07.06.2021, 10:30 Wersja do druku

Dobranoc, Alicjo

"Alicja" M artyny Majewskiej i Agnieszki Wolny-Hamkałow reż. Martyny Majewskiej w  Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu. Pisze Hubert Michalak w portalu Teatrologia.info.

fot. Tobiasz Papuczys / mat. teatru

W głębi sceny, ledwie widoczny, przygotowuje się do spektaklu zespół muzyczny (Beata Wołczyk, Joanna Trzaska, Marlena Myślak, Katarzyna Płachta-Styrna, Emilia Danilecka i Jakub Myślak). Między nimi a proscenium znajduje się nadnaturalnej wielkości posąg leżącej na plecach dziewczynki pionowo podzielony na części. Wokół niego rozegra się pierwsza scena – wręczanie prezentów (inkrustujące ją kolędy sugerują, że mamy do czynienia z Bożym Narodzeniem). Każdy z licznych gości Alicji (Justyna Antoniak) dostanie coś dla siebie, a prezenty wyjmowane są z elementów leżącego posągu. Podarunkiem dla samej Alicji jest maszyna do nagrywania snów. Zachłanna rodzina chce koniecznie zobaczyć nagrania, ale Alicja zamierza zatrzymać je dla siebie. Zawija się w olbrzymią kołdrę i na brzegu proscenium rozpoczyna swoją podróż.

Scena Teatru Capitol tętni życiem, zaludniają ją tabuny bohaterek i bohaterów, których scenicznym zadaniem jest stanąć na drodze tytułowej bohaterki, spojrzeć na nią i po swojemu ją zidentyfikować. Dla niektórych może stanowić zagrożenie, dla innych – żywą zabawkę. Alicja zawsze pojawia się na tle zbiorowości – i w kreacji zbiorowej właśnie upatrywać można silną stronę przedstawienia. Zespół aktorski (w sumie siedemnaścioro wykonawców) plastycznie komponuje kolejne obrazy ze swoich ciał i kostiumów – niesamowicie bogatych i licznych (kostiumy: Krystian Szymczak). Oszałamiające układy ruchowe, niekiedy na pograniczu akrobatyki (choreografia: Mikołaj Mikołajczyk) wraz z posłuszną technologią sceniczną (zapadnie, flug, sztankiety) współtworzą dynamikę i rytmikę przedstawienia. Błyskawiczne przebiórki, zmiany peruk, butów, sukni i skafandrów z całą pewnością wymagają armii ludzi pracujących za kulisami (peruki i charakteryzacja: Agnieszka Jasiniecka, Magdalena Chabrowska-Oleksiak, Ewa Soszyńska). Maszyna teatralna działa i zaspokaja stęsknioną publiczność, ofiarując więcej niż moglibyśmy oczekiwać.

W kołowrocie scenicznego snu łatwo można się pogubić. Świat snu Alicji jest dla widowni hermetyczny i trudno dostępny. Bez choćby pobieżnej znajomości powieści Lewisa Carrolla niełatwo będzie odnaleźć się w scenicznej fantazji i czerpać pełną satysfakcję ze spektaklu. Poszczególnym elementom opowieści brak spójności: autorki tekstu (Agnieszka Wolny-Hamkało i Martyna Majewska) mocno postawiły na oniryczną niekonsekwencję, ruchomość emocji i zagubienie swoiste dla snów. Straciła na tym jednak czytelność samego widowiska, a celowo porzuconą fabułę zastąpiono estetyzacją, co nie w każdej sytuacji się sprawdziło. Ponadto nieoczywiste kostiumy nie zawsze pozwalają odgadnąć, którą postać oglądamy na scenie (tak się dzieje choćby w przypadku Gąsienicy – Emose Uhunmwangho czy Fanki Kapelusznika – Justyny Woźniak). Przedstawienie zalecane jest dla dzieci od ósmego roku życia – na takich na pewno wywrze wrażenie rozmach i paleta środków artystycznych, jednak raczej nie wyjdą z przedstawienia z piosenką do zanucenia czy ze sprawą do pomyślenia na później. Osiem lat to zbyt nisko ustawiona bariera wieku.

