Logo
Recenzje

Cyberbaśń dla widza, który stoi w pół drogi między ekranem a wyobraźnią

16.12.2025, 14:05 Wersja do druku

„Alicja w Krainie Cyberczarów” Michała Walczaka w reż. autora w Teatrze Baj w Warszawie. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Albert Roca Macià / Teatr Baj

Ocena Recenzenta: 6,5/10

Nowy spektakl Michała Walczaka w Teatrze Baj to propozycja, która – mimo familijnej etykiety – rezonuje zaskakująco mocno także z dorosłymi. Walczak nie po raz pierwszy podejmuje temat cyfrowej rzeczywistości, ale „Alicja w Krainie Cyberczarów” wydaje się jednym z jego najbardziej przystępnych, a jednocześnie najbardziej wizualnie i muzycznie konsekwentnych projektów.

Podobnie jak w „Partycji. Królowa sieci”, zrealizowanej przez Walczaka wcześniej w Białostockim Teatrze Lalek, i tym razem dramaturg nie boi się eksplorować niebezpiecznych i intrygujących aspektów życia online. W BTL jego spektakl był głębszym, nieco bardziej mrocznym komentarzem na temat władzy algorytmów i cyfrowych uzależnień, podczas gdy „Alicja w Krainie Cyberczarów” prezentuje te zagadnienia w formie familijnej cyberbaśni, pełnej humoru, muzyki i choreografii. Oba spektakle łączy jednak silna świadomość zagrożeń w świecie wirtualnym oraz pomysłowe wykorzystanie scenografii do budowania immersyjnego świata przedstawienia.

Narracja, która rośnie wraz z widzem

Historia dziewięcioletniej Alicji, ostatniego dziecka w klasie bez telefonu, wybrzmiewa na scenie jak współczesna baśń o inicjacji – nie w świat dorosłości, ale w świat ekranów. Premiera potwierdziła, że Walczak świetnie wyczuwa mechanizmy społecznego nacisku. Komizm sytuacyjny przeplata się tu z wyraźnie odczuwalnym niepokojem: kiedy Alicja wpada do Cyberlandii, widzowie nie wyruszają na kolorową przygodę, lecz w doświadczenie, które kusi, lecz zarazem drąży.

To właśnie tu wybrzmiewa mocny akcent edukacyjny: technologia nie jest demonizowana, ale jej emocjonalne konsekwencje zostały przedstawione z dużą wrażliwością. Walczak balansuje między metaforą a dosłownością, ale w tej realizacji jest to równowaga dobrze kontrolowana. 

Scenografia: cyberświat budowany nie przez efekty, lecz przez detale

Agata Stanula stworzyła przestrzeń, która żyje własnym rytmem – pulsującą, modułową, zaskakującą. To nie jest banalna estetyka neonów, lecz raczej przestrzeń „użytkowa”, którą dzieci rozpoznają intuicyjnie, a dorośli traktują jak lustrzane odbicie swojego życia „na podglądzie”.

Ciekawie rozwiązano przejścia między światami: nie poprzez wielkie transformacje sceny, ale przez zmianę jakości bodźców – dźwięku, ruchu, animacji świateł. Ten zabieg bardziej wciąga niż jakiekolwiek projekcje.

Rytm współczesnego labiryntu

Kompozycje Andrzeja Izdebskiego, choć daleko im do melodyjności, organicznie łączą minimalizm z elektroniką. Rytmiczne motywy budują napięcie scen, a lekkie muzyczne żarty podbijają tempo. Dobrze współbrzmi to z choreografią Alisy Makarenko, która potraktowała aktorów jak elementy płynnej struktury – nieustannie ktoś ‚wpada’, ‚przesuwa się’, ‚scrolluje’ przestrzeń. Ruch jest narracyjny i odsłania emocje postaci, a nie tylko ilustruje działania.

Spektakl, który nie boi się intensywności

Premiera pokazała zespół Bajkowy w formie: Adriana Paprocka (gościnnie) z ciepłem i naturalnością tworzy Alicję, która nie jest ani cukierkowa, ani hiperbohaterką; Robert Płuszka i Małgorzata Suzuki w rolach rodziców oferują jedną z bardziej udanych metafor współczesnego dorosłego – tych wiecznie rozdartych, zmęczonych, ale uczących się od nowa uważności. Wszyscy aktorzy świetnie odnajdują się w edytowalnych „cybercharakterach”, balansując między groteską a niepokojem.

Najsilniej zapada w pamięć Królowa Gier w interpretacji Anety Płuszki – postać, która jest jednocześnie memem, algorytmem i pięknie niebezpiecznym przewodnikiem.

Współczesne pytania w znanej formie

„Alicja w Krainie Cyberczarów” to spektakl, który wykorzystuje znany literacki trop, by zadać bardzo współczesne pytania: o samotność dzieci w świecie pełnym pozornych połączeń, o nieustanny głód akceptacji, o to, czy potrafimy jeszcze wrócić do siebie, gdy coś – lub ktoś – wciągnie nas „głębiej w ekran”.

Walczak pokazuje, że jego teatralny język potrafi być różnorodny: tak jak „Partycja…” była twardym, analitycznym spojrzeniem na sieć, tak „Alicja…” staje się jej miękką, emocjonalną mapą – zaprojektowaną z czułością, barwnością i lekką ironią.

Oba spektakle mówią o tym samym świecie, ale każdy robi to inną emocjonalną melodią. A widz dzięki temu dostaje dwa różne doświadczenia, które składają się na o wiele pełniejszy obraz naszej cyfrowej codzienności.

Tytuł oryginalny

Cyberbaśń dla widza, który stoi w pół drogi między ekranem a wyobraźnią

Źródło:

https://teatrdlawszystkich.pl
Link do źródła

Autor:

Wiesław Kowalski

Data publikacji oryginału:

16.11.2025

Sprawdź także