EN
05.03.2022, 11:07 Wersja do druku

Być innym nie jest różowo

„Mój cień jest różowy” wg Scotta Stuarta w reż. Bartosza Kurowskiego w Teatrze Pinokio w Łodzi. Pisze Klaudia Stępień-Kowalik, członkini Koła Naukowego Teatrologów UŁ.

fot. Ha-Wa

„Cień taty mojego niebieski jest cały – i wszystkie chłopaki w rodzinie tak miały. Lecz mój cień jest inny – od stóp aż do głowy – bo nie jest niebieski… Mój cień jest różowy” – stwierdza bohater z zachwytem i jednocześnie z nutą niepewności w głosie. Te słowa ukazu-ją niepokój dorastającego chłopca, chcącego zrozumieć własną podmiotowość oraz seksualność. Najnowsza propozycja Teatru Pinokio w Łodzi to nie lada wyzwanie – próba podjęcia dialogu z widownią o kwestiach, które wymagają pilnej uwagi: zagadnieniu tożsamości seksualnej, różnorodności oraz kwestii mainstreamowego piękna.

Misją teatru jest stwarzanie możliwości ku temu, aby widzowie otrzymali przestrzeń do rozmowy nad aktualnymi problemami. Zamierzenia te realizuje spektakl Mój cień jest różowy, będący adaptacją książki Scotta Stuarta o tym samym tytule. Przekładu na język polski dokonał Michał Rusinek, dzięki któremu polscy widzowie otrzymali możliwość poznania historii chłopca borykającego się z problemami dorastania, niemożnością nawiązania dialogu z ukochanym rodzicem oraz brakiem akceptacji przez kolegów ze szkolnej ławki. Spektakl eksponuje kwintesencję kolorowej tożsamości człowieka – okazuje się, że nie jesteśmy tylko kobietami ani tylko mężczyznami, a nasza tożsamość jest połączeniem cech kobiecych i męskich, nabytych w procesie rozwoju i obcowania z innymi osobami. Naturę naszej tożsamości odkrywamy każdego dnia, wykonując codzienne obowiązki, spędzając czas z rodziną i znajomymi, a także poznając świat z nowych, inspirujących perspektyw.

Dlaczego bohater nie mógł być taki jak każdy inny chłopiec w jego wieku? To pytanie wciąż powraca do Ojca (w tej roli Łukasz Bzura), który nie potrafi poradzić sobie z wychowaniem dorastającego syna, stroniącego od towarzystwa kolegów na rzecz beztroskiej zabawy ulubionymi lalkami. Zdaniem Ojca to dziewczynki bawią się lalkami, a chłopcy samochodzikami. Ten powszechnie akceptowany i utarty w świadomości społecznej schemat zdaje się być dla rodzica niepodważalny: wychowano go w przeświadczeniu, że wszystko jest albo białe, albo czarne. Nie dziwi więc fakt, że Chłopiec (Łukasz Batko) czuje się wyrzutkiem. Jest niestabilny emocjonalnie: prowadzi uporczywą walkę z Cieniem – ukrytą, nierozumianą częścią własnej osobowości, która niczym motyl usilnie próbuje wydostać się z kokonu. Tę barierę stworzył sam Chłopiec, który nie potrafił zaakceptować własnego Cienia, reprezentującego niepokojącą stronę jego osobowości. Cień (grany przez Piotra Paska) różni się od społecznych standardów chłopięctwa, ponieważ bliżej mu do dziewczynki noszącej różową, tiulową spódniczkę niż do chłopca w niebieskich spodenkach.

Spektakl przepełniają kolory – scenografia z interesującą grą cieni przyciąga uwagę widza. Składa się z neonowej lampy, wielkiego fotela z motywem biało-czarnej szachownicy oraz komiksowych wizerunków najwybitniejszych członków rodziny Chłopca. Fantazyjnej oprawie, przywodzącej na myśl klimat „Alicji w Krainie Czarów”, nie ustępuje porywająca muzyka elektroniczna, do której bohaterowie tańczą, śpiewają i wykonują akrobacje. Wszystko po to, aby forma spektaklu była przystępna dla najmłodszego widza, mimo poruszania trudnego tematu.

Portrety członków rodziny niespodziewanie ożywają, aby prowadzić między sobą filozoficzne dysputy o życiu, moralności i rodzinnych wartościach. Jakież jest zdziwienie, gdy okazuje się, że cień każdego przodka (animowany kolejno przez Krzysztofa Ciesielskiego, Małgorzatę Krawczenko, Hannę Matusiak, Natalię Wieciech) jest równie kolorowy jak cień Chłopca. Ciotka, uważana za przykład cnót niewieścich, wolała miłosne towarzystwo kobiet, a Wuj, będący wybitnym sportowcem, marzył o karierze estradowej. A przecież wszyscy oni pragnęli jedynie żyć w świecie, w którym inność jest akceptowana albo po prostu przestaje być postrzegana jako inność.

Najnowszy spektakl Teatru Pinokio podejmuje zatem wątek rodziny, zawierając uniwersalny przekaz, że ludzie nie są identyczni, a wsparcie najbliższych pomaga nam pokonywać prze-szkody. Przedstawienie jest również opowieścią o dekonstruowaniu norm i schematów społecznych, tworzonych po to, by kreować jedną, pożądaną wersję ludzkiej tożsamości. Wyłaniający się ze spektaklu obraz świata nie pozostawia widzowi złudzeń co do tego, że walka o wolność bycia sobą, o posiadanie cienia w różnych kolorach tęczy nadal trwa. Jednak odwaga Chłopca broniącego swojego Cienia i zmiana nastawienia Ojca – dla którego miłość do dziecka i jego potrzeba akceptacji stanowią wartości najistotniejsze, pozwalają mu na pokochanie różowego Cienia syna – dają nadzieję na to, że zmiana jest możliwa. Rewolucji w myśleniu dokona odwaga dzieci, a siły doda im sojusznicze wsparcie rodziców.

***

Recenzja ukazała się również drukiem w marcowym wydaniu Kalejdoskopu.

Tytuł oryginalny

Być innym nie jest różowo

Źródło:

Materiał nadesłany