochającego męża nieczarodzieja (Bartosz Krawczyk). Nikola Czerniecka jako Zuza i Jakub Tofil w roli Antka szybko podbijają serca najmłodszych, a Wojciech Pałęcki i Piotr Tworek grający podcasterów są niepowtarzalni, wyborni w każdym niuansie i słowie.
Nie od dziś wiadomo, że mały człowiek potrzebuje fikcji oraz magii, aby swobodnie określać swoje potrzeby, poznawać i przyswajać informacje o świecie rzeczywistym i w ten sposób odnajdywać w nim swoje miejsce. Wykrywa z łatwością każdą przesadę i infantylizm, dlatego dostrzega drobne wady spektaklu, również „Naszej mamy czarodziejki”, ignorowane przez dorosłych. Potwierdzają to moje zakulisowe rozmowy z najmłodszymi widzami.
Autorki spektaklu, oprócz własnych pomysłów, bez wahania sięgają po niegasnące źródło inspiracji, które odnajdują w popularnym utworze z lat sześćdziesiątych. Tak powstało dość przewrotne przedstawienie, podejmujące zróżnicowaną problematykę, śpiewne i zabawne, z dynamiczną „warszawską” fabułą, nawiązującą do współczesnych zjawisk popkultury. Mimo pewnych niedociągnięć „Nasza mama czarodziejka” ma swój urok i teatralny smak.