Hojną ręką twórcy rozsypali dorosłe tropy interpretacyjne. Może najbardziej oczywisty to ten związany z rozbitym podmiotem: obraz poszatkowanego posągu Alicji otwiera spektakl, na okrągłych ekranach spływających ze scenicznego sufitu zmultiplikowana Alicja rozmawia sama ze sobą (video: Jakub Lech), dziewczynka znika w zapadni, by kilka sekund później wyłonić się zza górnej ramy proscenium albo zostaje otoczona przez grono sobowtórów. Nie ma jednej Alicji, tak jak nie ma jednego snu czy jego interpretacji. Człowiek to fuzja wielu tożsamości, twarzy i punktów widzenia.

Niezwykle ciekawym, a chyba porzuconym w pół drogi kluczem są aluzje do Alicji odczytywanej w kategoriach mesjańskich. Motyw ten pojawia się subtelnie i wychwycić go można jedynie na początku i w finale spektaklu: wokół śpiącej dziewczynki skupiają się dorośli, nucąc kolędy o śpiącym Dzieciątku. Wątek mógłby być rewolucyjnym gestem interpretacyjnym: śpiąca zbawicielka śni niewinny sen, z którego materii jak wyspy z oceanu wyłaniają się na moment postaci dziwne i pstrokate, jak emanacje nieuświadomionych potrzeb, by po chwili ponownie w nim zniknąć, już na zawsze. Zbawicielka zawsze jest widziana na tle większej zbiorowości (rodziny, skupiska dworzan królewskich czy gąsienic) i nigdy nie zostaje sama. Szkoda, że autorki nie spróbowały pchnąć tej myśli o kilka kroków dalej.

Bogaty jest również wątek snu jako szczególnego odbicia rzeczywistości. Niemal wszystkie postacie wyśnione przez tytułową bohaterkę umocowane są w jej bliskich, gościach, którzy występują w otwierającej scenie rodzinnej. Matka staje się Czerwoną Królową Złamanych Serc (Justyna Szafran), siostra Alicji, Maurycja – Białą Księżną, Matką Niemowlęcia-Prosięcia (Helena Sujecka) a Siostrzenica przeistacza się w Niemowlę-Prosię-Ciasteczko (Klaudia Waszak). Maszyna do nagrywania snów, prezent dla Alicji, wyjęta zostaje z głowy leżącego na scenie posągu – wszystko więc zaczyna się i kończy między rozumem a wyobraźnią. A kołdra, która zwisa z boku sceny jak element ramy prosceniowej, przypomina bramę między snem i jawą (scenografia: Anna Haudek). Spektakl również w zakończeniu żegna się z publicznością nawiązującą do snu kodą. Płaszczyzny łączące oba stany i szczeliny pomiędzy nimi są dla twórczego zespołu najbardziej interesujące.

Trudno powiedzieć, kto ma być odbiorcą wrocławskiej Alicji, przedstawienia z jednej strony spektakularnego i zrealizowanego z rozmachem, z drugiej – wymagającego intelektualnego skupienia. Pęknięcie to jest chyba jedynym mankamentem najnowszej premiery Teatru Capitol. Strona wizualna i muzyczna są bez zarzutu, a wykonanie to crème de la crème.

Alicja. Autorki: Martyna Majewska, Agnieszka Wolny-Hamkało, na motywach Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla; reżyseria: Martyna Majewska; scenografia: Anna Haudek; muzyka, kierownictwo muzyczne: Dawid Majewski; choreografia: Mikołaj Mikołajczyk. Obsada: Justyna Antoniak, Justyna Szafran, Helena Sujecka, Bartosz Picher, Adrian Kąca i inni. Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu, premiera: 29 maja 2021.

Tytuł oryginalny

Dobranoc, Alicjo

Źródło:

www.teatrologia.pl

Link do źródła

Autor:

Hubert Michalak

Data:

07.06.2021