Inne aktualności
- Warszawa. Senacka Komisja Kultury za ustawą o zabezpieczeniu społecznym osób wykonujących zawód artystyczny z poprawkami 03.11.2026 20:05
- Kraków. Opowieść o Polsce z perspektywy imigranta na scenie Starego Teatru 03.11.2026 19:17
- Łódź. Listopad w Teatrze Komedii Impro 03.11.2026 17:44
- Bielsko-Biała. Teatr bez barier to ludzie. 13 lat dostępnej sceny na wyjątkowej wystawie zdjęć 03.11.2026 17:34
- Kielce. „Wieczór w Chicago” – premiera w Kieleckim Teatrze Tańca 20 listopada 03.11.2026 17:25
- Łódź. W Teatrze Powszechnym premiera „Domu niespokojnej starości” 03.11.2026 17:21
- Lublin. W sobotę premiera „Niebezpiecznych związków” w Teatrze Osterwy 03.11.2026 17:16
- Warszawa. „Proces Eligiusza Niewiadomskiego” 11 listopada w Teatrze Powszechnym 03.11.2026 16:42
- Łódź. Kameralnie, ale z emocjami. IV edycja Festiwalu Teatru Kameralnego 03.11.2026 15:24
-
Warszawa. Szukamy osób które przez ostatnie 20 lat uczestniczyły w projektach Lata w teatrze
03.11.2026 15:09
-
Warszawa. Focus na zawody producenckie – wizyta studyjna w Szwajcarii
03.11.2026 15:04
- Tarnów. „Bóg mordu” w Teatrze Solskiego. Ekscytująca komedia na listopadowy weekend 03.11.2026 15:00
- Radom. „Projekt” Anny Sudoł w cyklu czytań performatwnych „Książki na scenie. O tym, co między nami” 03.11.2026 14:55
-
Wrocław. „Dziady. Część II” w reżyserii Aleksandry Popławskiej w Teatrze Polskim
03.11.2026 14:51
W „Alfabecie dla zaawansowanych" spróbuję uchronić od zapomnienia postacie, z którymi związało mnie życie osobiste albo zetknąłem się z nimi w czasie działalności publicznej. Albo wreszcie byli to po prostu moi przyjaciele lub wrogowie. Tych ostatnich obiecuję potraktować łagodnie, licząc na wzajemność w odwecie.
Aleksander Bardini
Moje kontakty osobiste z tym wybitnym aktorem, pedagogiem i reżyserem ograniczały się do siedzenia przy wspólnym stole na werandzie Domu Artysty Weterana Scen Polskich w Skolimowie podczas wakacyjnych tam pobytów. Profesor demonstracyjnie usługiwał towarzyszącym mu leciwym i zasłużonym teatralnym damom, a unosząc i przenosząc półmiski, zaznaczał: - Przepraszam, że przez porcję! Po wspaniałych reżyseriach Damy pikowej, Strasznego dworu, Halki, Borysa Godunowa, Elektry, Otella i Katarzyny Izmajłowej nie dał się już więcej namówić na pracę dla opery. Jego bodaj ostatnim gestem w tej dziedzinie było udzielenie mi rekomendacji na stanowisko dyrektora Teatru Wielkiego w Warszawie, o co wprawdzie nie prosiłem, ale czym poczułem się wielce zaszczycony.
