Logo
Magazyn

Dwuznaczność i kalambur w dramatach Witkacego

17.12.2025, 12:20 Wersja do druku

Opracowania dotyczące życia i twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza (1885-1939), zwanego Witkacym (kalambur: Witkiewicz + Ignacy = Witkacy), a czasem podpisującego się w listach krótko Witkac (Witkiewicz + kac = Witkac) lub po francusku Vitecasse (vite ['szybko'] + casse ['łamać'], czyli 'szybko się łamiący1) - miażdżą ewentualnego badacza swoim ogromem oraz poliglotyzmem, a także filozoficzną tematyką.

Najmniejszą cząstką tych dysertacji i dywagacji jest ta, która pochodzi spod piór i laptopów filologów, w tym gramatyków (np. M. Nowotny-Szybistowa: Osobliwości leksykalne w języku Stanisława Ignacego Witkiewicza, Wrocław 1973). Uważam, iż kłopot z lekturą bądź wsłuchiwaniem się w deklamacje aktorów, prezentujących sztuki autora Szewców, bywa częstokroć powiązany z zabawą słowem, jaką uprawia Witkacy. A uprawia ją od młodości (pierwsze „dramaciki" napisał mając 8 lat!) i to na wszelkich poziomach semantycznych, czyli fonetyki, leksyki (wielojęzycznej) i aluzji literackiej. Wystarczy nam uświadomienie sobie faktu, że w Biednym chłopcu (1893) pojawia się Jan, określony jako „męczennik żebraków", a dopiero Stanisław Witkiewicz (ojciec) dookreśla, że chodzi o 'takiego, co męczy' (I, 115; tak odwołuję się do 2-tomowego wydania Dramatów w oprac. Konstantego Puzyny z roku 1972). W późniejszych tekstach nierzadko pojawiają się tytany i Tytany (czytaj 'tyrany'!), którzy z zamiłowania bywają męczycielami (słowo używane przez Leona Pasternaka), czyli oprawcami, lubiącymi połączenie dwu słów: „tor" i „tury" (1,644). Zresztą tekst bardzo przystępnej językowo i treściowo sztuki W małym dworku przynosi frazę Kuzyna: „Czyż nie byłbym tym samym męczennikiem?" (I, 467). Brzmi ona dwuznacznie, bo po niej mamy zdanie: „Przecież nie boję się niczego" (ib.), co oznacza możliwość przejścia ze stanu pesymizmu i ofiary w krainę tytanów i tyranów! Kuzyn nazywa się oryginalnie, gdyż ma „mówiące" imię i nazwisko: Jęzory Pasiukowski. Ta „wielojęzyczność" (dwuznacznik, bo mamy tu liczbę mnogą od „jęzora"; a samo imię - jak January - ma liczbę pojedynczą) jest uzasadniana faktem, iż jest to zawołany grafoman oraz niepowołany przez Muzy poeta. Oto fragment jego popisowych wypocin: „Siostrzyczki spijają z kieliszków jak naparstki / Bladozieloną truciznę, straszliwy, blady jad. / Za chwilę umrą - już w kurczach ściskają się garstki, / Już szyjki gną się jak łodygi i jedna główka zwisła jak więdnący kwiat" (1,458). Wersy te nie mają nawet tej samej liczby sylab! A odnoszą się do Zosi i Amelki Nibykówien, 12 - i 13-letnich, które na rozkaz matki, Anastazji Nibek, obecnie Widma (etymologicznie jej imię oznacza 'nieśmiertelność'), zasugerowany kucharce Urszuli, wypijają truciznę znajdującą się w spiżarni. Jeśli Pasiukowski (albo od „paś", albo od „paź"?) może być łączony z „pastuchem" czy może „pasiukiem" (pasionkiem?), to Jęzory naśladuje imiona obce, kończące się na „y" typu: Dyapanazy Nibek (1,428), Fletrycy Dymont (literat, I, 600), Fletrycy (poeta, II 696; możliwy kalambur: flet + rycy [ryczy]). Kuzyn zaleca się do Anety, mówiąc: „Aneto! Ani! Ja ciebie kocham" (I, 496), a przecież do widmowej Anastazji zwraca się takim samym zdrobnieniem: „Ani, przeze mnie zginęłaś, nie będąc nawet winna tego" (I, 468). Czyli w tak czytelnym - pozornie! - dramacie, jak W małym dworku, obserwuje się tajemnicze koincydencje erotyczne bądź eschatologiczne! Ciekawe dla zwolenników metafizyki może zaś być to, iż imię Jęzory rymuje się z nazwą wsi Jeziory, gdzie popełnił samobójstwo Witkacy...

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dwuznaczność i kalambur w dramatach Witkacego

Źródło:

„Śląsk” nr 10

Autor:

Jerzy Paszek

Sprawdź także