30.10.2020, 13:49 Wersja do druku

Ewa Głowacka - czarująca królowa łabędzi

W Światowym Dniu Baletu 29 października w Archikatedrze Warszawskiej, a następnie na Powązkach Wojskowych w gronie najbliższych odbyło się pożegnanie wielkiej artystki, gwiazdy baletu Teatru Wielkiego – Opery Narodowej – Ewy Głowackiej. Umarła 19 października, mając zaledwie 67 lat. Zachwyciła publiczność już podczas swojego debiutu w Teatrze Wielkim w Warszawie, gdy była 17-letnią uczennicą szkoły baletowej.

fot. Leon Myszkowski/mat. TW-ON

Wcieliła się w tytułową bohaterkę w operze kameralnej Bernadetty Matuszczak „Julia i Romeo” w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. Prapremiera tego dzieła odbyła się na inaugurację Sceny Kameralnej w 1970 roku. Było to eksperymentalne przedstawienie z elementami baletu-pantomimy. W Romea i Julię wcielały się 3 pary: śpiewaków, tancerzy oraz mimów. Hanuszkiewicz docenił talent dziewczyny i zaangażował ją też do spektaklu z muzyką Kurylewicza „Beniowski” Słowackiego w Teatrze Narodowym, gdzie wcieliła się w Gołębia.

Zaledwie w ciągu 5 lat po ukończeniu szkoły została pierwszą solistką baletu Teatru Wielkiego w Warszawie, więc jej kariera była błyskawiczna. Otrzymała między innymi Grand Prix III Ogólnopolskiego Konkursu Tańca w Gdańsku (1979), była laureatką III Światowego Konkursu Baletowego w Osace (1980), Nagrody Młodych im. Wyspiańskiego I stopnia (1985) oraz Nagrody Ministra Kultury i Sztuki I stopnia (1985).

Kreowała wielkie role w klasycznym repertuarze baletowym, takie jak Giselle, Sylfida, Królowa Śniegu, Królowa Driad czy księżniczka Odetta, zamieniona w królową łabędzi, wzbudzająca wielkie uczucie u księcia Zygfryda. Osoby, które widziały Ewę Głowacką w tych przedstawieniach na scenie Teatru Wielkiego w Warszawie, do dziś wspominają te chwile jako jedne z najpiękniejszych. Chętnie była również obsadzana w repertuarze współczesnym. Tańczyła między innymi w spektaklach realizowanych przez takich choreografów jak: Henryk Konwiński, Teresa Kujawa, Krzysztof Pastor, Emil Wesołowski, Zofia Rudnicka i wielu zagranicznych… Występowała z warszawskim baletem w wielu krajach Europy, ale także w USA, Kanadzie, Peru, na Kubie, w Japonii i na Tajwanie. Mimo iż oficjalnie nigdy nie została primabaleriną, była i tak uznawana za królową warszawskiej sceny.

Miała w sobie coś delikatnego, kruchego, a równocześnie wyniosłego, arystokratycznego. Jej pojawienie się wywoływało entuzjazm, wzruszenie i kontemplację piękna. Była nie tylko wybitną tancerką, ale też świetną aktorką, co można było dostrzec nawet gdy odeszła z Teatru Wielkiego w 1999 roku i od czasu do czasu pojawiała się na tej scenie jako Królowa w „Śpiącej Królewnie” w choreografii Jurija Grigorowicza, Hrabina Wrońska w „Annie Kareninie” w choreografii Alexieja Ratmanskyiego czy niezwykle sugestywna Pani Capulet w „Romeo i Julii” Prokofiewa w choreografii Emila Wesołowskiego.

Była także pedagogiem gościnnym Polskiego Baletu Narodowego i Baletu Opery Nova w Bydgoszczy. Razem ze swoją przyjaciółką, znakomitą choreograf Zofią Rudnicką zrealizowała w 2018 roku premierę „Giselle” w Operze Wrocławskiej – spektakl, który otrzymał bardzo dobre recenzje.

Wznowienie “Giselle” zostało zaplanowane w Operze Wrocławskiej na 21 listopada, a kolejne przedstawienia mają się odbyć 26 i 28 listopada. Orkiestrą będzie dyrygować Adam Banaszak. Romantyczna muzyka Adolphe’a Adama jest bardzo piękna i nastrojowa. Oglądając “Giselle” będziemy wspominać przedwcześnie zmarłą królową sceny baletowej.

Tytuł oryginalny

Ewa Głowacka - czarująca królowa łabędzi

Źródło:

orfeo.com.pl
Link do źródła

Autor:

Krzysztof Korwin-Piotrowski