Karolina Rozwód wczoraj złożyła rezygnację z dyrekcji Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Rozpoczęliśmy proces przyjmowania tej rezygnacji – powiedziała w czwartek ministra kultury i dziedzictwa narodowego Hanna Wróblewska. Wyjaśniła też powody odwołania dyr. Muzeum Historii Polski Roberta Kostro.
Inne aktualności
- Białystok. Edukacja w Operze i FIlharmonii Podlaskiej – odkryj, przeżyj, zrozum 25.04.2026 09:00
- Lublin. 18. Festiwal Tradycji i Awangardy Muzycznej KODY już w maju 24.04.2026 17:53
- Katowice. Min. Cienkowska: kultura to inwestycja i element infrastruktury bezpieczeństwa państwa 24.04.2026 16:33
- Wałbrzych. Jutro premiera „Zero Siedem” w Szaniawskim 24.04.2026 15:36
- Słupsk. „Supernova Live” premierowo i pożegnanie „Niekończącej się historii” w Tęczy 24.04.2026 15:14
-
Kraj. Andrea Bocelli, Il Volo, Jonathan Tetelman, Plácido Domingo i José Carreras na 90. urodziny Pavarottiego
24.04.2026 15:13
-
Warszawa. Warsztaty „Zgoda na obraz. Granice fotografii w teatrze”
24.04.2026 14:25
-
Łódź. Barbra S., Józef K. i Amadeusz na festiwalu Off-Północna
24.04.2026 14:18
- Łódź. Już ostatni spektakl XXVIII Łódzkich Spotkań Baletowych 24.04.2026 14:05
- Lublin. Gdy Miasto Tańczy: Międzynarodowy Dzień Tańca 24.04.2026 13:49
- Łódź. Koncert z muzyką teatralną i symfoniczną w Filharmonii 24.04.2026 13:43
- Łódź. „Siódme wtajemniczenie” Teatru Nowego 24.04.2026 13:19
- Białystok. Kameralne spotkania z muzyką w OiFP 24.04.2026 13:07
-
Kraj. Zjawiskowa Asmik Grigorian w „Eugeniuszu Onieginie” Czajkowskiego
24.04.2026 13:05
Pytana w RMF FM, dlaczego po 4 miesiącach pracy dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF) Karolina Rozwód złożyła rezygnację ze stanowiska, Hanna Wróblewska powiedziała: "tak, Karolina Rozwód wczoraj złożyła rezygnację". "Rozpoczęliśmy proces przyjmowania tej rezygnacji. Według statutu PISF-u teraz zwróciliśmy się o opinię do Rady PISF-u. Żeby przyjąć rezygnację, musimy mieć jeszcze opinię PISF-u" - wyjaśniła ministra kultury i dziedzictwa narodowego.
"Jest mi bardzo przykro. Pani Karolinie Rozwód jest też bardzo przykro. Włożyła ogromną energię przez te cztery miesiące w pracę w tym instytucie. Niemniej, zdecydowała się na złożenie rezygnacji" - mówiła. "Rozumiem. Tak, jak mówię, przykro mi. Doceniam to, co zrobiła" - powiedziała.
Hanna Wróblewska oceniła, że PISF "to nie jest łatwa instytucja". "To nie jest łatwa instytucja. To jest instytucja bardzo skomplikowana" - podkreśliła ministra kultury.
Pytana, "czy za zmianami dyrekcji w instytucjach kultury poszły jakieś wnioski do prokuratury", bo "MKiDN mówi o niegospodarności", Hanna Wróblewska powiedziała: "tak, za niektórymi już poszły wnioski do prokuratury". "Na przykład jest to kwestia Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej" - dodała.
"Natomiast tak, jak mówię. Byli rozliczani i wyliczani dyrektorzy. Część z nich odeszła sama. Nikt nie został zmuszony, części pokończyły się kadencje" - mówiła. "Ustalmy jedną rzecz: ministrem ani dyrektorem nie jest się ani w nagrodę, ani za karę. Dyrektorem się jest po to, żeby prowadzić instytucję. I ta instytucja musi wypełniać pewną misję. Jeśli się tej misji nie wypełnia - ja myślę, że to jest czas pożegnania się dyrektora z instytucją" - zaznaczyła ministra kultury.
Pytana, czy MKiDN będzie w stanie pokazać, że te misje były niewypełniane, Hanna Wróblewska powiedziała: "tak". "Myślę, że każde odwołanie jest zaopatrzone w taki dokument, gdzie piszemy, co nie zostało wykonane. Na jakim etapie, w których momentach misja czy umowa tego dyrektora, czyli to, na co się umawiał z organizatorem, nie została wykonana" - wyjaśniła.
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pytana była także "o mocno komentowane odwołanie dyrektora Muzeum Historii Polski Roberta Kostro". "Wydaje mi się, że mam lepsze zdanie o Robercie Kostro, którego znam osobiście, niż wielu jego tzw. obrońców, którzy usiłowali tłumaczyć, że to nie jest PiS-owski nominat, to nie jest PiS-owiec itd. Ja to wszystko wiem" - powiedziała. "Niemniej, pewne rzeczy nie zostały zrobione, a instytucja ta buduje się od lat osiemnastu. Przyjrzenie się, co się dzieje w tej instytucji, wykazało pewien brak efektywności w gospodarowaniu pieniędzy" - oceniła szefowa resortu kultury.
Zwróciła uwagę na "budżety budowy i wystawy stałej, które rosły w nieproporcjonalny sposób, oraz pieniądze przekładane z roku na rok". "Nieefektywnie inwestowano. trudno było nam się porozumieć też, ile też ta inwestycją, jaką jest wystawa stała, będzie jeszcze kosztować" - mówiła. "Jak na razie koszty rosną i rosną, i nie bardzo widzimy koniec" - podkreśliła Hanna Wróblewska.
"Nie ingerujemy w autonomię instytucji. Natomiast uważam, że to był też ten moment, kiedy musimy przedyskutować, czym ma być Muzeum Historii Polski" - powiedziała. "Wszyscy jesteśmy teraz zafiksowani na wystawie stałej. Mówimy Muzeum Historii Polski, wystawa stała, 670 mln zł, tak dużo, co na tej wystawie będzie? To jest ogromny budynek i to jest coś więcej niż muzeum jednej wystawy. Robertowi Kostro udało się spowodować, że Muzeum Historii Polski stało się miejscem bardzo ważnym dla historyków. A ja mówię: sprawdzam. Muzeum Historii Polski jest muzeum Polski. Ono powinno być ważne dla bardzo różnych środowisk i powinno odpowiadać historii, która trafi do szerokiego społeczeństwa" - wyjaśniła ministra kultury i dziedzictwa narodowego.