Logo
Recenzje

Drżący lament

14.04.2026, 10:46 Wersja do druku

„Trojanki” Eurypidesa w reż. Aleksandry Bielewicz w Teatrze Powszechnym im. Zygmunta Hübnera w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie”.

fot. Karolina Jóźwiak

Wojna to chaos. Nie ma zwycięzców i zwyciężonych, wszyscy ponoszą klęskę. Wspólny może być tylko lament. To od wieków przypomina nam Eurypides w swojej bodaj najbardziej pesymistycznej tragedii „Trojanki”, a kolejne pokolenia ze zdumieniem odkrywają, że jego przestrogi i obserwacje nie straciły na aktualności. Wojna trwa i zbiera żniwo.

Ten chaos widać na scenie, przypominającej bardziej rupieciarnię teatralną, magazyn, w którym dawno nie sprzątano, niż pole walki albo zburzone miasto. Wiele porzuconych przedmiotów i działań nie znajduje wyjaśnienia. Nadmiar i brak selekcji pomysłów, z niezdarną transmisją wideo włącznie, nie składa się w spójną koncepcję. Jedynie krótka scena (niecałe pięć minut w ponaddwugodzinnym spektaklu) przejmującego zbiorowego lamentu, wycia kobiet z rozpaczy, budzi emocje. Reszta jest pokutą widzów: albo wywołuje wątły śmiech, albo ani ziębi, ani grzeje. No, jeszcze na osłodę jest wspaniały monolog Priama wygłoszony przez Tomasza Nosinskiego i jego popisowa komiczna kreacja Odysa. Reszta zagłusza się nawzajem. Tę niespójność próbuje ratować reżyserka – oprócz desperackich usiłowań pokonania „muru” przez Trojanki – finałową sceną wprowadzenia ciał bohaterek w wibracje zgodnie z techniką TRE (Tension & Trauma Releasing Exercises) opracowaną przez dr. Davida Bercelego. To jednak metoda terapeutyczna, a teatr to nie klinika – choć reżyserka sugeruje, że jej spektakl ma stanowić rodzaj szczepionki. Przed wojną, jej następstwami czy też niezdolnością opowiadania o tym? Trudno orzec.   

Tytuł oryginalny

Drżący lament

Źródło:

„Przegląd” nr 16

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data publikacji oryginału:

13.04.2026

Sprawdź także