(26 czerwca 2021)
Zdzisław Ćwioro
To jeden z największych chojraków, z jakimi miałem do czynienia, obracając się wśród artystów. W tym samym dniu obaj byliśmy przyjęci do Opery Śląskiej. Ja na stanowisko asystenta dyrektora, On na tancerza z dyplomem bytomskiej Szkoły Baletowej. Było to dokładnie 1 września 1970 r. Już w okolicy Wszystkich Świętych zadebiutował jako Książę w Jeziorze łabędzim. Szedł tak szybko do przodu, że nie mogąc mu dać podwyżki, załatwiłem w teatralnej stołówce darmowe obiady. Wtedy ta kariera zaczęła iść jeszcze szybciej. Był koleżeński i niezwykle solidarny. Pewnego razu siedząca z nim w jednej garderobie stary tancerz Andrzej Śnieżyński (z pochodzenia hrabia pracujący niegdyś u samego Siergieja Diagilewa), teraz grający chodzącą rolę opiekuna Księcia, oblał sobie gorącą herbatą genitalia, bo tak się denerwował przed każdym występem. Zacisnął jednak zęby i zatańczył na scenie, ratując przedstawienie. Następnego dnia Ćwioro zjawił się u mnie w gabinecie, żądając w imieniu całego zespołu (a był najmłodszym tancerzem) nagrody pieniężnej dla Śnieżyńskiego. Walczył o 600 zł. I wywalczył. Jeszcze w Szkole miał duże sukcesy erotyczne u koleżanek. Będąc już gwiazdą baletu warszawskiego, na pewnej uroczystości, chcąc skomplementować obecnego wśród zaproszonych swojego byłego dyrektora artystycznego bytomskiej Szkoły, wypalił bez namysłu: - A pamięta Pan Dyrektor, jak „obracaliśmy" te nasze koleżanki jeszcze przed maturą? Zdzichu wierzył w życie pozagrobowe. Bardzo rozpaczał po tragicznej śmierci swego pierwszego szefa baletu i choreografa Piotra Szulca. Kiedyś w Warszawie Ewa Karaśkiewicz, Irena Ślifarska i Marina Hristova przyprowadziły do mojego pokoju w hotelu Bristol przybywające z Częstochowy medium, niejaką Beatę. Dzięki niej i talerzykowi obracanemu na stole wywołaliśmy ducha profesora Szulca, który pozdrowił i pocieszył zalewającego się łzami Zdzisława. Nikt nie zauważył, że na wyrysowanym na stole alfabecie to ja dyskretnie popychałem palcem talerzyk, dzięki czemu pojawiło się słowo SZULC i wyrazy pociechy dla Ćwiory. Był bardzo dobrym tancerzem, świetnym scenicznym partnerem, obdarzonym blond słowiańską urodą. Kiedy zostałem dyrektorem Teatru Wielkiego w Warszawie, przechodził już na emeryturę. Działając w związkach zawodowych, wmówił sobie irracjonalnie, że na skutek moich zaniedbań naliczono mu zaniżoną emeryturę. Kiedy zmarł, przypomniałem sobie, jak często bezceremonialnie opowiadał, że miał w życiu pecha, bo jego ojciec - zawodowy kierowca - z jakichś powodów powiesił się w szoferce swej bagażówki, a on wcześnie został sierotą. W Bochni...
(5 kwietnia 2022)
Waldemar Dąbrowski
Często, wypowiadając się o nim, podkreślam, że mieliśmy do czynienia z najlepszym Ministrem Kultury, jakiego pamiętam. Czy oznacza to, że mniej cenię jego osiągnięcia na stanowisku dyrektora Teatru Wielkiego w Warszawie? Nie, ale pozostawiam bez odpowiedzi, co sądzę o wielu innych postaciach zawiadujących polską kulturą w czasie mojego długiego już przecież życia. Waldemar Dąbrowski jest człowiekiem wybitnie utalentowanym, dogłębnie inteligentnym, niezwykle zręcznym i pod każdym względem dobrze wychowanym. Jeśli dodać do tego cenne skłonności do kultywowania przyjaźni, cierpliwość w tolerowaniu przeciwników i szereg zalet towarzyskich, to otrzymujemy obraz osoby, której nie mogą omijać sukcesy. Serdeczność i ogólnikowość w formułowaniu jego zalet niech wyjaśnia rezygnację z jakichkolwiek ocen jego działalności w dziedzinie, którą również uprawiałem i to przez ponad 40 długich lat.
(5 kwietnia 2022)